Podsumowanie lutego
Środa, 28 lutego 2018
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Kolejny miesiąc dobiegł końca. Początek sezonu zbliża się nieubłaganie a zima nie chce odpuścić. Był to treningowo bardzo dobry miesiąc, ponad 50 godzin różnego rodzaju aktywności. Pobiłem dwa rekordy, przez całą zimę przesiedziałem na trenażerze już 65 godzin a dotychczasowy rekord wynosił 50. Drugim rekordem jest najniższa temperatura w jakiej jechałem, od 27 lutego wynosi ona - 16 stopni. Do pełni szczęścia brakło większej ilości treningów na zewnątrz. Dwa razy udało się pojeździć po lesie dla zabawy. Przez cały miesiąc regularnie jak tylko mogłem to dojeżdżałem na rowerze do pracy. Tempo żółwie i różne warunki, po suchym, mokrym, śniegu, lodzie, w słońcu, deszczu, śniegu, wietrze czy mrozie. Treningowo ten miesiąc wyglądał w zasadzie tak jak styczeń. Na początek test FTP i spory progres, udało się poprawić 20 minutowy wynik o 31 Wat co w przeliczeniu na godzinny wysiłek daje o 30 Wat lepszy rezultat. Próg FTP wynosi obecnie 270 Wat i do niego będę porównywał kolejną próbę. Później praca na siłą i wytrzymałością. Przy okazji treningów wytrzymałościowych staram się zwiększyć kadencję oraz efektywność pedałowania. Idzie to wszystko w dobrą stronę i postaram się utrzymać to co już udało się wypracować w tym zakresie. Marzec to zawsze ważny dla mnie miesiąc i przez pierwszą połowę miesiąca zamierzam pracować nad wytrzymałością a później dojdą podjazdy, test FTP i różne ćwiczenia wpływające na wydajność podczas jazdy na czas.Zdrowie na razie dopisuje, sprzęt z kolei się sypie, co prawda mój najlepszy rower już gotowy do sezonu to treningowa szosa czeka na przegląd, o zimówce nie będę nawet wspominał bo to jest sprzęt "na wykończeniu" i gdy nie będzie już się nadawał do jazdy to idzie na zasłużoną emeryturę. Trenażer też już ma policzone godziny.
Zdecydowałem się zmodyfikować moje plany startowe, założenia pozostają takie same, walczę głównie na czasówkach. Przy odwołaniu i zmianach termonów różnych ciekawych zawodów, zastanawiam się nad startem w 3 trudnych wyścigach górskich w Czechach. Samo ukończenie takiego wyścigu na najdłuższym dystansie można uznać za sukces. Sezon zacznę tradycyjnie w Orzeszu, chyba, że głód rywalizacji będzie już tak duży to zjawię się w Sobótce. MTB na ten sezon sobie daruję, brakuje wolnych terminów i na razie sprzętu.
Podsumowanie liczbowe ( tylko rower ):

Najlepsze wartości mocy:

Czasy w strefach:

Wszystkie aktywności ( w skrócie ) :

Zdecydowałem się zmodyfikować moje plany startowe, założenia pozostają takie same, walczę głównie na czasówkach. Przy odwołaniu i zmianach termonów różnych ciekawych zawodów, zastanawiam się nad startem w 3 trudnych wyścigach górskich w Czechach. Samo ukończenie takiego wyścigu na najdłuższym dystansie można uznać za sukces. Sezon zacznę tradycyjnie w Orzeszu, chyba, że głód rywalizacji będzie już tak duży to zjawię się w Sobótce. MTB na ten sezon sobie daruję, brakuje wolnych terminów i na razie sprzętu.
Podsumowanie liczbowe ( tylko rower ):

Najlepsze wartości mocy:

Czasy w strefach:

Wszystkie aktywności ( w skrócie ) :
