Wpisy archiwalne w miesiącu
Październik, 2019
Dystans całkowity: | 1109.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 49:58 |
Średnia prędkość: | 23.24 km/h |
Maksymalna prędkość: | 76.00 km/h |
Suma podjazdów: | 15390 m |
Maks. tętno maksymalne: | 188 (96 %) |
Maks. tętno średnie: | 170 (87 %) |
Suma kalorii: | 21206 kcal |
Liczba aktywności: | 27 |
Średnio na aktywność: | 46.21 km i 1h 51m |
Więcej statystyk |
Podsumowanie października
Czwartek, 31 października 2019 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Październik należy do moich ulubionych miesięcy, głównie z tego powodu, że sezon się kończy i można pozwolić sobie na więcej luzu i czerpać czystą przyjemność z jazdy., W tym roku udało się to w 100 % i chyba nigdy nie kończyłem sezonu z takim nastawianiem i po takim okresie roztrenowania w którym pogoda pozwalała jeździć niemal codziennie co w poprzednich latach się nie zgadzało. Na początku miesiąca stwierdziłem, ze nie będę już startował w zawodach ale zmieniłem zdanie i wystartowałem w Pucharze Równicy. W okresie roztrenowania jeździłem dla przyjemności, bez żadnych założeń treningowych, czasami porywała mnie fantazja i walczyłem np. o jak najszybszy zjazd z Równicy. Nie jestem typem zawodnika który kolekcjonuje „KoMy” ale kilka razy dałem się ponieść emocjom i jakaś korona wpadła chociaż nie na nadającym się do tego odcinku. Sezon kończyłem w dobrym zdrowiu, na dobrym poziomie sportowym i w niezłej sytuacji startowej przed przygotowaniami do kolejnego sezonu. Po 3 tygodniach roztrenowania zrobiłem kilka dni luzu i wystartowałem z przygotowaniami, nigdy tak wcześnie nie zaczynałem wiec mam więcej czasu na budowę formy niż w poprzednich latach. Zdrowie i organizm pozwalają na regularne treningi i szybką regeneracje co powoduje dodatkowy spokój w głowie i brak podziału uwagi i mogę się skupić tylko i wyłącznie na treningach a nie musze myśleć jak wpływa on na mój organizm.
1.Waga w poszczególnych tygodniach:

Na początku miesiąca moja waga zaczęła spadać. Później udało się zatrzymać ten proces i przy okazji zmniejszyć ilość tłuszczu zawartego w organizmie.
2.Obciążenie treningowe:

Wartość CTL będąca wiodącym wyznacznikiem obciążenia treningowego stopniowo spadała ale większy spadek nastąpił dopiero po odstawieniu roweru. Jest szansa, że w tym roku wystartuje z wysokiego pułapu i łatwiej będzie go utrzymać i notować wzrost.
3.Najlepsze wartości mocy:

Rekordowe wartości mocy na 15 sekund, minutę i 2 minuty nie są poprawne tylko spowodowane niepoprawnie działającym miernikiem mocy. Bardzo dobry wynik zanotowałem na 60 minut, rzadko zdarza się taki dzień w którym równo mocno pracuje przez minimum godzinę.
4.Intensywność treningów:

Ostatni tydzień roztrenowania był najmocniejszy ze względu na godzinny maksymalny wysiłek i dłuższą trasę jakiej brakowało w 2 pierwszych tygodniach października.
5.Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na listopad:
W listopadzie skupiam się na treningu ogólnorozwojowym. Pod koniec miesiąca zwiększy się ilość treningów na trenażerze, odbędzie pierwszy test FTP i w nowo wyznaczonych strefach ruszam już z właściwymi treningami pod sezon 2020.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

Podjazdów było mało ale mimo to udało się ustrzelić jeden rekord.
1.Waga w poszczególnych tygodniach:

Na początku miesiąca moja waga zaczęła spadać. Później udało się zatrzymać ten proces i przy okazji zmniejszyć ilość tłuszczu zawartego w organizmie.
2.Obciążenie treningowe:

Wartość CTL będąca wiodącym wyznacznikiem obciążenia treningowego stopniowo spadała ale większy spadek nastąpił dopiero po odstawieniu roweru. Jest szansa, że w tym roku wystartuje z wysokiego pułapu i łatwiej będzie go utrzymać i notować wzrost.
3.Najlepsze wartości mocy:

Rekordowe wartości mocy na 15 sekund, minutę i 2 minuty nie są poprawne tylko spowodowane niepoprawnie działającym miernikiem mocy. Bardzo dobry wynik zanotowałem na 60 minut, rzadko zdarza się taki dzień w którym równo mocno pracuje przez minimum godzinę.
4.Intensywność treningów:

Ostatni tydzień roztrenowania był najmocniejszy ze względu na godzinny maksymalny wysiłek i dłuższą trasę jakiej brakowało w 2 pierwszych tygodniach października.
5.Dane liczbowe:
5.1.Dane z programu Golden Cheetach:
5.1.1.Dane ogólne:

5.1.2.Czas w strefach:

5.1.3.Dane szczegółowe:

5.2.Wstępny rozpis na listopad:
W listopadzie skupiam się na treningu ogólnorozwojowym. Pod koniec miesiąca zwiększy się ilość treningów na trenażerze, odbędzie pierwszy test FTP i w nowo wyznaczonych strefach ruszam już z właściwymi treningami pod sezon 2020.
5.3.Podsumowanie podjazdów:

Podjazdów było mało ale mimo to udało się ustrzelić jeden rekord.
Marszobieg 3
Czwartek, 31 października 2019
Km: | 12.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:30 | min/km: | 7:30 |
Pr. maks.: | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | 170170 ( 87%) | HRavg | 127( 65%) | |
Kalorie: | 549kcal | Podjazdy: | 260m | Aktywność: Bieganie |
Warunki zmieniły się diametralnie. W weekend było ponad 20
stopni, początkiem tygodnia temperatura spadła do około 10 a czwartkowy poranek
powitał temperaturą poniżej 0 stopni. Wychodząc z domu było 3 stopnie. Trasę
wybrałem tym razem inną, znaną i nieco łatwiejszą niż ostatnim razem. Początek
prowadził drogami asfaltowymi a ostatnie 8 kilometrów głównie terenem. Po
dobrej rozgrzewce zacząłem tradycyjnie od marszu a później 2 minutowe wstawki
biegu przeplatałem 3 minutami marszu. Malownicza trasa oraz piękna pogoda
sprawiły, że czerpałem dużą przyjemność z tej aktywności. Czas szybko leciał i
bez większego zmęczenia po 90 minutach byłem już spowrotem.
Siłownia 1
Środa, 30 października 2019 Kategoria Inne, Zima, Zima 2020
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | min/km: | |
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | 111111 ( 56%) | HRavg | 86( 44%) | |
Kalorie: | 320kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary |
Pierwsze spotkanie z ciężarami tej jesieni. Na początek
zastosowałem ćwiczenia na biceps, triceps i plecy. Na każdą partie przypadły
trzy ćwiczenia. Wykonałem trzy serie po 5-10 powtórzeń z odpowiednimi
przerwami. Do tego doszły ćwiczenia rozgrzewające, rozciągające i tradycyjne
rolowanie. W sumie uzbierało się aż 60
minut.
Marszobieg 2
Wtorek, 29 października 2019 Kategoria Inne, Zima, Zima 2020
Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:29 | min/km: | 8:54 |
Pr. maks.: | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 134( 68%) | |
Kalorie: | 603kcal | Podjazdy: | 320m | Aktywność: Bieganie |
Po ostatnim marszobiegu nie miałem żadnych problemów z regeneracją
wiec nic nie stało na przeszkodzie aby przystąpić do kolejnego marszobiegu. Wprowadziłem
pewne utrudnienia, wydłużyłem czas biegu do 2 minut utrzymując 4 minuty marszu
a także wybrałem trudniejszą trasę na której się dodatkowo pogubiłem.
Było chłodniej niż ostatnio i musiałem zastosować inny zestaw ciuchów. Dobrane ubrania okazały się idealne, zapomniałem jedynie okularów które jednak nie były niezbędne.
Po dobrzej rozgrzewce ruszyłem dosyć spokojnie od marszu i po 5 minutach pierwsza wstawka biegu. Szukałem optymalnego tempa które jednak ciężko było dobrać ze względu na ukształtowanie terenu które zmieniało się cały czas. Po kilku wstawkach biegowych czułem się już nieźle i w niezłym tempie wkroczyłem w najtrudniejszy odcinek trasy. Ścieżka była wydeptana i nie musiałem się przejmować liśćmi i tym co pod nimi było. Po dotarciu na Dębowiec chciałem wrócić inną drogą i trafiłem na drogę która wyglądała ciekawie, okazało się, że jest to droga do ściągania drzewa która w dodatku za chwile się skończyła. Po kilku minutach kluczenia trafiłem na lepszą ścieżkę, ale była wąska i zanieczyszczona co nie pozwoliło na szybsze tempo. Po kilku minutach oznaczenia się straciły i na właściwy szlak trafiłem po krótkim odcinku na dziko. Ciekawe doświadczenie i odmiana od dobrze mi znanych szlaków. Powrotna droga wyglądała identycznie. Dzięki temu, że wiało mocniej w plecy a droga biegła lekko w dół to wróciłem szybszym tempem.
Było chłodniej niż ostatnio i musiałem zastosować inny zestaw ciuchów. Dobrane ubrania okazały się idealne, zapomniałem jedynie okularów które jednak nie były niezbędne.
Po dobrzej rozgrzewce ruszyłem dosyć spokojnie od marszu i po 5 minutach pierwsza wstawka biegu. Szukałem optymalnego tempa które jednak ciężko było dobrać ze względu na ukształtowanie terenu które zmieniało się cały czas. Po kilku wstawkach biegowych czułem się już nieźle i w niezłym tempie wkroczyłem w najtrudniejszy odcinek trasy. Ścieżka była wydeptana i nie musiałem się przejmować liśćmi i tym co pod nimi było. Po dotarciu na Dębowiec chciałem wrócić inną drogą i trafiłem na drogę która wyglądała ciekawie, okazało się, że jest to droga do ściągania drzewa która w dodatku za chwile się skończyła. Po kilku minutach kluczenia trafiłem na lepszą ścieżkę, ale była wąska i zanieczyszczona co nie pozwoliło na szybsze tempo. Po kilku minutach oznaczenia się straciły i na właściwy szlak trafiłem po krótkim odcinku na dziko. Ciekawe doświadczenie i odmiana od dobrze mi znanych szlaków. Powrotna droga wyglądała identycznie. Dzięki temu, że wiało mocniej w plecy a droga biegła lekko w dół to wróciłem szybszym tempem.
Podsumowanie 44 tygodnia 2019
Niedziela, 27 października 2019 Kategoria Podsumowanie Tygodnia
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Tydzień przejściowy po okresie
roztrenowania minął bardzo szybko. Po dwóch dniach całkowitego odpoczynku
zacząłem aktywności typowo ogólnorozwojowe a konkretnie takie które przyzwyczają
organizm do innego niż w ostatnich miesiącach wysiłku. Cztery dni wprowadzające
wykorzystałem bardzo dobrze. W najbliższym czasie najczęstsza aktywnością będzie
marszobieg przeplatany sesjami na siłowni podczas których skupiał się będę na
różnych partiach mięśni. Dlatego też krótkie marsze i ćwiczenia bez ciężarów były
idealne na początek. Poza treningiem ustalałem już plan pracy na najbliższe miesiące
a także zrobiłem dokładny przegląd i serwis sprzętu a dokładnie rozebrałem
wszystkie rowery na części pierwsze i poskładałem od nowa w innych
konfiguracjach. Udało się złożyć dwa rowery. Jeden będzie przeznaczony na ewentualne
treningi zimowe a także zwykłe jazdy, złożony na ramie ze starej zimówki,
kołach z B’Twina i mieszanym osprzęcie jaki nie nadaje się już do bardziej
wyczynowej czy treningowej jazdy. Tego sprzętu nie będzie mi szkoda na żadne
warunki. Drugim jest odświeżony B’Twin który dostał osprzęt i koła z Cube. Będzie
to rower zarówno do jazdy treningowej w najbliższym czasie a być może także w
2020 roku a także do katowania na
trenażerze. Rama z Cube czeka na nowy osprzęt i koła treningowe z systemem bezdętkowym.
Sprzętowo jestem przygotowany do zimy. Ewentualnie rozważę jeszcze zakup butów
do nart biegowych jakby warunki były na tyle sprzyjające.

W dalszym ciągu staram się utrzymać wagę a jej ewentualne zmiany cały czas monitorować. Pod koniec tygodnia zacząłem wprowadzać nowe nawyki żywieniowe, daje sobie kilka miesięcy na to aby utrwalić zmiany i wyrzucić z diety niepotrzebne produkty.

Odpuszczenie treningów rowerowych spowodowało spadek ATL i CTL i duży wzrost TSB. Do momentu wprowadzenia większej ilości treningów rowerowych ten proces będzie dalej postępował.


W najbliższym tygodniu skupie się na ćwiczeniach siłowych i marszobiegach. Podczas marszobiegów będę korygował czas marszu i biegu i stopniowo wprowadzał dłuższe odcinki biegów aby nie przedobrzyć. Jak pogoda pozwoli to w weekend wrócę na rower. Treningi na trenażerze zaczynam w drugiej połowie listopada. Istotną zmianą będzie fakt, ze nie będzie żadnych treningów typowo tlenowych z użyciem trenażera. Marszobiegi lub biegi na nartach zastąpią je idealnie a od lutego chciałbym już jeździć na szosie. Wszystkie treningi trenażerowe będą na wyższych intensywnościach, nie braknie też jazd regeneracyjnych. Dużą uwagę skupiam na zwiększeniu masy mięśniowej zwłaszcza w górnych partiach ciała i to jest na razie najważniejszy cel.
- 1.Waga w ostatnim tygodniu:

W dalszym ciągu staram się utrzymać wagę a jej ewentualne zmiany cały czas monitorować. Pod koniec tygodnia zacząłem wprowadzać nowe nawyki żywieniowe, daje sobie kilka miesięcy na to aby utrwalić zmiany i wyrzucić z diety niepotrzebne produkty.
- 2.Obciążenie treningowe:

Odpuszczenie treningów rowerowych spowodowało spadek ATL i CTL i duży wzrost TSB. Do momentu wprowadzenia większej ilości treningów rowerowych ten proces będzie dalej postępował.
- 3.Czas aktywności:

- 4.Wstępny rozpis na 45 tydzień 2019:

W najbliższym tygodniu skupie się na ćwiczeniach siłowych i marszobiegach. Podczas marszobiegów będę korygował czas marszu i biegu i stopniowo wprowadzał dłuższe odcinki biegów aby nie przedobrzyć. Jak pogoda pozwoli to w weekend wrócę na rower. Treningi na trenażerze zaczynam w drugiej połowie listopada. Istotną zmianą będzie fakt, ze nie będzie żadnych treningów typowo tlenowych z użyciem trenażera. Marszobiegi lub biegi na nartach zastąpią je idealnie a od lutego chciałbym już jeździć na szosie. Wszystkie treningi trenażerowe będą na wyższych intensywnościach, nie braknie też jazd regeneracyjnych. Dużą uwagę skupiam na zwiększeniu masy mięśniowej zwłaszcza w górnych partiach ciała i to jest na razie najważniejszy cel.
Marszobieg 1
Niedziela, 27 października 2019 Kategoria Zima, Zima 2020
Km: | 10.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:26 | min/km: | 8:36 |
Pr. maks.: | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 154154 ( 78%) | HRavg | 117( 60%) | |
Kalorie: | 444kcal | Podjazdy: | 130m | Aktywność: Bieganie |
Czas w którym mogłem sobie
pozwolić na większą spontaniczność już minął i czas rozpocząć właściwe
przygotowania do sezonu 2020. Pierwsze 3 tygodnie to będzie typowa
ogólnorozwojówka a później już ciężkie treningi na siłowni i trenażerze, często
łączone. Pogoda zachęcała do wyjścia na zewnątrz
wiec wybrałem się na pierwszy od prawie 6 lat marszobieg. Wciąż staram się umiejętnie
podchodzić do tematu treningu i stwierdziłem, że na początek krótkie wstawki
biegu będą idealne a później będę stopniowo ten czas wydłużał. Rozpocząłem od
10 minutowej rozgrzewki przed domem i dopiero gdy byłem pewny, ze organizm jest
gotowy do wysiłku to ruszyłem. Na początek 5 minut szybkiego marszu idealne na
dojście do leśnej ścieżki. Organizm nie był jeszcze w 100 % gotowy i męczyłem się
strasznie. Pilnowałem aby nie biec za długo i w odpowiednim momencie
przeszedłem do marszu. Z czasem organizm zaczął pracować wydajniej ale na
trudniejszych fragmentach dawało o sobie znać nieprzygotowanie do tego typu
aktywności. Krótki odcinek prowadzący dosyć mocno pod górę dał mi się we znaki.
Z czasem zaczęli przeszkadzać ludzie i rowerzyści których w lesie było pełno. Kondycyjnie
czułem się nieźle ale siły trochę brakowało. Druga część trasy wyraźnie szybsza
bo prowadziła w dół. Na początku myślałem, że ubrałem się zbyt zachowawczo ale
wcale nie było mi za ciepło a wręcz komfortowo i żadnych większych minusów nie mogę
znaleźć. Jak na pierwszy raz wyszło całkiem nieźle a przy następnych będę stopniowo
wydłużał odcinki biegu nie zwiększając tempa i za jakiś czas czas biegu będzie dłuższy
niż marszu.
Orbitrek 1
Sobota, 26 października 2019
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:30 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ćwiczenia |
Krótki wieczorny trening znowu ukierunkowany
na przygotowanie mięśni do treningu siłowego. Tym razem wybór padł na orbitrek
z którym dużo miałem do czynienia poprzedniej zimy. Stwierdziłem, ze 30 minut
wysiłku wystarczy i tyle też ćwiczyłem. Później jeszcze rozciągnąłem odpowiednio
mięsnie i wsunąłem podwójną porcje makaronu.
Marsz 2
Piątek, 25 października 2019
Km: | 7.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:01 | min/km: | 8:42 |
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Chodzenie |
Drugi marsz tej jesieni.
Wyszedłem odrobine wcześniej niż ostatnim razem ale i trasa była dłuższa wiec
wróciłem znów w zapadającym zmroku. Tempo było bardzo podobne, trasa
trudniejsza z wieloma przeszkodami, m.in. powalone drzewa, spora ilość liści
czy śliskie podejścia. Trudniejsze odcinki starałem się podbiegać i dzięki temu
bardziej zmęczyłem organizm.
Gimnastyka 1
Czwartek, 24 października 2019 Kategoria Zima 2020
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:45 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ćwiczenia |
Pierwsza aktywność przygotowująca
organizm do treningu siłowego. Jakieś pojedyncze ćwiczenia robiłem już od
jakiegoś czasu ale nie zajmowały one więcej niż 5-10 minut dziennie wiec nie
obawiałem się, że przeforsuje swój organizm. Ćwiczenia nie trwały długo ale
udało się zrobić trochę pompek, przysiadów czy ćwiczeń na mięsnie brzucha. Wszystko
to przyda się w momencie rozpoczęcia treningów z obciążeniami. Na koniec
tradycyjne rozciąganie i rolowanie mięśni.
Marsz 1
Środa, 23 października 2019 Kategoria Zima
Km: | 5.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:48 | min/km: | 9:36 |
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Chodzenie |
Po dwóch dniach spędzonych w
garażu przy rowerach nie wytrzymałem bez aktywności i wybrałem się na krótki
marsz po okolicy. Taka aktywność ma mnie przygotować do marszobiegów które po
raz ostatni robiłem 6 lat temu z marnym skutkiem. Wtedy przedobrzyłem a na
początku miałem duży problem z zakwasami bo przystępowałem do nich bez
odpowiedniego przygotowania i zbyt szybko zwiększałem obciążenie doprowadzając
do urazu kolana. Stwierdziłem, że warto spróbować wrócić do tego typu
aktywności jednak podchodzę do tego z dużą dozą ostrożności. Szybkie marsze
robiłem po raz ostatni jesienią 2017 i wtedy zaczynałem od godziny i tym razem
miało być tak samo. Nie ustaliłem trasy tylko szedłem przed siebie, najpierw
asfaltowymi drogami, momentami w dużym ruchu znacznie utrudniającym orientację,
następnie wkroczyłem w las i walczyłem z wieloma przeszkodami, czy to
połamanymi drzewami blokującymi ścieżkę, czy błotem ukrytym pod dużą ilością
liści. Las o tej porze roku ma swój urok i starałem się jak najdłużej korzystać
z leśnych dróg. Dopiero ostatnie 500 metrów prowadziło znów asfaltem w
zapadającej już ciemności.