Trening 29
Czwartek, 14 kwietnia 2022 Kategoria 50-100, Cube '22, Samotnie, Szosa, Trening 2022
Km: | 86.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:58 | km/h: | 28.99 |
Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | 191191 ( 97%) | HRavg | 147( 75%) |
Kalorie: | 2083kcal | Podjazdy: | 1340m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Bardzo
dobrą pogodę jaka się trafiła chciałem jak najlepiej wykorzystać. W planie
treningowym miałem powtórzenia na progu FTP ale postanowiłem zmienić nieco
założenia. Wyjeżdżając z domu myślałem nad tym aby pojechać albo pętlę z dwoma
podjazdami albo hopki z dojazdem do Terlicka. Pierwsza opcja wydawała mi się
bardziej sensowna więc ruszyłem w kierunku Kubalonki i Salmopolu. Jechało się
ciężko, tętno było kosmicznie wysokie, miernik skalibrowałem więc pokazywał
raczej dobre wartości, organizm po prostu tak reagował na obciążenie
treningowe. Stawy i mięśnie wciąż mnie bolały więc z tyłu głowy wciąż miałem
jakieś ograniczenia. W Ustroniu stwierdziłem, że zamiast na Kubalonkę wjadę na
Równicę odpuszczając przez to niewygodny zjazd Zameczkiem lub długi i nudny przejazd
przez Stecówkę bądź łącznik przez Groń w Wiśle. Nie zrobiłem postoju przed
podjazdem ani nawet nic nie zjadłem, był to czysty spontan i podjazd wzięty z
marszu, nie monitorowałem czasu tylko pilnowałem Watów, jechało się nieźle ale
nie na tyle aby było to całkiem przyjemne, temperatura w końcu mi odpowiadała
więc liczyłem na naprawdę efektywny podjazd. Dopiero kilometr przed szczytem sprawdziłem
swój czas i w tym momencie miałem 13 minut, to bardzo dobry wynik więc złamanie
17 minut było formalnością. Nie jechałem na maksa, utrzymałem tylko moc z pierwszej
części podjazdu i po minięciu linii oznaczającej koniec odcinka ubrałem kurtkę
i zjechałem mocno asekuracyjnie w dół do Jaszowca. Tam w końcu coś zjadłem i
rozebrałem kurtkę, mocno wiało z południa więc i mocno jechałem aż do Malinki,
tam wsunąłem żela który pozwolił mi na równie mocną jazdę pod Salmopol. Tutaj
znowu miałem problemy z przerzutką, przód nie chciał mi wrzucić na blat więc
tam gdzie mogłem zyskać dosyć dużo straciłem. W trzecim sezonie użytkowania Di2
zaczynają pojawiać się coraz większe problemy, już nie tylko tylna przerzutka
szwankuje ale i przednia i bateria z którą już też trochę nerwów zjadłem. Mimo
problemów z napędem jechałem swoje pod górę, wiatr wyraźnie mi pomagał co pozwoliło
wykręcić bardzo dobry czas na podjeździe. To naprawdę jest ciekawe, mimo
problemów zdrowotnych i w ostatnim czasie mniejszej ilości treningu wykręcam
czasy jakie dotychczas byłem w stanie osiągać w szczycie sezonu i letniej
pogodzie.