Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trening 72

Niedziela, 22 lipca 2018 Kategoria 100-200, Szosa, Trening 2018, w grupie
Km: 149.00 Km teren: 0.00 Czas: 05:27 km/h: 27.34
Pr. maks.: 72.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 148( 75%)
Kalorie: 3103kcal Podjazdy: 2480m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny bardzo ciężki dzień. Po raz pierwszy od Pętli Beskidzkiej pojechałem na lepszym sprzęcie. Udało się trochę zregenerować i po wyjeździe jechało się całkiem dobrze. Normalnej mocy nie było i o jakiś mocnych akcentach nie mogło być mowy. Na początek dobra jazda pagórkowatym odcinkiem do Cieszyna i dalej w kierunku Frydka. Po drodze małe utrudnienia w Cieszynie i ostatecznie spory zapas czasowy w Dobrej. Było ciepło ale nad głowami ciemne chmury z których mógł spaść deszcz. Po dojeździe Jas-Kółek ruszyliśmy dosyć dobrym tempem w kierunku Łysej. Tempo nie było na tyle spokojne by dojechać razem i przed Krasną wszystko się rozjechało. Na szczęście odcinek z brakiem nawierzchni skrócił się do kilkuset metrów i jechało się przyjemniej niż miesiąc temu. Po dojechaniu do podnóża podjazdu chwila rozluźnienia i nadeszła chwila prawdy. Wszyscy ruszyli dosyć mocno, ja się ociągałem i za mną wystartował tylko Marcin. Zacząłem na tyle oszczędnie, że nie zbliżałem się na początku do najlepszych. Po pierwszym lekkim wypłaszczeniu dojechaliśmy z Marcinem do 7 osobowej grupki i kolejny trudniejszy fragment zaczął rozciągać stawkę. Marcin ruszył do przodu i zyskiwał przewagę, blisko za nim jechał Jarek a ja trzymałem się raczej z tyłu, pierwszy swój rytm złapał Bastek i nie próbował za wszelką cenę jechać tempem reszty. Do krótkiego zjazdu dojechaliśmy w zwartej grupce a później już zaczynało się dzielić. Marcin zrobił już dużą przewagę, za nim był Jarek a później mała luka. Gdy zrobiło się nieco trudniej to już się porozbijaliśmy i jechałem swoim tempem z podążającym za mną jak cień Otfinem. Jechało się o dziwo dobrze, tempo jak na ten dzień zadowalające i co najważniejsze równe. Jechałem na tyle dobrze, że zacząłem zmniejszać dystans do Jarka i Marcina. Na około 1500 metrów do szczytu dojechałem do Jarka i mając nieco wyższą prędkość wysunąłem się na 2 miejsce w tym małym wyścigu. Otfin też został minimalnie z tyłu a ja mając w głowie jeszcze drugi podjazd nie podkręciłem tempa, Marcin wjechał na szczyt około 30 sekund przede mną a ja też miałem minimalny zapas nad Jarkiem i Otfinem. Przy takiej jeździe i dyspozycji czas ponad 35 minut nie jest zły i ląduje pośrodku listy moich wyników. Co najważniejsze nie brakło mi sił jak zwykle na końcówkę, a przy jeździe na maksimum możliwości mógłbym wjechać szybciej na szczyt. Na szczycie chwila na złapanie oddechu i od razu zjazd w dół. Zjechałem około 3500 metrów i zaczekałem na Otfina. Dosyć trudną cześć tego podjazdu z nachyleniem 10 % wjechałem 2 raz około minutę wolniej niż ten sam odcinek za pierwszym razem. Mogłem nieco podkręcić tempo ale nie o to chodziło. Poza mną tylko Otfin zdecydował się na drugi wjazd, szkoda by mi było tej jazdy ponad 70 kilometrowej tylko dla jednego 8 kilometrowego podjazdu. Na szczycie kofola i dobry zjazd w dół, nie czułem się zbyt pewnie i miałem problem ze składaniem się w zakręty ale dosyć szybko zjechałem. Droga do Prażma szybka, prawie cały czas w dół i bez większych utrudnień. Postój w sklepie był konieczny i po uzupełnieniu bidonów powrotna droga była już ciężka. Po drodze niespodzianka w postaci podjazdu na Kohutkę. Początek poszedł nieźle a w końcówce, ściganci mi odjechali. W dalszej kolejności kolejne ścigania i zrywy, takie rzeczy trzeba pokazywać na wyścigach, na treningach to wygląda zupełnie inaczej. Przez te akcje znowu wszystko się porozrywało i dobrych kilka kilometrów musieliśmy czekać na wszystkich. Dopiero przez Trzanowicami udało się złączyć w jedną grupę i tam się rozdzieliliśmy. Od tego momentu walczyłem o przetrwanie, nie było już mocy a jazda wyglądała tragicznie. Dawno tak źle nie było. Do Cieszyna szło jeszcze w miarę dobrze, po za tym , że zgubiłem batona na zjeździe to nic ciekawego się nie wydarzyło. Przez Cieszyn też dobrze przejechałem ale później już strzeliłem i na około 2 kilometrowym odcinku Jarek dołożył mi minutę. Później już się pilnowałem i jakoś przetrwałem ostatnie 20 kilometrów. Trening na pewno nie był dobry, sam nigdy bym tak nie jechał, jak nie ma sił to trzeba zwolnić a nie jechać na siłę. Już nigdy więcej takiego tygodnia, przez 6 dób spałem tyle co normalnie w 3, do tego lekkie przeziębienie i sporo innych spraw na głowie przez co regeneracji praktycznie nie ma. Możliwości mam spore ale bez odpoczynku nie jestem w stanie ich potwierdzić. Ten tydzień będzie lżejszy niż miał być, może braknąć kilku treningów przed Road Trophy, ale trudno zawodowcem nie jestem i musze skupić się na odpoczynku. Startów ostatnio było mało, wypadają kolejne, dwie fajne czasówki zostały odwołane i w kalendarzu pojawiły się kolejne luki.





komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa jegoa
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 8206 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 10680 km
Evo 2 8398 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum