Trening 68
Niedziela, 15 lipca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: | 84.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:15 | km/h: | 25.85 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 190190 ( 97%) | HRavg | 147( 75%) |
Kalorie: | 1740kcal | Podjazdy: | 1300m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po sobotnim
krótkim treningu nastał czas na kolejny test FTP. Po ostatnich testach na
Równicy, zdecydowałem się zmienić podjazd na Salmopol. Nie wiedziałem jak się
ubrać i wyjechałem na ubierany i po chwili już było mi za ciepło. Po dojechaniu
do Skoczowa i krótkim postoju, dalej jechałem już w grupie. Tempo było
umiarkowane, z wiatrem jechaliśmy dosyć szybko. Wspólnie dojechaliśmy do
początku podjazdu na Równice i tam nastąpił podział na 2 grupy. Pierwsza
jechała przez Skalicę i Tokarnię a druga prosto na Salmopol. Ja oczywiście
byłem w tej pierwszej grupie. Na początku podjazdu wszyscy mi odjechali,
jechałem swoim założonym tempem i z dosyć dużą stratą dojechałem do końca
kostki brukowej. Na zjeździe też nie szalałem i nie widziałem nikogo przed sobą
. Zbliżył się do mnie Tomek którego zdołałem wyprzedzić na podjeździe. Dojazd
do Dobki również umiarkowany, dopiero po skręcie na właściwy podjazd pod
Tokarnie musiałem zwiększyć moc. 5 minut mocniejszego wysiłku posłużyło
idealnie jako rozgrzewka przed testem. Zjazd nie należał do przyjemnych, udało
się bezpiecznie dotrzeć do skrzyżowania. Po kilkuminutowym postoju podczas
którego rozebrałem jeszcze jedną warstwę ubrań jechaliśmy spokojnie przez
Wisłę. Za rondem fajna, równa jazda po zmianach do skoczni. Tam odpuściłem i
zostałem za grupką. Wszystko było zamierzone i przez pierwsze 1500 metrów
straciłem sporo do reszty. Ostatnie 7 kilometrów musiało wystarczyć na 20 minutowy
test. Ruszyłem dosyć mocno i trzymając stała moc podążałem w kierunku początku
właściwego 5 kilometrowego podjazdu. Dojechałem do Jas-Kółek i jechałem dalej,
nachylenie wzrosło, moc była dalej stała. Na nieco łatwiejszych fragmentach
miałem problem z utrzymaniem właściwej mocy a nadrobić nie bardzo było jak.
Pracowałem cały czas równo i tradycyjnie po około 15 minutach już było ciężko.
Zacisnąłem zęby i dawałem z siebie ile mogłem. Na koniec nie miałem już z czego
przyśpieszyć a test zakończyłem niemal na samym szczycie, perfekcyjnie
oszacowałem miejsce początku testu. Wynik wyszedł gorszy niż miesiąc temu, waga
poszła nieco w dół, mniej treningu i lekki spadek mocy na progu. Nie jest to
powód do niepokoju, utrzymanie cały czas wysokiej formy nie jest taką łatwą
sprawą, wole teraz być słabszy a na ważnych wyścigach które są przede mną dać z
siebie więcej. Sam 5 kilometrowy podjazd wjechałem niewiele wolniej niż mój
najlepszy czas. Jadąc na lżejszym rowerze ten czas byłby lepszy. Wiem ile
straciłem na sprzęcie bo miesiąc temu jadąc na lepszym rowerze w podobnym
czasie potrzebowałem prawie 7 % mniej mocy przy tej samej kadencji. Czas nie
zawsze jest najważniejszy. Po wjechaniu na szczyt zjechałem kawałek w dół i
ledwo wjechałem na szczyt. Starciem sporo sił, ale wiem, że przez te 20 minut
dałem z siebie wszystko. Po odpoczynku ruszyłem w stronę Szczyrku z zamiarem
wjechania na Orle Gniazdo. Zjazd nawet dobry, mało samochodów i pewna jazda,
niestety nie do końca. Jadąc ponad 60 km/h nagle przede mną zatrzymał się
samochód, zacząłem hamować , zablokowało mi tylne koło i jakoś się obroniłem
wjeżdżając na przeciwny pas, dobrze, że nic nie jechało bo byłoby nie ciekawie.
Odechciało mi się dalszej jazdy. Podjazd zacząłem bez przekonania, zapomniałem
jak tam jest stromo, jechałem dosyć mocno ale z rezerwą, w głowie chodził mi
jeszcze drugi fragment podjazdu do Osiedla Podmagura. Po wjechaniu do Sanktuarium
już dalej nie myślałem jechać, sporo ludzi i zablokowany wjazd w lewo na dalszy
podjazd. Zjechałem w dół dziurawą drogą i już spokojnym tempem do Bielska.
Ścianki idą jako tako, musze trochę nad nimi popracować by później w takich
momentach szukać swoich szans.
Wynik testu:





Wynik testu:




