Trening 65
Środa, 11 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 55.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:52 | km/h: | 29.46 |
Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 164164 ( 84%) | HRavg | 131( 67%) |
Kalorie: | 883kcal | Podjazdy: | 550m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny niespełna
2 godzinny trening. Tempo podobne, trasa trudniejsza oraz warunki pogodowe
gorsze. Mocniejszy wiatr, brak słońca i niska temperatura. Na drogach znowu
wariactwo, nie wiem skąd nagle tyle nerwowych kierowców, nigdy tyle nie było,
nawet w okresie wakacyjnym. Im bliżej Skoczowa tym mocniejszy wiatr,
wystarczyło zmienić przełożenie, zmniejszyć prędkość i jechać dalej z tym samym
wysiłkiem. Pagórkowaty odcinek do Goleszowa poszedł jako tako, trochę jazdy w 3
strefie, kilka spowolnień. Od Goleszowa było z wiatrem i fajnie pojechałem
fragment do Ustronia. Dosyć szybko przejechałem przez miasto, zacząłem podjazd
do Lipowca. Dojechałem do jakiegoś kolarza, od razu złapał moje koło i wiózł
się. Im bliżej końca podjazdu tym bardziej męczył się, jego oddech wskazywał,
że jedzie bardzo mocno i zaraz będzie miał dosyć. Odpadł na końcowym fragmencie
i nie był w stanie dojechać do mnie na wypłaszczeniu. Do Brennej jechałem
bardzo spokojnie, zatrzymałem się na skrzyżowaniu. Jak ruszałem to dojechał ale
nie złapał koła. Z kilku metrów różnicy z czasem zrobiło się kilkaset i
zgubiłem go z pola widzenia. Na podjeździe wyprzedziłem kolejnego kolarza a na
szczycie jeszcze jednego. Dosyć dużo rowerzystów jak na tą godzinę, popołudniu
pewnie byłoby ich więcej. Sekcje pagórków w Grodźcu przejechałem z marszu,
przed Jasienicą małe utrudnienia wybiły mnie z rytmu. Myślałem, że będzie
cieplej ale chwila postoju i było mi zimno. Chciałem sobie jeszcze dołożyć na
deser jeden podjazd ale w Jaworzu zaczęło padać wiec podkręciłem lekko tempo i
po przyjeździe do domu, oberwanie chmury. Zdążyłem w ostatniej chwili.







