Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Trening 50

Niedziela, 29 maja 2022 Kategoria 50-100, Góry, Romet '22, Samotnie, teren, Trening 2022
Km: 56.00 Km teren: 42.00 Czas: 04:20 km/h: 12.92
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 14.0°C HRmax: 172172 ( 88%) HRavg 144( 73%)
Kalorie: 2387kcal Podjazdy: 2130m Sprzęt: Evo 2 Aktywność: Jazda na rowerze
Na koniec tygodnia wybrałem się na pierwszy naprawdę porządny trening w terenie w tym roku. Na początek zaliczyłem Klimczok od strony Szyndzielni więc w zasadzie od domu miałem cały czas pod górę, na 12 kilometrach do pokonania było 800 metrów w pionie, na szosie jakbym chciał to chyba bym nie znalazł podjazdu o podobnej trudności i długości w bezpośredniej okolicy a Klimczok mam zaraz pod domem. W równym tempie jechałem w kierunku szlaku a po wjechaniu w las walczyłem o stabilizację tempa ale było zbyt szarpane i dopiero na Dębowcu złapałem dobry rytm i pod Szyndzielnię wjechałem w niezłej kondycji ale z rezerwami mocy, w końcówce trochę mnie brakło ale to raczej kwestia głowy niż słabej nogi. Podobna sytuacja miała miejsce przed samym Klimczokiem gdzie znów podchodziłem około 100 metrowy odcinek. Ze szczytu bardzo słabe widoki więc długo tam nie zabawiłem, jakoś strasznie szybko minęła mi droga w kierunku Stołowa, jedno miejsce znowu okazało się nie do przejechania na rowerze więc znowu dreptałem a następnie popełniłem błąd a raczej wpuściłem się w maliny wybierając kamienisty i stromy zjazd na Karkoszczonkę, lepszego szlaku chyba nie ma a moje słabe umiejętności techniczne będą mi ciążyć na każdej górskiej ścieżce. Z Karkoszczonki od razu ruszyłem czerwonym szlakiem na południe, miejsc w których zmuszony byłem do zejścia z roweru było naprawdę mało, w jednym nawet samemu sobie zaszkodziłem zbaczając ze szlaku w drogę która ciągła mnie w dół do Szczyrku, dojeżdżając do Grabowej stwierdziłem, że mam już mało czasu i zdecydowałem się na skrócenie trasy i ominiecie Trzech Kopców Wiślańskich, zjechałem więc płytami do Brennej i ruszyłem stromym asfaltem na Świniorkę. Po wjeździe na niebieski szlak czułem już zmęczenie, na liczniku było dopiero 27 kilometrów ale ponad 1400 metrów w pionie. Jadąc w kierunku Równicy trzymałem się niebieskiego szlaku, w jednym miejscu znowu brakło mi pary i podprowadzałem znowu krótki odcinek. Po bitych 3 godzinach od wyjazdu z domu zdobyłem ostatni punkt na trasie na którym mi zależało – szczyt Równicy. Zjazd nie wyglądał tak źle jak się spodziewałem, większy problem sprawiał brak wody niż nawierzchnia i nachylenie. Z ulgą więc zatrzymałem się w Brennej w Żabce. Po postoju który się nieco przedłużył w głowie pojawił się szalony pomysł aby zaliczyć jeszcze Błatnią. Gdybym miał na to czas to może i bym tak zrobił ale popołudnie już miałem zaplanowane więc ruszyłem znanymi ścieżkami do Jaworza gdzie zaliczyłem jeszcze jedne podjazd i chyba najlepszy od lat zjazd w terenie. Czułem satysfakcję, że stało się to po ponad 4 godzinach jazdy w trudnym terenie. Czułem zmęczenie po jeździe ale zaliczyłem najtrudniejszą trasę MTB w życiu wiec nie ma się co dziwić, w takim tempie mogę jeździć, na maraton na dłuższym dystansie jestem jeszcze za słaby więc zostanę przy Mini gdzie stać mnie na walkę o najwyższe cele.

komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa geipo
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 8206 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 10680 km
Evo 2 8398 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum