Trening 75
Środa, 28 czerwca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 70.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:29 | km/h: | 28.19 |
Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 27.0°C | HRmax: | 166166 ( 85%) | HRavg | 127( 65%) |
Kalorie: | 1555kcal | Podjazdy: | 600m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny spokojny trening. Pogoda niezbyt dobra i wiatr, jakoś nie czułem jego siły walcząc z nim, dopiero gdy wiał w plecy to zauważyłem jego moc. Za cel obrałem sobie rynek w Wiśle. Pojechałem przez Jaworze a później chciałem sprawdzić jedną drogę i okazało się, że nie ma tam asfaltu ale 100 metrów to można na szosie przejechać. Przed Świętoszówką wyjechałem na główną drogę i jechałem nią przez kilka kilometrów. Przed Skoczowem odbiłem w lewo i bocznymi drogami znalazłem się w Ustroniu. Chciałem sprawdzić drogę którą ma prowadzić Puchar Równicy. Jakoś przeoczyłem ten skręt i gdy się zorientowałem to trafiłem na ślepy zjazd a później skręciłem nie w tą drogę co trzeba, droga równa i bez ruchu samochodowego, niezbyt szeroka. Wyjechałem przed Zawodziem i później już znaną drogą do Ustronia. Droga wzdłuż Wisły w remoncie i musiałem jechać przez przejazd kolejowy i ronda. Ruch w mieście spory lecz udało się przejechać. Jechało się dobrze, może nie szybko ale pilnowałem by jechać spokojnie a wiejący w twarz wiatr nie ułatwiał sprawy. Jechało się bardzo dobrze i dosyć szybko znalazłem się w Wiśle i tam także spory ruch. Nawróciłem na rondzie i zjechałem na rynek. Krótki postój na napój i trzeba było wracać do domu. Przez Wisłę trochę spowolnień ale później bardzo szybka jazda. Do skrętu na Cieszyn dosyć nierównym tempem ale później już równo. Wiatr pozwalał bez wysiłku jechać cały czas ponad 45 km/h i z ciekawości zmierzyłem sobie czas do Skoczowa. Niecałe 13 minut na odcinku prawie 11 km, na tym odcinku też jechałem z wysoką kadencją, w zapasie jeszcze miałem 2 zęby na kasecie. Od Skoczowa już z bocznym wiatrem. Miałem jechać spokojnie, więc zwolniłem i już równym tempem dojechałem do domu. Dobrze, że mam teraz okres odpoczynku, noga jest niezła, forma chyba nawet życiowa i trzeba to wykorzystać w weekend, chyba nawet pogoda nie odbierze mi chęci walki. Bardziej zależy mi na dobrym przejechaniu sobotniego maratonu niż niedzielnej czasówce. Poziom zapowiada się wysoki ale z moimi czasami na podjazdach w tym roku powinienem powalczyć o bardzo wysokie miejsca. W piątek sprawdzę jeszcze rower przed weekendem, ostatnio znowu coś stało się z manetką i tylna przerzutka nie działała jak należy. Założyłem też nowe opony, co prawda nie takie jakie chciałem ale czasem warto poeksperymentować. Wolę mieć coś unikatowego niż upodabniać się do innych.
https://www.strava.com/activities/1058412131
https://www.strava.com/activities/1058412131