Siłownia 37
Środa, 1 kwietnia 2020
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | min/km: | |
Pr. maks.: | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | 122122 ( 62%) | HRavg | 89( 45%) | |
Kalorie: | 111kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Ciężary |
Pierwszy dzień nowego miesiąca przyniósł kolejne zmiany i rozporządzenia dotyczące epidemii. Bez zastanawiania się postanowiłem zrobić sobie dwa tygodnie dobrowolnej domowej kwarantanny i w tym czasie trenować z użyciem trenażera. Sytuacja jest jaka jest, argumentów za tą decyzją było sporo i inaczej postąpić nie mogłem. Na taki ruch zdecydowałem się z następujących powodów:
- Nie mieszkam w domu sam i każde wyjście to ryzyko sprowadzenia do domu wirusa,
- Obserwacja sytuacji i zachowań innych ludzi którzy sobie z zagrożenia nic nie robią i zachowują się jak „Święte Krowy, nie chce być upodabniany do tej grupy osób,
- jazda na rowerze to moja pasja, ma mi sprawiać przyjemność, jeżdżąc czuje się wolny, niczym nieograniczony a obecnie tak się niestety nie da,
- Zmiany w rozporządzeniach i jednoznaczność przepisów mówiących o tym, że poza koniecznymi sytuacjami jazda na rowerze jest niedozwolona, to jest wystarczający argument bo w sposób jaki chciałbym nie mogę trenować,
- Chce żyć zgodnie z prawem i przepisami i łamanie ich z powodu głupot i błahostek w moim przypadku mija się z celem,
- Stosowanie się do zaleceń innych, ważnych, decyzyjnych osób może skrócić czas trwania epidemii. Jak komuś się to nie podoba to trzeba było samemu zając się Polityką i teraz decyzja należałaby do nich i ciekawe jakby zareagowały takie osoby,
- Własne sumienie podpowiada mi, że lepiej odpuścić i się nie narażać bo kilka razy już życie dało mi popalić i mimo to, że nie lubię korzystać z trenażera to decyduję się na zawieszenie treningów szosowych na przynajmniej 2 tygodnie.
Mógłbym podawać kolejne argumenty ale to chyba nie ma sensu. Długo myślałem nad tym jak postąpić w sytuacji jaka obecnie panuje na Świecie i dobrowolna kwarantanna to jest chyba najlepszy sposób. Wole trenować w spokoju w domu niż szukać jakiś wytłumaczeń których nie da się poprzeć dowodami i trenować dalej na szosie, wiele bym nie zdziałał, bo coraz więcej obszarów jest wyłączonych z użytkowania i zakazanych dla ruchu. Być może końcem kwietnia sytuacja zacznie się stabilizować a nawet poprawiać na tyle, że ilość ograniczeń ulegnie zmniejszeniu i znowu będzie można swobodnie jeździć na rowerze.
Dzisiejszy dzień poświeciłem na trening siłowy a w zasadzie podtrzymujący to co wypracowałem przez ostatnie 4 miesiące. Czułem się zmęczony i ćwiczenia bolały bardziej niż zwykle.
- Nie mieszkam w domu sam i każde wyjście to ryzyko sprowadzenia do domu wirusa,
- Obserwacja sytuacji i zachowań innych ludzi którzy sobie z zagrożenia nic nie robią i zachowują się jak „Święte Krowy, nie chce być upodabniany do tej grupy osób,
- jazda na rowerze to moja pasja, ma mi sprawiać przyjemność, jeżdżąc czuje się wolny, niczym nieograniczony a obecnie tak się niestety nie da,
- Zmiany w rozporządzeniach i jednoznaczność przepisów mówiących o tym, że poza koniecznymi sytuacjami jazda na rowerze jest niedozwolona, to jest wystarczający argument bo w sposób jaki chciałbym nie mogę trenować,
- Chce żyć zgodnie z prawem i przepisami i łamanie ich z powodu głupot i błahostek w moim przypadku mija się z celem,
- Stosowanie się do zaleceń innych, ważnych, decyzyjnych osób może skrócić czas trwania epidemii. Jak komuś się to nie podoba to trzeba było samemu zając się Polityką i teraz decyzja należałaby do nich i ciekawe jakby zareagowały takie osoby,
- Własne sumienie podpowiada mi, że lepiej odpuścić i się nie narażać bo kilka razy już życie dało mi popalić i mimo to, że nie lubię korzystać z trenażera to decyduję się na zawieszenie treningów szosowych na przynajmniej 2 tygodnie.
Mógłbym podawać kolejne argumenty ale to chyba nie ma sensu. Długo myślałem nad tym jak postąpić w sytuacji jaka obecnie panuje na Świecie i dobrowolna kwarantanna to jest chyba najlepszy sposób. Wole trenować w spokoju w domu niż szukać jakiś wytłumaczeń których nie da się poprzeć dowodami i trenować dalej na szosie, wiele bym nie zdziałał, bo coraz więcej obszarów jest wyłączonych z użytkowania i zakazanych dla ruchu. Być może końcem kwietnia sytuacja zacznie się stabilizować a nawet poprawiać na tyle, że ilość ograniczeń ulegnie zmniejszeniu i znowu będzie można swobodnie jeździć na rowerze.
Dzisiejszy dzień poświeciłem na trening siłowy a w zasadzie podtrzymujący to co wypracowałem przez ostatnie 4 miesiące. Czułem się zmęczony i ćwiczenia bolały bardziej niż zwykle.