Trening 75
Wtorek, 6 października 2015 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: | 71.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:37 | km/h: | 27.13 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 181181 ( 92%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | 1457kcal | Podjazdy: | 980m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
https://www.strava.com/activities/407518212
Kolejny trening, już jeden z ostatnich w tym sezonie. Jako cel obrałem sobie jeden z moich ulubionych podjazdów w okolicy-Równicę. Do Skoczowa jechałem z wiatrem, muszę jeździć przez Jaworze, bo korki na Cieszyńskiej sięgają już kilometra. W Skoczowie zresztą nie jest lepiej i tam też jest problem z przedostaniem się na drugą stronę dwupasmówki. W Skoczowie odbiłem na Brenną i później przez Bernadkę do Nierodzimia oraz Hermanice i Polanę do Jaszowca. Z Jaszowca asfaltem na Równicę, dawno tam nie jechałem, początek podjazdu jest dłuższy i łatwiejszy przede wszystkim dlatego, że nie ma tam odcinka brukowego. Jechałem równym tempem bez szarpania i czas wyszedł równe 20 minut do linii poboru opłat. Będąc na Równicy wjechałem sobie jeszcze do restauracji na Skibówce, fajny, krótki i sztywny podjazd. Z Równicy wróciłem przez Zawodzie i Górki Wielkie. Pod koniec po raz pierwszy w tym roku złapały mnie skurcze. Powód znam i jest bardzo dziecinny, odstawiłem ostatnio wszelkie napoje typu isotonic, magnezy, itp. oraz zacząlem bardzo nieregularnie spożywać posiłki co napewno ma wpływ na moją aktualną dyspozycję.
Kolejny trening, już jeden z ostatnich w tym sezonie. Jako cel obrałem sobie jeden z moich ulubionych podjazdów w okolicy-Równicę. Do Skoczowa jechałem z wiatrem, muszę jeździć przez Jaworze, bo korki na Cieszyńskiej sięgają już kilometra. W Skoczowie zresztą nie jest lepiej i tam też jest problem z przedostaniem się na drugą stronę dwupasmówki. W Skoczowie odbiłem na Brenną i później przez Bernadkę do Nierodzimia oraz Hermanice i Polanę do Jaszowca. Z Jaszowca asfaltem na Równicę, dawno tam nie jechałem, początek podjazdu jest dłuższy i łatwiejszy przede wszystkim dlatego, że nie ma tam odcinka brukowego. Jechałem równym tempem bez szarpania i czas wyszedł równe 20 minut do linii poboru opłat. Będąc na Równicy wjechałem sobie jeszcze do restauracji na Skibówce, fajny, krótki i sztywny podjazd. Z Równicy wróciłem przez Zawodzie i Górki Wielkie. Pod koniec po raz pierwszy w tym roku złapały mnie skurcze. Powód znam i jest bardzo dziecinny, odstawiłem ostatnio wszelkie napoje typu isotonic, magnezy, itp. oraz zacząlem bardzo nieregularnie spożywać posiłki co napewno ma wpływ na moją aktualną dyspozycję.