Lipcowy raport
Środa, 31 lipca 2024 Kategoria Inne
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m |
Lipiec był dziwnym, trudnym ale całkiem udanym dla mnie
miesiącem. Po trudnej końcówce czerwca gdy organizm nie zaprzyjaźnił się z
temperaturami powyżej 30 stopni i spadła moja wydolność powoli i stopniowo się
podnosiłem. Spore wahania parametrów w tej sytuacji były zjawiskiem naturalnym.
W ostatecznym rozrachunku dane o parametrach ciała bardziej przypominają te z
poprzednich lat niż miesięcy gdy na wadze było za dużo, saturacja niska i
problemy z regeneracją płuc po zimowych przejściach.

Treningowo nie był to najlepszy miesiąc. Na początku odpoczywałem po wymagającej pierwszej części sezonu a następnie przy ogromnej ilości pracy i nadgodzin nie byłem w stanie trenować na poziomie który dawałby gwarancję stabilnej i dobrej formy na wrześniowej Tatrze. Nie udało się pojechać na Beskyd Tour więc TRR pozostaje głównym celem na ten rok. Na razie nie wiem czy będzie to próba powtórzenia zeszłorocznego wyniku na Hard czy walka na dystansie As. Solidna baza wypracowana wiosną teraz procentuje, mogę się skupić na Vo2Max czy aspektach technicznych które podczas wyścigów mają ogromne znaczenie. Wycisnąłem z ostatnich tygodni maksa, przy zachowaniu proporcji trening – praca / odpoczynek.
Udało się trzy razy wystartować w zawodach. Wyścig by Tomasz Marczyński na Obidzę był czystym spontanem, Takie wyzwania najlepiej mi wychodzą i przy tegorocznej dyspozycji i niezbyt mocnej konkurencji nie było na mnie mocnych. Sądząc po konfiguracji trasy i moich predyspozycjach, nie powinno dla nikogo to być zaskoczeniem.
Podczas Bike Atelier MTB Maraton w Bielsku – Białej ponownie nie miałem konkurencji. Moja przewaga w sile i różnica jaką zrobiłem na podjazdach pozwoliła mimo ogromnych problemów technicznych wygrać na dystansie Mini. W ciągu 24 godzin spełniłem dwa wielkie marzenia , założyłem koszulkę lidera i wygrałem zawody w Bielsku – Białej gdzie mieszkam od prawie 30 lat. Na koniec miesiąca wystartowałem w Uphillu na Błatnią, poprawiłem swój najlepszy czas o prawie 30 sekund mimo tego, że ilość zatorów na trasie była chyba największa w mojej krótkiej historii startów w zawodach MTB, 7 wynik open i 4 w kategorii to jest mój aktualny poziom możliwości w tej specjalizacji.
Podczas treningów coraz częściej pojawiały się naprawdę fajne moce, na zawodach także byłem w stanie nawiązywać do rekordowych wartości W/kg na podjazdach.
Przy tym jak wyglądał ten miesiąc w pracy i w zasadzie nie miałem ani czasu ani ochoty na nic, sporo udało się przez ten czas zrobić i na pewno zaprocentuje to wkrótce.
Sierpień to już będzie miesiąc bardziej regeneracyjny. Co miałem wytrenować w tym roku, już wytrenowałem i czas na to aby większą uwagę przywiązać do odpoczynku. Wszystkie starty będą miały charakter kontrolny i treningowy i na maksa pojadę tylko uphille. Dokładnego planu starów nie mam ale będzie wyglądał podobnie jak co roku czyli jakieś czasówki na początku miesiąca, następnie etapówka w Ujsołach i być może jakiś spontaniczny start końcem sierpnia. Już niewiele pozostało do końca sezonu i chciałbym co najmniej dobry poziom jaki trzymam od kwietnia dowieźć do Tatry i tam powalczyć o satysfakcjonujący dla mnie cel. Sezon wychodzi na ostatnią prostą więc nie odwracam się w tył i z optymizmem patrzę w przyszłość.

Treningowo nie był to najlepszy miesiąc. Na początku odpoczywałem po wymagającej pierwszej części sezonu a następnie przy ogromnej ilości pracy i nadgodzin nie byłem w stanie trenować na poziomie który dawałby gwarancję stabilnej i dobrej formy na wrześniowej Tatrze. Nie udało się pojechać na Beskyd Tour więc TRR pozostaje głównym celem na ten rok. Na razie nie wiem czy będzie to próba powtórzenia zeszłorocznego wyniku na Hard czy walka na dystansie As. Solidna baza wypracowana wiosną teraz procentuje, mogę się skupić na Vo2Max czy aspektach technicznych które podczas wyścigów mają ogromne znaczenie. Wycisnąłem z ostatnich tygodni maksa, przy zachowaniu proporcji trening – praca / odpoczynek.
Udało się trzy razy wystartować w zawodach. Wyścig by Tomasz Marczyński na Obidzę był czystym spontanem, Takie wyzwania najlepiej mi wychodzą i przy tegorocznej dyspozycji i niezbyt mocnej konkurencji nie było na mnie mocnych. Sądząc po konfiguracji trasy i moich predyspozycjach, nie powinno dla nikogo to być zaskoczeniem.
Podczas Bike Atelier MTB Maraton w Bielsku – Białej ponownie nie miałem konkurencji. Moja przewaga w sile i różnica jaką zrobiłem na podjazdach pozwoliła mimo ogromnych problemów technicznych wygrać na dystansie Mini. W ciągu 24 godzin spełniłem dwa wielkie marzenia , założyłem koszulkę lidera i wygrałem zawody w Bielsku – Białej gdzie mieszkam od prawie 30 lat. Na koniec miesiąca wystartowałem w Uphillu na Błatnią, poprawiłem swój najlepszy czas o prawie 30 sekund mimo tego, że ilość zatorów na trasie była chyba największa w mojej krótkiej historii startów w zawodach MTB, 7 wynik open i 4 w kategorii to jest mój aktualny poziom możliwości w tej specjalizacji.
Podczas treningów coraz częściej pojawiały się naprawdę fajne moce, na zawodach także byłem w stanie nawiązywać do rekordowych wartości W/kg na podjazdach.
Przy tym jak wyglądał ten miesiąc w pracy i w zasadzie nie miałem ani czasu ani ochoty na nic, sporo udało się przez ten czas zrobić i na pewno zaprocentuje to wkrótce.
Sierpień to już będzie miesiąc bardziej regeneracyjny. Co miałem wytrenować w tym roku, już wytrenowałem i czas na to aby większą uwagę przywiązać do odpoczynku. Wszystkie starty będą miały charakter kontrolny i treningowy i na maksa pojadę tylko uphille. Dokładnego planu starów nie mam ale będzie wyglądał podobnie jak co roku czyli jakieś czasówki na początku miesiąca, następnie etapówka w Ujsołach i być może jakiś spontaniczny start końcem sierpnia. Już niewiele pozostało do końca sezonu i chciałbym co najmniej dobry poziom jaki trzymam od kwietnia dowieźć do Tatry i tam powalczyć o satysfakcjonujący dla mnie cel. Sezon wychodzi na ostatnią prostą więc nie odwracam się w tył i z optymizmem patrzę w przyszłość.