Przepalenie nogi
Piątek, 10 września 2021 Kategoria Szosa, Samotnie, Cube '21, 0-50
Km: | 22.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 01:05 | km/h: | 20.31 |
Pr. maks.: | 50.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 556kcal | Podjazdy: | 410m | Sprzęt: Litening C:62 Pro | Aktywność: Jazda na rowerze |
Nie planowałem dłuższego wyjazdu na Podhale ale miałem do załatwienia kilka spraw w Karkowie i nie opłacało się jechać spowrotem do Bielska i rano znowu ruszać do Zakopanego. Piękna pogoda pod Tatrami zachęcała do jazdy więc ruszyłem na przejażdżkę m.in. po pakiet do biura zawodów. W tym roku baza wyścigu zlokalizowana jest na Gubałówce, aby tam dojechać trzeba pokonać podjazd, nie ważne z której strony jadąc, oczywiście można dostać się tam koleją linową lub szynową ale na taki pomysł nie wpadłem. Pojechałem przy okazji sprawdzić drogę którą chciałem dojechać na start a jej nie znałem. Na początek jednak jechałem w korku z Zakopanego aż do Poronina, na podjeździe pod Ząb przepaliłem nieco nogę, czułem, że jest nieźle a zazwyczaj odczucia były inne. W Zębie skręciłem w lewo w nieznane i byłem zaskoczony dobrej jakości drogą aż na samą Gubałówkę, nie przewidziałem tylko jednego – tłumów pieszych na deptaku. Około kilometrowy odcinek jechałem niewiele krócej niż zajęło by mi go przejście pieszo. W biurze zawodów nie było tłumów więc szybko załatwiłem formalności. Do Zakopanego wróciłem przez Kościelisko, na drodze z Salamandry czekały na mnie różne atrakcje, m.in. prace związane z układaniem nowej nawierzchni więc kawałek musiałem przejść pieszo ale miałem też okazję przejechać się nowym asfaltem który jednak był tylko na krótkim odcinku, ostanie 500 metrów to straszne dziury ale bezpiecznie przejechałem i do Zakopanego dojechałem bez problemów. Czasu miałem jeszcze sporo ale jazda przez zatłoczone miasto nie należy do przyjemności więc po godzinie zjechałem do bazy. Sprzęt działa jak należy, noga podaje, brakuje nieco snu ale była okazja aby to nadrobić.