Rozjazd 18
Poniedziałek, 15 czerwca 2020 Kategoria blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: | 31.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:30 | km/h: | 20.67 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 132132 ( 67%) | HRavg | 109( 55%) |
Kalorie: | 580kcal | Podjazdy: | 520m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po kilku intensywnych dniach należał się odpoczynek. Zwykle w poniedziałki rozjeżdżam nogi po weekendzie i tym razem było tak samo. W dalszym ciągu lepszy sprzęt nie poskładany i pojechałem na aluminiowym. Z planowanego szybkiego wyjazdu po pracy nic nie wyszło i do jazdy gotowy byłem kilkadziesiąt minut później niż zamierzałem. Nie miało to dużego wpływu na nic bo ruch na drogach był tak samo duży. Standardowo wybrałem się na Przegibek. Wyjeżdżając z domu nie spodziewałem się, że poprawie kilka niechlubnych rekordów na tej trasie. Pierwszy z nich to dojazd do Straconki, nigdy nie jechałem tak długo. Gdy tam już dojechałem to zacząłem podjeżdżać na Przegibek. Również podjazd jechałem najdłużej w tym roku, gdyby nie to, że w zeszłym roku raz udało mi się wjeżdżać kilkanaście sekund dłużej to czas byłby najgorszy od wielu lat. Tempo było całkowicie regeneracyjne, od wolniejszej jazdy powstrzymywały mnie jedynie przełożenia i kadencja którą starałem się utrzymywać na poziomie minimum 70. Na zjeździe poszedłem na całość, przyjąłem bardzo aerodynamiczną pozycje, był to prawdopodobnie najlepszy technicznie zjazd w tym roku ale szybkości brakowało i ciężko mi znaleźć wytłumaczalny powód takiego stanu rzeczy. Na zupełnym luzie wróciłem do domu, dla odmiany wiatr pomagał ale dużego znaczenia to nie miało. Po raz kolejny potwierdził się fakt, że na tym rowerze jeżdżę zauważalnie wolniej niż na karbonowym, sama różnica w wadze to prawie 3 kilogramy a i części są bardziej zużyte.
