Trening 16
Wtorek, 23 marca 2021 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2021, Zima, Zima 2021
Km: | 35.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:24 | km/h: | 25.00 |
Pr. maks.: | 44.00 | Temperatura: | 2.0°C | HRmax: | 176176 ( 90%) | HRavg | 137( 70%) |
Kalorie: | 1114kcal | Podjazdy: | 390m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Po labie która trwała całe dwa dni trzeba było ruszyć tyłek. Do wyboru miałem trenażer lub trening po mokrych szosach. Na samą myśl o treningu w garażu mi się odechciało i wpadłem na jeden z głupszych pomysłów w ostatnim czasie. Postanowiłem trening wykonać na ciężkim 14 kilogramowym stalowym rowerze który przynajmniej ma pełne błotniki. Musiałem też wziąć plecak bo rower nawet nie posiada koszyka na bidon. Ubrałem najgorsze ciuchy jakimi dysponuję i ruszyłem do Jaworza na krótki ale wymagający trening. Już po kilku minutach padła bateria w przedniej lampce więc nie byłem już tak dobrze widoczny ale jechałem dalej. Na rozgrzewce przekonałem się, że ten rower nie nadaje się do innych treningów niż spokojne jazdy w 2 strefie. Rozgrzewka na tym sprzęcie nie była dokładna i nie byłem z niej zadowolony. Sam trening też pozostawiał do życzenia, pod noga miałem ogromne pokłady mocy bo n30 sekundowe powtórzenia wchodziły bardzo lekko w nogi ale wydawało mi się, że stoję w miejscu, pewnie połowa mocy szła w błoto ale nie o to chodziło. W trakcie serii powtórzeń zagalopowałem się i zamiast 10 wykonałem aż 30 sprintów na różnej kadencji. Nie byłem zmęczony i zapomniałem nawet o tym, że na początku zjazdu miałem przyjąć porcję węglowodanów. Wsunąłem całego batona który dawał energię na 45 minut jazdy w tlenie, na takim treningu pewnie szybciej trzeba uzupełniać energię ale na szczęście druga seria powtórzeń była ostatnią. Podczas drugiej serii starałem się jechać równiej i nieco spokojniej bo wiele z powtórzeń zaczynałem za mocno, na wiele się to nie zdało i wszystko wyglądało podobnie z jedną różnicą, zdążyłem zrobić 11 sprintów przed końcem podjazdu. Na szosie przy podobnej mocy kończyłem na 8. Druga seria już bardziej weszła w nogi. Planowałem wrócić do domu dłuższą drogą zahaczając o często ostatnio odwiedzane boczne uliczki ale zmuszony byłem jechać główną ze względu na to, że wjazdy w boczne dróżki były zablokowane lub musiałbym się zatrzymać i czekać by dało się bezpiecznie skręcić w lewo. Trening wymagający ale na tym sprzęcie i w tych warunkach nie należał do przyjemnych. Na szczęście lepsze dni nadchodzą i już niedługo nie będę musiał wybierać na jakim rowerze jechać.
