Trenażer 38
Sobota, 20 marca 2021 Kategoria Trenażer, Zima, Zima 2021
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:05 | km/h: | 0.00 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | 187187 ( 95%) | HRavg | 155( 79%) |
Kalorie: | 1000kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Ostatni test musiałem przeprowadzić na trenażerze. W nocy nasypało około 10 centymetrów śniegu i żadna z tras jakie nadają się na 30 minutowy test nie była przejezdna rowerem szosowym a jeżeli nawet to byłaby to jazda w wodzie zmieszanej z błotem i walka z kierowcami próbującymi wyrzucić mnie z szosy na pobocze, takie warunki nie sprzyjają mocnej, równej jeździe więc przeprosiłem się z trenażerem. Wobec pogody i warunków na drodze jestem bezradny i z dwojga złego wolałem test na trenażerze niż improwizację w niesprzyjających warunkach. Długo się zbierałem do rozpoczęcia testu, najpierw porządki w domu, zakupy, odśnieżanie, przygotowanie sprzętu i dopiero mogłem w spokoju przeprowadzić test. Skorzystałem z darmowych 25 kilometrów na Zwift i postanowiłem zaatakować podjazd pod Alpe na czas. Miałem mało czasu na rozgrzewkę i 20 minut musiało wystarczyć, nie umiałem jechać na niskiej kadencji i najlepiej czułem się przy 95, już ten fakt podpowiadał, że dzisiaj mam równie dobry dzień jak wczoraj. Ograniczyłem mocną jazdę na rozgrzewce do 2 minut co pozwoliło jeszcze złapać oddech przed rozpoczęciem podjazdu. Start nie był najmocniejszy i pierwsze minuty również jechałem poniżej możliwości, dopiero po kilku minutach dołożyłem od razu 20 Wat. Przy Zwifcie czas szybko leciał i gdy zorientowałem się, że nie nawadniam organizmu było już ponad 12 minut od startu. Jechałem równo mocno z kadencją 90-95, czas szybko leciał i podjazdu ubywało. Połowa minęła w zasadzie bez kryzysu, dopiero około 23 minuty od startu pojawił się lekki kryzys, nie było problemów z chłodzeniem, wiatrak i otwarte drzwi garażu robiły swoje. Kryzys jednak szybko minął i znowu generowałem ponad 5 W/kg. Przez moment myślałem, że odpuszczę po 30 minutach testu, później miałem ostatnie kilkanaście minut przejechać już spokojniej. Przez 30 minut wygenerowałem równo 5 W/kg a do końca podjazdu zostało jeszcze prawie 3500 metrów. Po 30 minutach zluzowałem i przez moment generowałem 300-315 Wat ale po 2 minutach znowu dołożyłem do pieca, podjazd zaczął mi się dłużyć ale motywacja cały czas była na wysokim poziomie a moc nie spadła, ostatnie 2 minuty jechałem już na maksa licząc na urwanie jeszcze kilku sekund. Udało się zarówno poprawić czas na podjeździe o ponad 11 minut oraz wygenerować świetną jak na marzec moc która była podobna w czasie 20, 30 oraz 40 minut. Do godziny bym na tym poziomie nie dociągnął i według wygenerowanej na podjeździe mocy będę musiał oszacować swoje nowe FTP. Jak wczoraj byłem koniem to dzisiaj już stałem się dzikiem, do jeszcze groźniejszego potwora muszę jeszcze coś dołożyć a mam na to prespektywy. Po teście miałem mało czasu i motywacji do spokojnej jazdy i dojechałem do 25 kilometrów na Zwift. Po testach daję sobie dwa dni na odpoczynek i od wtorku ruszam z kolejnym cyklem treningowym. Żałuję, że testu nie udało się zrobić na zewnątrz bo wynik wyszedłby bardziej miarodajny. Jak pomyślę, że równo rok temu zaliczyłem już trasę z 3 podjazdami na których teraz leży sporo śniegu to mnie szlak trafia. Jednak wpływu na to nie mam i muszę cierpliwie poczekać na wiosenne warunki, może tylko tydzień.




