Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Roztrenowanie 7

Czwartek, 29 października 2020 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: 67.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:37 km/h: 25.61
Pr. maks.: 70.00 Temperatura: 9.0°C HRmax: 163163 ( 83%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 1832kcal Podjazdy: 1400m Sprzęt: Litening C:62 Pro Aktywność: Jazda na rowerze
Chciałbym napisać, że jaki sezon taki jego koniec ale tak niestety nie było. Na zakończenie bardzo dobrego sezonu trafił się słabszy dzień albo trasa jaką wybrałem okazała się za trudna. Chciałem ten sezon zakończyć z przytupem i zdecydowałem się na dosyć wymagającą trasę z podjazdami. Wyjechałem już o 8 rano, nie liczyłem na to, że później będzie wiele lepiej i cieplej wiec 10 stopni na termometrze i zmienny wiatr uznałem za optymalne warunki do których dostosowałem swój ubiór. Jakoś specjalnie nie chciało mi się jechać, mój organizm dzisiaj był wyjątkowo słaby i nieprzygotowany na wysiłek. Od wyjazdu z domu czułem zmęczenie ale nie chciałem zawracać ani zmieniać trasy bo to chyba ostatnia okazja aby pojechać w góry. Przejazd przez Bielsko tym razem zajął mi więcej czasu niż zwykle, na zjazdach nie było dobrej techniki i szybkości a najczęściej powtarzanym zachowaniem było hamowanie w najmniej spodziewanych momentach. Mimo wczesnej pory duży ruch na drogach utrudniał wyraźnie jazdę. Gdy wjechałem w boczne dróżki i ścieżki rowerowe przed Straconką musiałem uważać na służby porządkowe usuwające nadmiar liści z chodników i jezdni. Pieszych nie było i mogłem skupić się na jeździe a nie rozpraszać uwagi na rozglądanie się wokół. Schody pojawiły się gdy zacząłem podjazd na Przegibek. Długo szukałem optymalnego przełożenia i pozycji na rowerze. W końcu się udało ale podjazd nie dawał mi tyle przyjemności jak zwykle, mocy w nogach wyraźnie brakowało a dodatkowa warstwa ciuchów też robiła swoje. Jakoś przemęczyłem podjazd i skupiłem się na zjeździe, poza dwoma momentami zrobiłem wszystko jak trzeba i nie był to najgorszy zjazd w moim wykonaniu, w Międzybrodziu mimo starań jechałem wolno, południowy wiatr utrudniał jazdę. Mimo wszystko biorąc pod uwagę wszystkie składowe w dobrym tempie dojechałem do Międzybrodzia. Najtrudniejsze momenty jeszcze były przede mną, drugi podjazd na trasie to Góra Żar którą chciałem zaliczyć po raz 10 w tym roku. Przed podjazdem krótka przerwa, później drobne utrudnienia na drodze i zupełnie wolne od przeszkód ponad 7 kilometrów podjazdu. Zwykle ten podjazd mnie meczy, łapie mnie kryzys którego nie ma na innych podjazdach, tym razem czułem się nie gorzej niż na Przegibku. Jeszcze nigdy nie było takich pustek na Górze Żar, zupełnie odwrotna sytuacja niż ostatnio na Białym Krzyżu. Wykorzystałem to na krótki postój, był jednak za długi bo rozpoczynając zjazd czułem chłód. Mimo to puściłem się odważnie w dół, gdyby nie wiatr w twarz mógłbym powiedzieć, że był to mój najlepszy zjazd z tej góry, technicznie wszystko było w porządku ale brakowało szybkości i przełożenia aby dokręcać na prostych. Po zjeździe przez moment jechało się odrobine lepiej ale gdy tylko skierowałem się na Bielsko i Przegibek znów brakowało mocy a zmęczenie brylowało. Lepszy chyba brak mocy niż bolące mięsnie z którymi walczyłem w ostatnim czasie i szukałem przyczyny dolegliwości. Podjazd na Przegibek znów przemęczyłem licząc na szybki zjazd. Wycinając pierwsze 700 metrów gdzie bezskutecznie próbowałem wyprzedzić ciężarówkę która minęła mnie na początku zjazdu gdy nie zdążyłem nabrać jeszcze prędkości to zjazd wyglądał dobrze. Do domu wróciłem już najkrótszą drogą bo kończył mi się wolny czas. Fajna trasa na koniec sezonu ale z tak słabymi nogami nie była dzisiaj przyjemnością, słabość odczuwalna byłaby nawet na płaskim i chyba ostatecznie wygrałem z pokusą która często u mnie występowała czyli w słabszych momentach starałem jak najbardziej ułatwić sobie trasę, w tym roku tak nie było i nawet na roztrenowaniu gdy skupiałem się tylko na ułamku ważnych rzeczy i elementów nie wróciłem do starych nawyków i błędów. To dobry znak przed kolejnym sezonem. Na razie jednak czas na zasłużony odpoczynek , domowe zabiegi i masaże oraz przygotowanie miejsca na zimowy trening. Jak nic nie stanie na przeszkodzie to 11 listopada startuje misja 2021.

komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa latko
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 8206 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 10680 km
Evo 2 8398 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum