Trening 69
Wtorek, 17 lipca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: | 20.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:53 | km/h: | 22.64 |
Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 183183 ( 93%) | HRavg | 146( 74%) |
Kalorie: | 518kcal | Podjazdy: | 430m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Zupełnie inaczej
miał wyglądać ten tydzień. Wszystko stało się zależne od jednego aktora który
gra pierwsze skrzypce na scenie. Mowa tutaj oczywiście o pogodzie która
bardziej przypomina jesień niż lato. Po całodniowych opadach deszczu pojawiło
się małe okienko pogodowe które chciałem wykorzystać. Ubrałem najgorsze ciuchy
jakie mam i ruszyłem, zakładałem, że może nawet 30 minut wystarczy by zrobić
dobry trening. Jak wyjeżdżałem to jeszcze nie padało, po chwili już zaczynało
kropić, z czasem coraz mocniej padać. Po 10 minutowej rozgrzewce z dwoma
przyśpieszeniami przystąpiłem do właściwego treningu. Myślałem, że zrobię 5
jedno minutowych sprintów i wrócę do domu. Droga na której trenowałem była w
lesie i padający deszcz nie moczył mnie zbytnio. Po serii sprintów na
określonej mocy wyjechałem z lasu i już nie padało. Postanowiłem zrobić jeszcze
rundę przez Jaworze. Po 10 minutach jazdy dojechałem do podjazdu na którym
zrobiłem 2 serie sprintów. Była cięższa niż pierwsza, podjazd sztywny, z każdym
powtórzeniem mniej sił i większy deszcz. Dotrwałem do końca i znowu przestało
padać , pokręciłem jeszcze trochę i wróciłem do domu. Trening krótki ale
treściwy i pomimo brudnego roweru, ciuchów i wody w butach nie był to czas
stracony i lepsze to niż meczenie się na trenażerze.







