ITT Żmigród 2018
Sobota, 8 września 2018 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
Km: | 19.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:27 | km/h: | 42.22 |
Pr. maks.: | 46.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 188188 ( 96%) | HRavg | 179( 91%) |
Kalorie: | 395kcal | Podjazdy: | 10m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po przerwie w startach nie byłem pewien swojej formy.
Ostatnio mam sporo problemów i duże wahania formy. Po kilku treningach
ukierunkowanych na jazdę na czas przyszła pora sprawdzić się na czasówce. Rower
sprawdziłem przed wyjazdem i wszystko było w porządku. Przed samym startem też
zrobiłem dokładne oględziny, napompowałem powietrza do kół i rower chwilę stał.
Niecałą godzinę przed startem wyjechałem na rozgrzewkę. Chciałem się dobrze rozgrzać
bo zwykle mi początki nie wychodzą a będąc rozkręcony zawsze jest łatwiej. Nie
wiem dlaczego nie puszczono zawodników na główną drogę i skierowano mnie na
wąską i zanieczyszczoną żwirem ścieżkę rowerową. Wiedziałem, że później są
jakieś boczne drogi i nie pomyliłem się. Skręciłem w pierwszą możliwą dróżkę i
nie wpadłem na pomysł żeby wjechać na główną i krążyłem po bocznych drogach.
Kiedy byłem już dobrze rozgrzany i zbliżał się czas startu to skierowałem się
na miejsce startu. Nie ujechałem daleko bo po chwili poczułem „Miękki tył”.
Kolejna guma przed czasówką, byłem zły, dętki oczywiście nie miałem, bo waży za
dużo i na czasówce się nie przyda. Miałem mało czasu i małe szansę by zdążyć na
start. Niecałe 4 kilometry pokonałem w ponad 20 minut, sporą część biegłem, nie
nawiedzę biegania, moje kolana też za tym nie przepadają a jakoś nie pomyślałem
o zdjęciu butów. Zraniłem sobie dosyć mocno lewą nogę ale zdążyłem na start przed
startem ostatniego zawodnika. Jakieś 10 minut wcześniej zjadłem żela i byłem
bardzo zły. Na szczęście kolega Darek użyczył mi swoich kół i mogłem wystartować
jako ostatni. Gdybym nie miał takiej możliwości to bym nie wystartował.
Ruszyłem dosyć mocno ale biorąc pod uwagę panujące warunki musiałem zaoszczędzić trochę sił na powrót. Jechałem cały czas równo, koła niosły wspaniale i nie miałem problemu z utrzymaniem mocy. Do nawrotu dojechałem w bardzo dobrym jak na mnie czasie, trochę czasu straciłem na samym nawrocie, te kilka sekund niewiele by mi dało. Od nawrotu jechałem już mocniej a na ostatnich 6 kilometrach walczyłem z mocnym wiatrem i jechałem już bardzo mocno. Udało mi się utrzymać tempo do końca czasówki. Pod koniec wydawało mi się, że osłabłem ale chyba wszyscy mieli podobne odczucia. Na metę wpadłem wyjechany dosyć konkretnie, byłem bardzo zadowolony z jazdy i później okazało się, że pojechałem życiową czasówkę. Trochę czasu zyskałem dzięki lepszym kołom, przed startem straciłem trochę sił i przy braku pecha czas byłby niewiele gorszy. Do najlepszych brakło ale jest to głownie kwestia sprzętu i aerodynamiki, na mocy straciłem niewiele do najlepszych. Pomimo dobrej jazdy nie udało się stanąć na podium i jest to kolejna, trzecia z rzędu czasówka którą kończę na miejscu z 4, na każdej z prób miałem zbliżoną moc a z prędkością było różnie. Jakbym chciał się liczyć w walce o czołowe lokaty to muszę zainwestować w rower czasowy i ustawić idealną pozycję.
Po czasówce byłem już prawie pewny zwycięstwa w Klasyfikacji Nizinnej, sprawę przesądzą wyścigi w Piekoszowie i Suszcu.
Po dokładnym sprawdzeniu koła stwierdziłem, że powodem ostatnich gum była opaska na obręczy. Minimalne przesuniecie się opaski oraz malutki kamyk który zapewne tam tkwił od Road Trophy przy większym ciśnieniu powietrza w oponie dziurawił kolejno dętki. Opona jest cała i żeby zapobiec kolejnym defektom koła założyłem nową grubszą opaskę i zainwestowałem w lepsze dętki. Na tych oponach dojeżdżę do końca sezonu a później jak nie przesiądę się na szytki to zainwestuję w lepsze opony i może przestanę łapać gumy.



✕Powered by BWPlayer✕Powered by BWPlayer
Ruszyłem dosyć mocno ale biorąc pod uwagę panujące warunki musiałem zaoszczędzić trochę sił na powrót. Jechałem cały czas równo, koła niosły wspaniale i nie miałem problemu z utrzymaniem mocy. Do nawrotu dojechałem w bardzo dobrym jak na mnie czasie, trochę czasu straciłem na samym nawrocie, te kilka sekund niewiele by mi dało. Od nawrotu jechałem już mocniej a na ostatnich 6 kilometrach walczyłem z mocnym wiatrem i jechałem już bardzo mocno. Udało mi się utrzymać tempo do końca czasówki. Pod koniec wydawało mi się, że osłabłem ale chyba wszyscy mieli podobne odczucia. Na metę wpadłem wyjechany dosyć konkretnie, byłem bardzo zadowolony z jazdy i później okazało się, że pojechałem życiową czasówkę. Trochę czasu zyskałem dzięki lepszym kołom, przed startem straciłem trochę sił i przy braku pecha czas byłby niewiele gorszy. Do najlepszych brakło ale jest to głownie kwestia sprzętu i aerodynamiki, na mocy straciłem niewiele do najlepszych. Pomimo dobrej jazdy nie udało się stanąć na podium i jest to kolejna, trzecia z rzędu czasówka którą kończę na miejscu z 4, na każdej z prób miałem zbliżoną moc a z prędkością było różnie. Jakbym chciał się liczyć w walce o czołowe lokaty to muszę zainwestować w rower czasowy i ustawić idealną pozycję.
Po czasówce byłem już prawie pewny zwycięstwa w Klasyfikacji Nizinnej, sprawę przesądzą wyścigi w Piekoszowie i Suszcu.
Po dokładnym sprawdzeniu koła stwierdziłem, że powodem ostatnich gum była opaska na obręczy. Minimalne przesuniecie się opaski oraz malutki kamyk który zapewne tam tkwił od Road Trophy przy większym ciśnieniu powietrza w oponie dziurawił kolejno dętki. Opona jest cała i żeby zapobiec kolejnym defektom koła założyłem nową grubszą opaskę i zainwestowałem w lepsze dętki. Na tych oponach dojeżdżę do końca sezonu a później jak nie przesiądę się na szytki to zainwestuję w lepsze opony i może przestanę łapać gumy.



✕Powered by BWPlayer✕Powered by BWPlayer