Trenażer 50
Sobota, 4 kwietnia 2020 Kategoria Kwarantanna, Trenażer
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:00 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 137137 ( 70%) | HRavg | 126( 64%) |
Kalorie: | 1409kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Przed treningiem znowu problem z aplikacją Rouvy i ostatecznie wybrałem inną trasę z gorszym jakościowo filmem. Napięty grafik dnia uległ lekkiej modyfikacji i trening zacząłem z godzinnym opóźnieniem bez posiłku przed jazdą. Pogoda na zewnątrz bardzo dobra wiec zdecydowałem się na plenerowy trening. Wystawiłem trenażer przed garaż i ustawiłem go na nachylonym podjeździe co okazało się dużym błędem. Ubrałem się cieplej niż zwykle co nie było błędem ponieważ przez cały czas odczuwałem komfort termiczny i nawet ręcznik nie był potrzebny.
Całą trasę chciałem pokonać równym spokojnym tempem. Rozpocząłem od rozgrzewki na której noga szybko zaczęła fajnie kręcić. Na początku zorientowałem się, że licznik i ręcznik zostały w domu. Jedzenia i picia wziąłem na 2 godziny i liczyłem, że w tym czasie uda się przejechać całą trasę. Jazda na trenażerze na powietrzu jest zupełnie inna niż w garażu. Po kilkunastu minutach spokojnej jazdy na wysokiej kadencji zwiększyłem tempo. Mój trenażer jest już zużyty i z czasem moc przy tym samym obciążeniu i kadencji maleje i kilka razy zwiększałem opór trenażera. Po około 45 minutach jazdy w jednej pozycji zacząłem czuć cztery litery. Zwykle taki stan pojawiał się u mnie po niecałych 2 godzinach. Duży wpływ na to miało ustawienie trenażera na podjeździe. Co jakiś czas musiałem zmieniać położenie na siodełku a nawet wstawać z niego na kilka sekund. Poza tym nie miałem żadnych problemów i dosyć szybko czas leciał. Odrobinę za późno zmniejszyłem tempo i zaledwie 8 minut jechałem na luzie co nie pozwoliło się w pełni zregenerować. Wody brakło po 2 godzinach a jedzenia nic nie zostało. Po przejechaniu trasy jeszcze kilka minut kręciłem luźno bez pomiaru aktywności. Na jutro zaplanowałem ciekawą trasę w zmiennym tempie i kadencji. Jak się uda to znów pokręcę w plenerze.


Całą trasę chciałem pokonać równym spokojnym tempem. Rozpocząłem od rozgrzewki na której noga szybko zaczęła fajnie kręcić. Na początku zorientowałem się, że licznik i ręcznik zostały w domu. Jedzenia i picia wziąłem na 2 godziny i liczyłem, że w tym czasie uda się przejechać całą trasę. Jazda na trenażerze na powietrzu jest zupełnie inna niż w garażu. Po kilkunastu minutach spokojnej jazdy na wysokiej kadencji zwiększyłem tempo. Mój trenażer jest już zużyty i z czasem moc przy tym samym obciążeniu i kadencji maleje i kilka razy zwiększałem opór trenażera. Po około 45 minutach jazdy w jednej pozycji zacząłem czuć cztery litery. Zwykle taki stan pojawiał się u mnie po niecałych 2 godzinach. Duży wpływ na to miało ustawienie trenażera na podjeździe. Co jakiś czas musiałem zmieniać położenie na siodełku a nawet wstawać z niego na kilka sekund. Poza tym nie miałem żadnych problemów i dosyć szybko czas leciał. Odrobinę za późno zmniejszyłem tempo i zaledwie 8 minut jechałem na luzie co nie pozwoliło się w pełni zregenerować. Wody brakło po 2 godzinach a jedzenia nic nie zostało. Po przejechaniu trasy jeszcze kilka minut kręciłem luźno bez pomiaru aktywności. Na jutro zaplanowałem ciekawą trasę w zmiennym tempie i kadencji. Jak się uda to znów pokręcę w plenerze.


