Trening 20
Sobota, 14 marca 2020 Kategoria blisko domu, Samotnie, Szosa, Zima, Zima 2020
Km: | 52.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 26.00 |
Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 1.0°C | HRmax: | 176176 ( 90%) | HRavg | 141( 72%) |
Kalorie: | 940kcal | Podjazdy: | 1100m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Długo się wahałem czy w ogóle wyjeżdżać z domu czy odkurzyć trenażer. Ostatecznie zdecydowałem się na wyjazd i modyfikacje założeń treningowych i trasy. Jakbym się uparł to mógłbym jechać tak jak zaplanowałem na początku tygodnia bo czas mi na to pozwalał. Ostatecznie dosyć niska temperatura była ostatecznym czynnikiem jaki zdecydował. Wyjechałem o 11:30 w teoretycznie najcieplejszym momencie dnia gdy na termometrze były 3 stopnie Celsjusza. Po ostatniej jeździe wyeliminowałem problemy z przerzutką ale miernik mocy szwankował jeszcze bardziej ale mimo to jechałem tak jak zamierzałem. Dojazd do Przegibka zmodyfikowałem dlatego żeby nie jechać koło Szpitala i przez to lepiej się rozgrzałem. Pomiar moc nie działał i pokazywał złe wartości. Planowane 15 minutowe powtórzenia na FTP skróciłem do 13 minut bo ukształtowanie terenu nie pozwalało na więcej. Zakładałem jechać na Równice i tam 15 minut na progu nie jest problemem. Gdy ruszyłem mocniej to nie byłem w stanie stwierdzić na jakiej mocy jadę, ruszyłem chyba zbyt mocno a licznik pokazywał że jadę n a 0,6 - 0,9 FTP. W lesie gdy nachylenie wzrosło to były momenty, że pomiar pokazywał wartości zbliżone do poprawnych, sugerowałem się rozkładem mocy na obie nogi, momentami było to 80/20 a czasami nawet 50/50 i wtedy wskazania były chyba najbliższe prawdy. Cały podjazd zajął mi około 13:30 od kościoła w Straconce i niecałe 10 od miejsca w którym zawsze zaczynam mierzyć czas. Czułem zapas mocy pod nogą ale myślę, że pojechałem mocniej niż FTP. Na zjeździe uzupełniłem zapasy energii i nie skupiłem się na technice. Zjechałem aż do przystanku w Międzybrodziu skąd na szczyt jest dokładnie 4 kilometry podjazdu. Drugi podjazd rozpocząłem równie mocno jak pierwszy. Wskazania mocy były chyba bliższe prawdy bo rozkład mocy na poszczególne nogi wyglądał lepiej. Noga podawała całkiem nieźle mimo temperatury wynoszącej 0 stopni Celsjusza. Wjechałem dosyć szybko i ostatnie kilkanaście sekund mocnej jazdy wypadło już na zjeździe. Jadąc w dół walczyłem z dużą ilością samochodów i udało się nawet dostarczyć trochę energii ale o szybkiej i technicznej jeździe mogłem zapomnieć. Ostatni podjazd zacząłem jeszcze przed Kościołem w Straconce i podobnie jak za drugim wjazdem wskazania mocy wyglądały lepiej niż przy pierwszym powtórzeniu. Ostatnie kilka minut to już walka z samym sobą, nogi już słabe, nie byłem zdziwiony bo nie jestem przyzwyczajony do takich treningów w niskich temperaturach a przez problemy z miernikiem mocy pewnie jechałam za mocno. Na szczycie nie zatrzymywałem się tylko od razu zawróciłem i zacząłem zjeżdżać. Postawiłem na technikę jazdy a;e dosyć mocno wiało i dosyć wolno zjechałem. Przez miasto przejechałem sprawnie, tylko w kilku miejscach musiałem zwalniać. Na podjazdach trzymałem się w 3, 4 strefie a na łatwiejszych odcinkach więcej czasu to była 1 strefa. Miernik świrował do końca treningu. Mam nadzieje, że kolejne treningi będą w lepszych warunkach i okolicznościach. Na razie nie przewiduje zmian w planie treningowym. Zwykle forma przychodziła na początku lub w połowie czerwca a do tego momentu jeszcze wiele może się wydarzyć i nie widzę powodu aby coś zmieniać bo to może mnie niepotrzebnie rozregulować a tego bym nie chciał.





