Road Trophy 2013 Etap 2
Sobota, 17 sierpnia 2013 Kategoria 100-200, Maraton, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: | 101.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:37 | km/h: | 27.93 |
Pr. maks.: | 79.00 | Temperatura: | 29.0°C | HRmax: | 191191 ( 95%) | HRavg | 149( 74%) |
Kalorie: | 3032kcal | Podjazdy: | 2070m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Drugi etap Road Trophy przebiegał trasą klasycznej Pętli Beskidzkiej z dodatkami w postaci podjazdu obok bunkrów w Węgierskiej Górce i przełęczy Kotelnica w Nieledwiii. W moim przypadku to etap znowu niezbyt udany. Pomimo dobrej regeneracji po pierwszym dniu, miałem problemy po starcie.
Start nastąpił o 9:00 z Zaolzia. Ustawiony byłem z przodu i tą pozycję utrzymywałem aż do skrętu na Połom, tam niestety złapały mnie skurcze i musiałem zwolnić, straciłem sporo pozycji, przed Stecówką puściło, jechałem asekuracyjnie, trochę nadrabiałem, na zjeździe z Kubalonki trochę odstałem i kawałem musiałem jechać samotnie, przed podjazdem na Salmopol uformowała się większa grupa i tak zgodnie jechaliśmy do podnóża podjazdu. Podjazd nas podzielił, najpierw na dwie grupy, potem jeszcze bardziej, ja ruszyłem do przodu i ostatecznie wyprzedziłem około 10 osób i złapałem grupę z którą przejechałem przez zatłoczony Szczyrk i dalej aż do Twardorzeczki gdzie niestety puściłem koło i samotnie dotarłem na bufet. Zatankowałem bidony i jechałem sam do Ciśca gdzie złapał mnie Zdzichu Kalinowski i jeszcze jeden kolarz i współpracowaliśmy aż do Nieledwii gdzie każdy jechał swoim tempem, na zjeździe do Tarlicznego zwolniłem i pan Kalinowski dojechał do mnie i razem dojechaliśmy do Kamesznicy. Ostatni podjazd na metę poszedł dobrze, sporo tam nadrobiłem i ostatecznie wynik nie był najgorszy.
Gdyby nie te problemy to czas byłby około 3:30 co dawałoby 6 miejsce w kategorii i około 45 OPEN.
Wynik: 9/15 H 62/120 OPEN
Start nastąpił o 9:00 z Zaolzia. Ustawiony byłem z przodu i tą pozycję utrzymywałem aż do skrętu na Połom, tam niestety złapały mnie skurcze i musiałem zwolnić, straciłem sporo pozycji, przed Stecówką puściło, jechałem asekuracyjnie, trochę nadrabiałem, na zjeździe z Kubalonki trochę odstałem i kawałem musiałem jechać samotnie, przed podjazdem na Salmopol uformowała się większa grupa i tak zgodnie jechaliśmy do podnóża podjazdu. Podjazd nas podzielił, najpierw na dwie grupy, potem jeszcze bardziej, ja ruszyłem do przodu i ostatecznie wyprzedziłem około 10 osób i złapałem grupę z którą przejechałem przez zatłoczony Szczyrk i dalej aż do Twardorzeczki gdzie niestety puściłem koło i samotnie dotarłem na bufet. Zatankowałem bidony i jechałem sam do Ciśca gdzie złapał mnie Zdzichu Kalinowski i jeszcze jeden kolarz i współpracowaliśmy aż do Nieledwii gdzie każdy jechał swoim tempem, na zjeździe do Tarlicznego zwolniłem i pan Kalinowski dojechał do mnie i razem dojechaliśmy do Kamesznicy. Ostatni podjazd na metę poszedł dobrze, sporo tam nadrobiłem i ostatecznie wynik nie był najgorszy.
Gdyby nie te problemy to czas byłby około 3:30 co dawałoby 6 miejsce w kategorii i około 45 OPEN.
Wynik: 9/15 H 62/120 OPEN