Trening 75
Sobota, 24 lipca 2021 Kategoria 50-100, Cube '21, Samotnie, Szosa, Trening 2021
Km: | 90.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:26 | km/h: | 26.21 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 26.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 135( 69%) |
Kalorie: | 2387kcal | Podjazdy: | 1820m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Tak się złożyło, że kolejny trening również był mocny. Miałem za sobą niezłe kombo i powinienem być zmęczony i mieć duże problemy z realizacją założeń. Nie było jednak tak źle jak mogło się początkowo wydawać. Wyjazd z domu nie wyglądał zbyt dobrze, znów kilka minut straciłem na mieście mimo tego, że wybrałem najbardziej bezpośrednią trasę dojazdową do Straconki. Pierwszy podjazd zazwyczaj pokonuję spokojnie, nie zmieniłem nic w tej kwestii. Podjazd poszedł mi nieźle i czułem, że nie będę miał problemów na kolejnych podjazdach. Zjazd dłużył mi się strasznie, wiatr w twarz zrobił swoje. Później też czułem się jakoś nieswojo, dopiero w Wielkiej Puszczy złapałem odpowiedni rytm. Dopiero ostatnie 700 metrów miałem pojechać mocniej. Akurat wtedy pojawiły się przeszkody, najpierw kolejka samochodów, później ludzie z psami a ostatecznie zgubienie rytmu i przemęczenie końcówki podjazdu. Nie mogłem być z niego zadowolony ale czekały mnie jeszcze trzy więc nie przejmowałem się tym. Zjazd odpuściłem sobie jakby nagle pojawiły się samochody na wąskiej drodze. Kolejny podjazd na trasie to dobrze znana mi przełęcz Kocierską od Targanic. Bardzo lubię ten podjazd, jest trudny i zwłaszcza końcówka trzyma równo, jechałem z założoną mocą i szybciej pojawiłem się na przełęczy niż zakładałem. Już drugi raz z rzędu pokonywałem podjazd z wiatrem, kiedyś było to marzenie, do rekordu zabrakło około minuty co bardzo mnie ucieszyło bo to znak, że jestem coraz bliżej stanu zwanego formą. Na przełęczy nie zatrzymywałem się jednak, zjazd sobie odpuściłem ale fragmenty wyglądały nieźle technicznie. Po krótkim postoju ruszyłem w powrotną drogę, tą samą trasą. Podjazd od południowej strony wyglądał równie dobrze jak poprzedni, stromą, trudną pierwszą część pokonałem równym tempem, zmieniałem pozycję na rowerze, kręciłem z różną kadencją a w końcówce nie umiałem złapać rytmu, mimo to utrzymałem poziom na całym podjeździe a czas wyszedł bardzo dobry jak na ten rok i tylko 2 razy wjechałem szybciej. Zjazd w dół znowu spokojny, pod wiatr, momentami niezły technicznie ale bez dokręcania na prostych. Ostatni podjazd który chciałem pokonać mocno zaczął się szybko po zjeździe. Tutaj już jechałem naprawdę mocno i zbliżyłem się do czasu sprzed 2 lat gdy jechałem bardzo podobny trening w wietrznych warunkach ale z przerwami, przy okazji przejazdu TDP przez Beskid Mały. Zjazd z Wielkiej Puszczy znowu odpuściłem ale z wiatrem jakoś szybko znalazłem się w Porąbce. Ostatni podjazd na Przegibek wjechałem już spokojniej skupiając się bardziej na zjeździe. Mimo wielu trudności nie było tak źle jak można by się spodziewać. Powrót do domu przez miasto o tej porze był nawet przyjemny. Z treningu mogę być zadowolony, już dawno nie miałem 2 niezłych treningów z rzędu, jak jeden był dobry to drugi znów okazywał się męczarnią i walką o przetrwanie. Miałem też mało czasu na regenerację przed kolejnym treningiem.