Trening 104
Czwartek, 27 sierpnia 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:06 | km/h: | 27.14 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | 155155 ( 79%) | HRavg | 122( 62%) |
Kalorie: | 1083kcal | Podjazdy: | 890m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny grupowy trening, tym razem na bardziej sprzyjającej
mi trasie i w spokojniejszym tempie. Znowu czas nie był moim sprzymierzeńcem i
nie byłem w stanie wyjechać wcześniej wiec wyjechałem tylko z lekkim zapasem
aby w przypadku jakiegoś defektu nie spóźnić się na miejsce zbiórki. Po dwóch
mocnych treningach powinienem być ujechany a czułem się naprawdę nieźle, dużo
lepiej niż w poprzednich dniach. Na miejsce zbiórki dojechałem w spokojnym
tempie. Byłem przed czasem i chwile czekaliśmy aż dojadą wszyscy chętni na
trening. Było chłodno ale byłem przygotowany na takie warunki, chmury na niebie
pozwoliły twierdzić, że może padać ale żadne prognozy nie mówiły o opadach.
Trochę się zastałem i nie mogłem się rozkręcić. Zanim jazda w grupie zaczęła
się układać minęło trochę czasu, kilka minut wystarczyło abym złapał swój rytm.
Po kilku minutach przeszyła pora na moją zmianę, jechałem podobnym tempem jak
inni, w górnej granicy tego co sobie założyłem, po kilku minutach kiedy
zauważyłem, że kilka osób oczekuje dużo mocniejszego tempa odpuściłem i trzy
osoby swobodnie odjechały. Ja jechałem z pozostałymi, później jeszcze jedna
osoba odjechała, jechałem cały czas równo, w końcówce nawet to nie wystarczyło
i zostałem sam za grupą. Założenia miałem takie a nie inne i nie chciałem ich
zmieniać. Na Przegibku chwila przerwy i zjazd, jechałem na tyłach grupki ale
nie traciłem dystansu, zjeżdżałem przynajmniej tak samo dobrze jak inni, brak
mocnego tempa na dojeździe do głównej drogi wzdłuż jezior pozwolił swobodnie
utrzymać się w grupie. Tego mi brakowało dzień wcześniej. Później współpraca w
grupie nie układał się już tak dobrze, próby ataków, odcinki bardzo luźnego
tempa i ostatecznie grupka się podzieliła na podjeździe pod Huciska. Powrót do
Bielska już w zapadających ciemnościach. Po szybko zapadającym zmierzchu widać,
że jesień jest coraz bliżej. Po środowym treningu byłem nieco podłamany swoją
słabością ale kolejny dzień podbudował mnie psychicznie i znowu motywacja
poszła do góry.
