Trenażer 51
Niedziela, 5 kwietnia 2020 Kategoria Trenażer, Kwarantanna
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:10 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 12.0°C | HRmax: | 150150 ( 76%) | HRavg | 128( 65%) |
Kalorie: | 2191kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny dosyć spokojny trening. Pogodziłem się już z faktem, że w najbliższym czasie będę zdany na treningi trenażerowe i dzięki temu dużo lżej się kręciło. Dobra pogoda skłoniła mnie do wyjścia w plener i to był kolejny dobry wybór. Mając doświadczenie z kilku poprzednich dni przygotowałem dużo jedzenia i picia na wypadek jakby energii brakowało. Jedyny błąd to postawienie trenażera przed drzwiami do garażu gdzie było strasznie nierówno. Przygotowałem dodatkowe atrakcje jakby dopadła mnie monotonia ale nie musiałem z nich korzystać.
Wybrałem bardzo ciekawą ale i wymagającą trasę ale nie umiałem jej włączyć. Pomogło zrestartowanie telefonu i coś przestawiło się w ustawieniach, że prędkości nie były naturalne ale nie przejmowałem się tym. Po kilku minutach jazda była bardzo niekomfortowa, trenażer pod wpływem drgań zmienił położenie i nie był stabilny. Podjąłem szybką decyzje o przeniesieniu go w inne miejsce, przez to pojawiła się pierwsza, nieplanowana przerwa. Po przerwie zorientowałem się, ze nie włączyłem licznika którego używam jako zabezpieczenie gdyby trening z aplikacji się nie zapisał. W innym miejscu kręciło się lepiej, w słońcu było ciepło a podmuchy wiatru pozwoliły poczuć się jak na szosie. Po przedłużonej rozgrzewce noga kręciła już bardzo dobrze i wskoczyłem do 2 strefy mocy. Równa jazda mogła by być nudna wiec zaplanowałem zmienne tempo, po jeździe w 2 strefie wskakiwałem do 3 strefy i tak kilka razy. Czas bardzo szybko leciał, jedzenia nie ubywało tak szybko a i piłem mniej niż w poprzednich dniach. Niestety nie pomogło to i musiałem zrobić przerwę na wizytę w toalecie. Po postoju już w spokojniejszym tempie dokręciłem do końca trasy. Profil trasy sprawił, że trzymając równą moc w czasie kilku minut wykres prędkości wyglądał jak EKG. W rzeczywistości by tak nie było, ta trasa na interaktywnym trenażerze byłaby znacznie trudniejsza ale jest to tylko dodatek motywujący do realizacji założeń treningowych. Przez ponad 3 godziny jazdy nazbierało się 150 TSS i cały tydzień kończę z minimalną nadwyżką która służy jako zaliczka przed kolejnym tygodniem, ostatnim przed tygodniem regeneracyjnym.


Wybrałem bardzo ciekawą ale i wymagającą trasę ale nie umiałem jej włączyć. Pomogło zrestartowanie telefonu i coś przestawiło się w ustawieniach, że prędkości nie były naturalne ale nie przejmowałem się tym. Po kilku minutach jazda była bardzo niekomfortowa, trenażer pod wpływem drgań zmienił położenie i nie był stabilny. Podjąłem szybką decyzje o przeniesieniu go w inne miejsce, przez to pojawiła się pierwsza, nieplanowana przerwa. Po przerwie zorientowałem się, ze nie włączyłem licznika którego używam jako zabezpieczenie gdyby trening z aplikacji się nie zapisał. W innym miejscu kręciło się lepiej, w słońcu było ciepło a podmuchy wiatru pozwoliły poczuć się jak na szosie. Po przedłużonej rozgrzewce noga kręciła już bardzo dobrze i wskoczyłem do 2 strefy mocy. Równa jazda mogła by być nudna wiec zaplanowałem zmienne tempo, po jeździe w 2 strefie wskakiwałem do 3 strefy i tak kilka razy. Czas bardzo szybko leciał, jedzenia nie ubywało tak szybko a i piłem mniej niż w poprzednich dniach. Niestety nie pomogło to i musiałem zrobić przerwę na wizytę w toalecie. Po postoju już w spokojniejszym tempie dokręciłem do końca trasy. Profil trasy sprawił, że trzymając równą moc w czasie kilku minut wykres prędkości wyglądał jak EKG. W rzeczywistości by tak nie było, ta trasa na interaktywnym trenażerze byłaby znacznie trudniejsza ale jest to tylko dodatek motywujący do realizacji założeń treningowych. Przez ponad 3 godziny jazdy nazbierało się 150 TSS i cały tydzień kończę z minimalną nadwyżką która służy jako zaliczka przed kolejnym tygodniem, ostatnim przed tygodniem regeneracyjnym.

