Trening 65
Wtorek, 16 czerwca 2020 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa
Km: | 44.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:49 | km/h: | 24.22 |
Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 182182 ( 93%) | HRavg | 132( 67%) |
Kalorie: | 1122kcal | Podjazdy: | 830m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny dzień w którym miałem mniej czasu niż się spodziewałem.
Wyjechałem dosyć późno i nie liczyłem na nic więcej jak na kolejne 2 godziny
tlenowej jazdy. Nie czułem się na siłach aby jechać mocniej, pogoda również nie
zachęcała do jazdy, było znów chłodniej niż w ostatnich dniach, pochmurno i
wiało. Gdy wyjechałem to nic się nie składało, nie potrafiłem trzymać mocy, szarpałem
się strasznie, na mieście duży, rozpraszający całkowicie ruch pojazdów. W
Straconce nawet miałem w głowie myśli aby zawrócić i nie męczyć się z
Przegibkiem. Podjazd nie poszedł mi najlepiej, jechałem spokojnie ale czułem zmęczenie
i nie byłem zadowolony ze swojej dyspozycji. Na zjeździe wpadłem na głupi
pomysł i postanowiłem sprawdzić się na segmencie z Międzybrodzia na Przegibek w
ramach rywalizacji #BikeStoreStravaChallenge. Nie byłem rozgrzany, miałem za
dużo niepotrzebnych rzeczy, rower tez nie był przygotowany do ataku na podjazd.
Ta decyzja była całkowicie spontaniczna i dlatego nie miałem żadnych oczekiwań.
Zatrzymałem się na moment przed początkiem podjazdu. Ruszyłem mocno ze skrzyżowania
ale nie potrafiłem znaleźć odpowiedniego rytmu, ciężko było zmotywować się do
mocniejszej jazdy. Dłużyło mi się strasznie i czekałem na trudniejszy fragment
podjazdu. O dobrym czasie mogłem zapomnieć, miałem około minutę straty do najlepszych
w połowie podjazdu. Postanowiłem dać z siebie wszystko na ostatnich 3 kilometrach.
Jechałem bardzo mocno, bez żadnej kalkulacji i w końcówce mnie brakowało, dałem
z siebie absolutne maksimum i prawie poprawiłem swój rekord na tym segmencie
ale jednak kilku sekund brakowało. Nie pamiętałem czasów innych osób na odcinku
i byłem pewny, że mój czas nie daje miejsca w najlepszej 10. Nie zatrzymywałem się
przed zjazdem, na odcinku w dół odpoczywałem i spokojnie wróciłem do domu.
Wiem, że lepszego czasu nie byłbym w stanie w tym dniu, warunkach, na tym sprzęcie
i bez rozgrzewki uzyskać i mimo niedosytu byłem zadowolony. Czekam już na pierwszą
jazdę na nowej ramie, aby uzyskać lepszy czas na tym rowerze musiałbym zmienić korbę
i suport, waga byłaby trochę lepsza a starty mocy mniejsze i kilkanaście sekund
dałoby się urwać. Nie planuje kolejnych prób, zrobiłem swoje i ostatecznie na
ten moment znalazłem się w najlepszej 10 klasyfikacji. Z tego nie najlepszego
dnia udało się coś wycisnąć. Lubię takie momenty w których nie trzymię się planu treningowego bo często wychodzą wtedy fajne rzeczy.





