Trening 78
Piątek, 7 lipca 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 51.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:45 | km/h: | 29.14 |
Pr. maks.: | 53.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 174174 ( 89%) | HRavg | 126( 64%) |
Kalorie: | 1076kcal | Podjazdy: | 460m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Miał być szybki trening ale nie wyszło tak jak powinno, swoje trzy grosze dodała też pogoda i chcąc zaczerpnąć trochę przyjemności muszę czekać na kolejny raz, dolało mi tak jak chyba nigdy, po chwili nie wiedziałem gdzie jadę. Wyjechałem o 18 i pogoda była dobra, żadnych chmur wskazujących na deszcz, jedynie wiejący wiatr był lekkim utrudnieniem. Przejechałem przez Jaworze i Biery i skierowałem się na Skoczów. Jechałem spokojnie i w pewnym momencie minął mnie kolarz i krzyknął, " Co silnik się zepsuł ", nie miałem ochoty go gonić i nie zareagowałem i pozwoliłem mu odjechać w siną dal. W Skoczowie skreciłem w lewo i zacząłem, walczyć z wiatrem. Równym tempem dojechałem do Brennej i pojechałem kawałek w kierunku Hołcyny. Gdy zawróciłem to zobaczyłem ciemne chmury nad Skoczowem, wiedziałem, że zmoknę, nie wiedziałem tylko kiedy. Do Górek miało być z wiatrem, nie było tak różowo, mimo tego 40 km/h nie schodziło z licznika. Przed rondem zaczęło padać, padało tak dziwnie, że na mnie nie spadła ani kropla. Skręciłem na Grodziec i ogień pod górę. Pobiłem rekord na tym podjeździe o 15 sekund i na szczycie lało już dosyć konkretnie. Nie zatrzymywałem się tylko jechałem dalej i coraz głębsza rzeka na drodze, nie widziałem dziur ani żwiru a w pewnym momencie zablokowało mi tylne koło. Musiałem się zatrzymać, kawałek drewna zaklinował się w tylnym hamulcu, dobrze, że w tylnym a nie przednim, przynajmniej nie zaliczyłem lotu przez kierownicę. Po chwili nie wiedziałem już gdzie jadę. Zatrzymałem się na moment i sprawdziłem prognozę pogody, deszcz miał być około 21 a była 19:40. Szybkim tempem dojechałem do domu. Po drodze jeszcze 2 mocne zrywy by się rozgrzać, było 14 stopni a ja bez kurtki, na krótko i cały mokry. W Jaworzu już nie padało i trochę mniejsze kałuże. Przemoczony, przemarznięty wróciłem do domu. Ostatnio za dużo nerwów mnie to wszystko kosztuje. Każdy próbuje mi doradzać i myśli, że się będę wszystkiemu podporządkowywał. Z Tatry Road Race zrezygnowałem na własne życzenie, po co jechać na zawody jak się nie ma pewności co do sprzętu ani nie widzi w tym przyjemności. Po rozmowie z Organizatorem stwierdziłem, że ta impreza coraz bardziej zmierza w kierunku TDPA, nie byłem pewny startu, nie opłaciłem wpisowego i niby brakło miejsc, liczyłem i jeszcze ponad 50 wolnych miejsc jest na dystans PRO a ja musiałbym jechać dystans krótki. Miałem tam jechać na trening, ja sobie zrobię lepszy trening i to za prawie darmo. Skupię się teraz na odzyskaniu radości z jazdy, może przed Klasykiem Kłodzkim się uda.
komentarze
Zawsze sprawdzam sobie gdzie idą opady na tym(https://play.google.com/store/apps/details?id=org.androworks.meteor) Bardzo przydatna aplikacja, wczoraj dzięki niej zdążyłem pozbierać wszystkie narzędzia na robocie i uciec do auta :) Pewnie ją znasz, ale jak nie, to sobie zainstaluj na telefonie.
pawel1983pl2 - 07:35 sobota, 8 lipca 2017 | linkuj
Komentuj