Trening 48
Wtorek, 2 maja 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 81.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 28.42 |
Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 172172 ( 88%) | HRavg | 132( 67%) |
Kalorie: | 1868kcal | Podjazdy: | 900m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Dosyć dobry trening udało się zrobić. Pogoda odrobinę lepsza niż w ubiegłym tygodniu, nie padało, było trochę cieplej ale mocniej wiało. Obrałem taki kierunek by wracać z wiatrem. Początkowo jechałem spokojnie i tak do Wilkowic. Pierwsze szarpnięcie po skręcie na Huciska. Planowałem jechać od początku do podnóża podjazdu na Magurkę mocnym tempem. Po chwili już się musiałem zatrzymać przez autobus i mocniej pojechałem tylko ostatnie 500 metrów. Dalsza jazda też niezbyt równa, zjazd i później pofałdowaną drogą wśród pieszych, podjazdów, dziur, żwiru i innych przeszkód do Zarzecza. Tam dopiero zorientowałem się jak mocno wieje. Po przejechaniu odcinka do zapory skręciłem w prawo i drugą stroną do Międzybrodzia. Po drodze dwa segmenty kostki brukowej. Kolejny odcinek był pod silny wiatr, za Międzybrodziem na krótkim trudniejszym fragmencie zrobiłem krótki zryw i nawet nieźle wyszło. Do ronda w Kobiernicach było teoretycznie cały czas w dół, ale wiatr nie pozwalał na szybką jazdę. Jakoś dokulałem się do Kęt i tam znowu popis kierowcy. Skręciłem w lewo na Wilamowice a jadący w dosyć dużej odległości od strony Kęt po skręcie zaczął się rzucać o to, że nie miałem tam pierwszeństwa i powinienem się zatrzymać mając za sobą sporo samochodów by przepuścić jeden wypasiony samochód, bezpieczniej było szybko skręcić i nie tamować ruchu. Trochę mnie to zdenerwowało. Powoli zaczynałem jechać z wiatrem i od razu jakoś lepiej. Postanowiłem zrobić finisz przed rondem. Rozpędzałem się i brakło dystansu, nie rozpędziłem się na maksa i już musiałem hamować. Spokojnie dojechałem do Bestwiny i w lewo na Janowice. Cały podjazd wjechałem z blatu, wiatr trochę przeszkadzał i nagle zrobiło się kilka stopni chłodniej i naciągnęły ciemniejsze chmury. Przed wjazdem do Bielska znowu wymuszono na mnie pierwszeństwo. Miałem trzy opcje do wyboru, uderzyć w samochód, wjechać do nie wiadomo jak głębokiego rowu, lub hamować i wjechać w kupę szkła rozrzuconego na poboczu i jezdni. Odruchowo wjechałem w szło i po chwili już jechałem na obręczy. Obie opony miały pełno drobinek szkła powbijanych, jedna z nich zrobiła dziurę w tylnej oponie, malutka ale wystarczyła by przebić dętkę. Zdenerwowałem się strasznie i zabrałem się do wymiany dętki. Jakoś topornie szło, nie mogłem zrzucić opony, po chwili szarpania się udało się i na wszelki wypadek podłożyłem kawałek dętki pod tą małą dziurę i założyłem nową dętkę. Po wymianie znowu problemy z założeniem opony. Nie było łatwo i niebyt równo opona była ułożona w obręczy i nie sprawdziłem tego dokładnie i napompowałem. Prawie cały nabój poszedł i ruszyłem, czułem, że opona bije i znowu postój, spuściłem powietrze i poprawiłem to i napompowałem. Było lepiej i dało się normalnie jechać. Nie mogłem się rozkręcić, nogi jakieś twarde i w dodatku po kilku kilometrach zaczęło padać. Niefajnie, znowu w deszczu, kiedy to ostatni raz padało podczas jazdy, już nie pamiętam. Po jakimś czasie opona się dopasowała i już nie bije na boki. Po drodze do domu jeszcze dwa podjazdy udało się podjechać. Pierwszy luźnym tempem a na drugim mocne przyśpieszenie i bardzo dobra jazda. Może coś z tego będzie w sobotę, tam najgorsze będzie pierwsze okrążenie i ostatni podjazd na metę. Myślę, że jak się utrzymam w czołówce na pierwszej rundzie to dojadę z nią do końca. Forma nie jest wcale taka zła i może nawet na takim wyścigu uda się pojechać dobrze. Ostatni odcinek po podjeździe już typowo spokojny. Jutro jeszcze jakiś trening z jakimś podjazdem i odpoczynek do soboty.
https://www.strava.com/activities/967262335
https://www.strava.com/activities/967262335