Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trening 102

Wtorek, 25 sierpnia 2020 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 48.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:54 km/h: 25.26
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 179179 ( 91%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 1181kcal Podjazdy: 1000m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening w nowym tygodniu. Po sobotniej wymagającej trasie byłem w stanie szybko się zregenerować. Na tapecie miałem jeden z moich ulubionych ale równocześnie bardzo wymagających treningów czyli powtórzenia w 5 strefie na podjeździe. Byłem bardzo zmotywowany i od strony fizycznej przygotowany. Liczyłem, że płuca pozwolą przyjąć więcej tlenu niż ostatnio, bałem się tylko o bezpieczeństwo na drogach i słusznie. Rozgrzewki nie udało się dokończyć. Pierwsza cześć wyglądała nieźle ale później gdy robiłem ostatnie przepalenie samochód wymusił na mnie pierwszeństwo i musiałem odpuścić 10 sekund szybciej. Wcześniej też było kilka podbramkowych sytuacji i cudem uniknąłem przynajmniej jednego bliskiego spotkania z asfaltem. Taki urok popołudniowej jazdy w pogodny dzień po mieście. W jednym kawałku dojechałem do Straconki, znowu mocno wiało a Przegibek to bardzo zależny od wiatru podjazd i gdy wieje to wydaje się, że z każdego kierunku. Ruszyłem mocno i dopiero po chwili złapałem rytm, chciałem jechać na zmiennej kadencji ale nie układało się to, odruchowo cały czas wrzucałem przełożenie pozwalające na miękką, efektywną jazdę. Cały podjazd wyprzedzałem rowerzystów i kolarzy na wszelakich rowerach, w połączeniu z samochodami było to bardzo uciążliwe ale nie wpłynęło na jakość. Pod koniec podjazdu zauważyłem coś bardzo dziwnego, zwykle po 8 minutach pierwszego podjazdu w tym tempie już czułem nogi a tym razem nic, zacząłem zachowawczo ale bałem się, że padnę po pierwszym podjeździe. Znowu zapomniałem o jedzeniu i całkowicie odpuściłem zjazd aby nadrobić zaległości. Po zjeździe tradycyjnie chwila przerwy i około 2 minuty luźnego kręcenia. Podczas drugiego podjazdu dołożyłem nieco mocy ale w końcówce na wypłaszczeniu nieco spadła wartość średnia. Podjazd pokonałem w czasie zbliżonym do rekordu. Ostatni podjazd tradycyjnie był najmocniejszy. Źle rozłożyłem siły, bardzo mocny początek, słabszy środek i mocna końcówka. Generowałem dokładnie 4 Waty więcej co przełożyło się na 4 sekundy lepszy czas. Założenia zrealizowałem, trzy dobre powtórzenia ze zmiennym rytmem. Ujechałem się nieźle ale taki był cel. Ostatni zjazd dnia również nieco odpuściłem, tym razem wszystkie łuki i zakręty pokonałem dobrze technicznie i bez zbędnego hamowania ale bez wyraźnej szybkości. Wracając do domu zmotywowałem się do mocnego sprintu. Przez 30 sekund wycisnąłem z siebie maksa. Potwierdziło to moje słabe a nawet beznadziejne możliwości sprinterskie. Później zjechałem jeszcze na lody i spokojnie wróciłem do domu.


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa potek
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 8206 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 10680 km
Evo 2 8398 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum