Trenażer 32, Siłownia 25
Środa, 29 stycznia 2020 Kategoria Zima, Zima 2020, Trenażer
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:50 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 10.0°C | HRmax: | 136136 ( 69%) | HRavg | 104( 53%) |
Kalorie: | 299kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Nieco inny niż zwykle trening
siłowy. Zrezygnowałem na razie z interwałów siłowych i zwiększyłem czas
poświęcony na ćwiczenia z ciężarami ukierunkowanymi na mięsnie nóg. Sesje
podzieliłem na kilka części, serie ćwiczeń z obciążeniem przeplatałem odcinkami
ze zmienną kadencją na trenażerze. Pierwsza cześć to rozgrzewka przed
treningiem i kilka ćwiczeń stabilizujących, później przystąpiłem do właściwego
treningu. Organizm doszedł do siebie po wcześniejszym treningu i czułem się
nieźle. Początek niezbyt dobry, nie umiałem się wkręcić w obroty. Ruszyłem z
kadencją około 90 i stopniowo ją zwiększałem, po 3 minutach trzymałem już około
95 a po 6 doszedłem do 100. Po 10 minutach spokojnej jazdy w 1 strefie nadszedł
czas na pierwsze ćwiczenie z ciężarami. Standardowo był to martwy ciąg, żeby
nie było zbyt łatwo dołożyłem obciążenia które wynosiło dokładnie 100
kilogramów. Skupiłem się na dokładności wykonywania ćwiczenia i nawet 8
dokładnie wykonanych powtórzeń w każdej z 4 serii było wystarczające. Po kilku
minutach przerwy powtórzyłem ciąg 4 serii z ośmioma powtórzeniami. Następne 10
minut to kolejna wstawka trenażera. Ruszyłem od kadencji 85 i stopniowo ją
zwiększałem, do 90,95 i kończyłem na 100. Szybko zleciało i zabrałem się za
drugie ćwiczenie, tym razem z hantlami. Dosyć ciężko było utrzymać hantle
ważące po 22,5 kilograma przy wykrokach. Ponownie zrobiłem 4 serie tym razem z
pięcioma powtórzeniami na każdą nogę. Ponownie skupiłem się na dokładności
wykonywania ćwiczenia, nie myśląc o ciężarze i to zdało egzamin. Kilkuminutowa
przerwa po której powtórzyłem 4 serie ćwiczeń tym razem była dłuższa niż
wcześniej. Kolejna wstawka trenażera to znów zmienna kadencja. Zacząłem od 90
później było kolejno 95,100,95 i kończyłem znów na 90. Jakoś szybko te czas
leciał i już była pora na ostatnie ćwiczenie ze sztangą. Półprzysiady to nowe
ćwiczenie które pierwszy raz wykonywałem dopiero w grudniu 2019 roku.
Zastosowałem obciążenie wynoszące 65 kilogramów. Osiem powtórzeń w 4 seriach w
zupełności wystarczyło. Przerwa przed drugą połową dłużyła się i wydawało mi się,
że lepiej wykonałem ostatnie 4 serie ćwiczenia niż pierwsze. Formalnością był
ostatni już 10 minutowy odcinek ze zmienną kadencją. Zacząłem od 100 i zszedłem
do 90. Starałem się trzymać 1 strefy mocy i w 99 % się to udało. Ciekawie
wyglądał ten trening, jeszcze kilka takich mam w lutowym planie.



