Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Dolina Opatówki 2018

Niedziela, 17 czerwca 2018 Kategoria avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Wyścig
Km: 96.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:50 km/h: 33.88
Pr. maks.: 25.00 Temperatura: 65.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 165( 84%)
Kalorie: 2485kcal Podjazdy: 1080m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po bardzo dobrej czasówce przyszła kolej na wyścig ze startu wspólnego, nie nastawiałem się na wynik tylko chciałem bardzo aktywnie przejechać cały dystans, planowałem zabierać się w odjazdy i pokazać z dobrej strony na trasie.
Przyjeżdżając po rozgrzewce na start udało mi się ustawić w pierwszej linii, nikomu nie udało się wejść do sektora od przodu, kilku zawodników przeskoczyło przez barierki i znalazło się blisko czuba. Start opóźnił się o około 2 minuty i gdy nastąpił sygnał ruszyłem od razu mocno, myślałem, że ktoś pojedzie za mną i po chwili zorientowałem się, że jadę sam przed peletonem. Kilkadziesiąt metrów przewagi przed zjazdem było bardzo komfortową sytuacją, na zjeździe nie szalałem i po skręcie na Zagrody po moim odjeździe nie był już śladu. Chciałem trzymać się blisko przodu ale blokada w głowie zrobiła swoje i przepuściłem wszystkich do przodu. Było trochę za dużo osób z przodu, cześć z nich jechała bardzo niepewnie i musiałem się bardzo pilnować. Na podjeździe zyskałem kilka pozycji, trochę mniej niż się spodziewałem ale był mały zator i kilka osób już zostało z tyłu. Odcinki szutru zostały przysypane gliną i jechało się nieco lepiej niż na czasówce. Pierwszy zjazd był niebezpieczny, jeden zawodnik zaliczył pobocze a peleton się rozciągnął. Na podjeździe przybliżyłem się do czuba i do Wilczyc dojechałem na dobrej pozycji. Na zjeździe znowu zjechałem na tył i na drugą rundę wjechałem w peletonie. Przez połowę rundy nic ciekawego się nie działo, na zjeździe przez dziwną jazdę kilku osób prawie wypadłem z drogi, oczywiście straciłem cenne sekundy i musiałem gonić peleton. Tempo nie było zbyt mocne i bez problemu dojechałem i wyszedłem na czoło. Chciałem trochę popracować ale puszczono mnie do przodu, jechałem sam około 50 metrów przed peletonem, nie miałem zamiaru atakować samotnie i niezbyt długo utrzymałem się na czele. Na ostatnim podjeździe 2 rundy zaatakował Darek wraz z Pawłem z Gatta Bike Team. Ja zostałem wchłonięty przez peleton i w momencie znalazłem się na jego końcu, udało mi się utrzymać i na 3 rundę wjechałem w peletonie. Tempo nie było przesadnie mocne i bez problemu przesunąłem się bliżej czuba peletonu. Na zjeździe znowu straciłem nadrobione pozycje i musiałem się pilnować, niewiele brakowało abym został z tyłu. Zagrody poszły w miarę dobrze po czym nastąpił zjazd na którym już miałem problemy. Niewiele brakowało aby mój udział w wyścigu się skończył, udało się utrzymać na rowerze ale miałem małą stratę. Rywale mnie już przejrzeli i wiedzą, że słabo zjeżdżam i nie była to pierwsza akcja mająca na celu wyeliminowanie mnie z rywalizacji. Goniłem cały następny podjazd i jakoś dołączyłem do peletonu. Chciałem trochę odpocząć bo straciłem sporo sił na gonitwie ale nie było na to czasu i po wjeździe na 4 rundę poszedł mocny zaciąg pod górę, nie powinienem mieć problemu by zareagować na podwyższenie tempa. Przytkało mnie, nie mogłem jechać na tyle mocno by utrzymać tempo narzucone przez czołowych zawodników i zacząłem tracić dystans. Na zjeździe zrobiła się mała różnica której już nie byłem w stanie wyeliminować. Traciłem z każdą chwilą, próbowałem gonić ale traciłem tylko siły. Wyścig się dla mnie skończył i dalej jechałem już czysto treningowo. Szybko przekalkulowałem w głowie jakim tempem mam jechać by dojechać do mety nie zaliczając przysłowiowej bomby. Jechałem cały czas równo i mniej więcej czasy kolejnych okrążeni były zbliżone. Na 6 okrążeniu złapałem zawodnika z kategorii A i dalej jechaliśmy już wspólnie. Przez ponad 90% dystansu do mety jechałem na czele, po drodze łapaliśmy kolejnych zawodników, w tym jednego z kategorii A. Na ostatnim okrążeniu myślałem, jak zaskoczyć rywala by wjechać przed nim na metę. Z moimi genialnymi umiejętnościami sprinterskimi byłem skazany na pożarcie, wtedy myślałem, że walczymy o 3 miejsce. Udało się dojechać do ostatniego zakrętu na czele i generując wysoką jak na mnie moc wjechać na metę przed rywalem. Ostatecznie zająłem 2 miejsce, z przodu był tylko jeden rywal. Starta do najlepszych spora ale biorąc pod uwagę problemy jakie mam w tym roku to każdy wynik lepszy niż ostatnie miejsce w tego typu wyścigu muszę traktować jako mały sukces. Był to jeden z najlepszych weekendów w mojej przygodzie z kolarstwem. Wiem, że stać mnie na więcej ale na razie musze się zadowolić tym co jest a może za 2, 3 lata gdy na nowo nauczę się jeździć w peletonie to wyniki z czasówek uda się przenieść także na wyścigi ze startu wspólnego.

komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa aktor
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 8206 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 10680 km
Evo 2 8398 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum