Lutowy raport
Czwartek, 29 lutego 2024 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Luty w
porównaniu do stycznia był gorszym miesiącem. Na początku walczyłem z infekcją
i dopiero 10 lutego mogłem wrócić do treningów. Od tego czasu stopniowo wracałem
do planu treningowego. Z tyłu głowy miałem już obóz treningowy w Calpe więc
treningów było mało. W Calpe szybko doszedłem do wniosku, że jestem słaby i mój
organizm nie nadaje się do wzmożonego wysiłku fizycznego. Musiałem więc zmienić
swoje cele na ten wyjazd i jeździłem czerpiąc przyjemność z widoków. Stopniowo
czułem się lepiej i pewniej na rowerze ale to za mało aby myśleć o realizacji
planu treningowego. Szybko pogodziłem się z tą sytuacją, wiem, co mam robić dalej.

Motywacja, cierpliwość i pewność siebie są na wysokim poziomie. Dzięki temu łatwiej jest mi pracować dalej.
Organizm potrzebuje jeszcze czasu aby dojść do siebie. Cały marzec poświęcam na treningi wytrzymałościowe, przez ostatnie kilka lat nie skupiałem się na tym elemencie, długie treningi oczywiście były ale było ich mało i brakowało regularności. Na takiej podstawie już będzie można coś zacząć budować. Największe braki właśnie u mnie są w wytrzymałości, w poprzednich latach bardzo dobrze radziłem sobie podczas podjazdów i wysiłków beztlenowych a na dłuższych trasach mnie brakowało. Nawet teraz stać mnie na pojedyncze bardzo mocne zrywy ale szybko mnie odcina. Utrzymanie regularności w treningach jest teraz najważniejszym dla mnie celem do zrealizowania w najbliższym czasie.
Udało się ustabilizować wagę po chorobie, inne parametry też w normie a jak już płuca wrócą do siebie to już osiągnę komfort.
Obciążenia treningowe w lutym zostały skupione w ostatnim tygodniu, w styczniu przez 3 tygodnie zebrałem tyle samo TSS co przez 10 dni treningowych w lutym. Oczywiście skutkowało to zmęczeniem i gorszą regeneracją ale w dłuższej perspektywie może wpłynąć korzystnie na organizm i proces treningowy.
Pierwsze jazdy na zewnątrz miały miejsce dopiero w Calpe. Przez kilka dni dojeżdżałem tez do pracy na rowerze ale wciąż najtrudniejsze jednostki treningowe wykonywałem przy pomocy trenażera i w marcu też się to raczej nie zmieni.

Motywacja, cierpliwość i pewność siebie są na wysokim poziomie. Dzięki temu łatwiej jest mi pracować dalej.
Organizm potrzebuje jeszcze czasu aby dojść do siebie. Cały marzec poświęcam na treningi wytrzymałościowe, przez ostatnie kilka lat nie skupiałem się na tym elemencie, długie treningi oczywiście były ale było ich mało i brakowało regularności. Na takiej podstawie już będzie można coś zacząć budować. Największe braki właśnie u mnie są w wytrzymałości, w poprzednich latach bardzo dobrze radziłem sobie podczas podjazdów i wysiłków beztlenowych a na dłuższych trasach mnie brakowało. Nawet teraz stać mnie na pojedyncze bardzo mocne zrywy ale szybko mnie odcina. Utrzymanie regularności w treningach jest teraz najważniejszym dla mnie celem do zrealizowania w najbliższym czasie.
Udało się ustabilizować wagę po chorobie, inne parametry też w normie a jak już płuca wrócą do siebie to już osiągnę komfort.
Obciążenia treningowe w lutym zostały skupione w ostatnim tygodniu, w styczniu przez 3 tygodnie zebrałem tyle samo TSS co przez 10 dni treningowych w lutym. Oczywiście skutkowało to zmęczeniem i gorszą regeneracją ale w dłuższej perspektywie może wpłynąć korzystnie na organizm i proces treningowy.
Pierwsze jazdy na zewnątrz miały miejsce dopiero w Calpe. Przez kilka dni dojeżdżałem tez do pracy na rowerze ale wciąż najtrudniejsze jednostki treningowe wykonywałem przy pomocy trenażera i w marcu też się to raczej nie zmieni.