Trening 37
Piątek, 1 maja 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: | 82.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:19 | km/h: | 24.72 |
Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 179179 ( 91%) | HRavg | 139( 71%) |
Kalorie: | 2242kcal | Podjazdy: | 2040m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Planowałem rozpocząć maj od ciekawej i wymagającej trasy. Już wczoraj po sprawdzeniu prognoz zmieniłem plany bo ta trasa była za długa a warunki pogodowe miały być nieciekawe. Miałem jeszcze przygotowany plan awaryjny na wypadek gdyby prognozy zmieniły się jeszcze na gorsze. Warto było wstać wcześnie rano i wyjechać przy pogodnym niebie i wschodzącym słońcu. Dodatkowym atutem był bardzo mały ruch na drogach. Za pierwszy cel obrałem Przegibek który był na każdej z planowanych tras. Przekonałem się, że w dalszym ciągu wczesne wyjazdy mi nie służą, jechało się ciężko a w dodatku przed końcem podjazdu na Przegibek zaczęło padać. Niebo wyglądało nieciekawie, w razie czego miałem coś przeciwdeszczowego ale nie uśmiechało mi się ubierać. Myślałem aby zawrócić ale nie padało zbyt mocno i zacząłem zjeżdżać do Międzybrodzia. Zjazd jak to ostatnio bywa był asekuracyjny, wykorzystałem go by coś zjeść i zastanowić się gdzie jechać dalej. Mogłem jechać w kierunku kolejnych podjazdów takich jak Nowy Świat, Żar, Kocierz czy Magurka ale w każdej chwili mogło zacząć mocniej padać a nie miałem najmniejszej ochoty na jazdę w deszczu. Podczas zjazdu podjąłem decyzje o alternatywnej trasie którą miałem przygotowaną na wypadek niepogody i taka sytuacja właśnie zaistniała. Zawróciłem i wjechałem drugi raz na Przegibek, w odniesieniu do pierwszego dołożyłem 15 Wat. Po spokojnym zjeździe przeznaczonym na dostarczenie węglowodanów zawróciłem i znowu ruszyłem w kierunku Przegibka dokładając kolejne kilkanaście Wat. Pogoda zrobiła się lepsza ale gdzie indziej mogło padać wiec po zjeździe do Międzybrodzia wjechałem znów na Przegibek z wyższą mocą. Plan minimum zakładał 4 podjazdy, nie padało i zdecydowałem się dołożyć kolejne dwa podjazdy. Każdy był mocniejszy od poprzedniego przynajmniej kilkanaście Wat. Szósty najmocniejszy podjazd pokonałem powyżej progu FTP z czasem zbliżonym do rekordowego. Kolejna decyzja była taka, ze jadę 7 podjazd ale już spokojniej. Obserwacja nieba pozwoliła wywnioskować, że starczy jeszcze na zaliczenie jednego podjazdu wiec zjechałem po raz czwarty do Międzybrodzia. Przy siódmym podjeździe czułem już plecy ale krótka przerwa przed ostatnim podjazdem pozwoliła wyeliminować dyskomfort. Ostatni wjazd również nie był mocny ale czułem już zmęczenie które w porównaniu z nienajlepszą dyspozycją i samopoczuciem dawało się mocno we znaki. Na zjeździe chciałem poćwiczyć technikę, za dużo było przeszkód aby szybko zjechać ale mogę być zadowolony ze zjazdu. Niebo wokół było już granatowe i liczyłem na to, że nie zmoknę. Mimo obaw wybrałem dłuższą i trudniejszą drogę do domu mając na celu przekroczenie 2000 metrów przewyższenia. Około 7 kilometrów przed domem zaczęło padać. Deszcz był na tyle lekki, że nie mokłem i udało się dojechać prawie do domu. Gdyby nie to, że dwa razy musiałem się zatrzymać to dojechałbym przed większym deszczem. Miałem z nim kontakt przez około minutę i rower nie zdążył się zbrudzić. Kilka minut po wejściu do domu lunęło konkretnie. Mimo niekorzystnych prognoz udało się zrealizować trening. Planowaną trasę pewnie jeszcze nie raz uda się przejechać w tym roku. Nie sądziłem, że uda mi się zrobić 2000 metrów przewyższenia na krótszym niż planowałem dystansie z nie najgorszą liczbą TSS. Do pełni szczęścia zabrakło lepszej nogi z którą kręciło by się lżej. Kilka lat temu podczas jednego treningu wjechałem 4 razy na Przegibek, dzisiaj udało się podwoić tą liczbę. Dodanie kilku innych górek pozwoliło przekroczyć 2000 metrów przewyższenia. Prognoza na kolejne dni również nie jest zbyt korzystna i plany ataku na Salmopol będę musiał chyba przełożyć na kolejny tydzień.

Informacje o podjazdach:



Informacje o podjazdach:
