Rozjazd 9
Środa, 18 marca 2020 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: | 26.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:02 | km/h: | 25.16 |
Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 134134 ( 68%) | HRavg | 109( 55%) |
Kalorie: | 409kcal | Podjazdy: | 310m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Dzisiaj znalazłem czas dopiero popołudniu i żal było marnować najcieplejszego w tym roku dnia. Wyjazd był typowo regeneracyjny połączony z testami. Wczoraj odebrałem nowy licznik który ma zastąpić wysłużonego i coraz gorzej działającego Garmina i zależało mi aby posiadał te funkcje jakie miał Garmin. Nie chciałem przeznaczać zbyt dużej sumy pieniędzy na nowego Garmina i szukałem tańszych produktów innych producentów. Wybrałem licznik mało znanej w Polsce firmy Bryton w wersji z dużą ilością funkcji a także obsługą wszystkich czujników łącznie z Di2, licznik bezproblemowo łączy się z telefonem i internatem poprzez Wi-Fi. Wedle tego co czytałem w opiniach i recenzjach bezproblemowo i szybko skonfigurowałem urządzenie i ustawiłem pod siebie. Wersja którą wybrałem ma inne mocowanie niż pozostałe i na razie mam tylko jeden uchwyt. W odróżnieniu od Garmina zabezpieczyłem licznik przy pomocy smyczy na wypadek gdyby coś stało się z mocowaniem i licznik wypadł. Jak za tą cenę to licznik wygląda całkiem solidnie i ciekaw byłem jak działa. Dla porównania danych wziąłem ze sobą Garmina z zamiarem obserwowania danych. Wyjechałem po 15:30 w letnim stroju i rękawkach. Noga znowu podawała całkiem nieźle i szybko wydostałem się z miasta mimo jazdy drogą na której jest zwężenie. Na pierwszy rzut oka nie widziałem większych różnic danych. Po kilku minutach Garmin zaciął się na moment a Bryton działał bez zakłóceń. Gdy zatrzymałem się na skrzyżowaniu to auto pauza w Garminie załączyła się szybciej o sekundę niż w Brytonie. Jak ruszałem to Bryton z kolei zareagował sekundę później i wyszło na to samo. Wtedy też była różnica danych w poszczególnych licznikach, Bryton pokazał wyższą moc ale po paru sekundach dane się wyrównały. Drugą różnicą były wskazania temperatury, Garmin pokazywał o około stopień więcej niż Bryton. Momentami dane różniły się o 1-2 jednostki od siebie ale to żadna różnica. W Brytonie nie ustawiłem na żadnym ekranie wskazań wysokości i nie miałem porównania tej wielkości. Nie byłem w stanie cały czas obserwować licznika i musiałem skupić się na drodze. Często jeżdżę tą trasą ale nierówne drogi i dziury nie były nigdy tak uciążliwe jak dzisiaj. Na podjazdach Bryton szybciej reagował na zmiany nachylenia i chyba dzięki temu jest dokładniejszy. Kilka razy oba liczniki jednocześnie gubiły wskazania z czujników, może były jakieś zakłócenia albo błędy. W końcówce na jednym z zakrętów cudem wybroniłem się od gleby. Musiałem gwałtownie zmienić tor jazdy wjeżdżając w kupę piachu i żwiru, czułem jak koło traci przyczepność ale jakoś opanowałem sytuacje. Po ponad godzinie spokojnej jazdy byłem spowrotem. Przy okazji testowałem „nowe” spodenki. Leżały w szafie kilka lat nieużywane i teraz sobie o nich przypomniałem, wtedy były za luźne, teraz w sam raz. Ciężko coś powiedzieć po jednej jeździe, miałem takie same, używałem kilka lat i na trasy powyżej 3 godzin ich zazwyczaj nie zabierałem, przy tej wkładce dłuższa jazda była już wysoce niekomfortowa. Trochę mam niefart, że tydzień regeneracyjny przypadł na taki czas gdy w pracy jest luźniej a pogoda sprzyja jeździe rowerem. Jest za to czas na inne rzeczy którymi nie będę musiał zawracać sobie głowy w kolejnych tygodniach. Pierwsze wrażenia z nowego licznika pozytywne i nie żałuję, ze nie zainwestowałem w coś droższego.

