Trening 22
Wtorek, 17 marca 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: | 64.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:10 | km/h: | 29.54 |
Pr. maks.: | 62.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 145145 ( 74%) | HRavg | 123( 63%) |
Kalorie: | 747kcal | Podjazdy: | 350m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wczoraj odpuściłem jazdę ale dzisiaj nie mogłem sobie darować, szkoda było tej pięknej pogody. Udało się wygospodarować dwie godziny na jazdę. Dużo rzeczy miałem do zrobienia i to był jedyny moment w którym mogłem trochę pokręcić. Pierwszy raz pogoda była całkowicie wiosenna, przy wysokiej temperaturze nie było silnego wiatru wiec mogłem założyć wiosenne ciuchy. Wyjechałem przed 10 aby o 12 już być w domu. Nie chciałem znów wjeżdżać w korek wiec skierowałem się na Jaworze. Noga od początku kręciła dobrze, sprzęt też nie szwankował, przełożenia wchodziły płynnie i mogłem cieszyć się jazdą. Po zjeździe do ronda ruszyłem mocniej i starałem się jechać równo bez szarpania. Na dwóch skrzyżowaniach sterowanych sygnalizacją świetlną musiałem się zatrzymać i dopiero za Jasienicą ni było przeszkód. Zaskoczyły mnie tłumy przy zamkniętym Ośrodku Zdrowia w Jasienicy, ludzie chyba nie mają co w domu robić. Podjazdy wjechałem nawet nieźle a później musiałem przeciwstawić się podmuchom wiatru które na płaskim terenie były bardziej odczuwalne niż bliżej gór. Spodziewałem się mniejszego ruchu na drogach ale wielkiej tragedii nie było, kolejne miejsce w którym musiałem się zatrzymać to most w Strumieniu. Gdy skręciłem na wschód to jechało się dosyć ciężko, dopiero w Wiśle Wielkiej złapałem wiatr w żagle i w szybkim tempie dojechałem do Goczałkowic. Tam chciałem jechać ścieżką rowerową ale gdy zauważyłem zaparkowany na ścieżce samochód zjechałem na drogę. Myślałem, że szybko dostane się do Zabrzega i skierowałem się w stronę Zapory i dojechałem do zamkniętej bramki. Chcąc czy nie chcąc musiałem wrócić, straciłem kilka minut na tym odcinku ale nie było na skrzyżowaniu żadnej informacji o tym, że korona Zapory jest zamknięta. Nie miałem wyjścia i musiałem jechać dłuższą drogą a to oznaczało tylko tyle, że nie wyrobie się przed 12 do domu. Jechałem wcześniej założonym tempem i przed 12 byłem w Międzyrzeczu. Skręciłem w ul. Spacerową i co Bielska dojechałem inną drogą. O 12 zacząłem zjeżdżać i w luźnym tempie skierowałem się do domu. Ostatnie kilka kilometrów spędziłem z telefonem w ręku. Kilka razy doszło do niebezpiecznych sytuacji na ścieżce rowerowej. Ludziom wciąż się wydaje, że jak przez przypadek wejdą na ścieżkę rowerową to mogą nią iść a inni będą ustępować im pierwszeństwa. Wcale nie lubię jeździć tą ścieżką, nie dość, że często trzeba zwalniać, praktycznie na każdym wyjeździe z posesji to jeszcze jest tak zanieczyszczona, że trzeba dodatkowo uważać aby nie najechać na coś co może przebić dętkę. Na razie przez remonty dróg w okolicy nie ma za bardzo alternatywy i to najczęściej jedyny wariant powrotu z trasy do domu.


