Sierpniowy raport
Niedziela, 31 sierpnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Sierpień to dla mnie bardzo intensywny
miesiąc. Było sporo wzlotów i upadków na każdym polu, prywatnym, zawodowym i
sportowym. Brakowało czasu na odpoczynek i wielokrotnie trenowałem na zmęczeniu
co ostatecznie nic dobrego nie przyniosło.

Parametry wagi wahały się dosyć wyraźnie, przyczyn takiego stanu rzeczy było sporo, przede wszystkim brak równowagi, stabilizacji i regularności snu, odpoczynku i jedzeniu. Ogólnie czułem się znacznie lepiej niż w lipcu ale wciąż jest to stan przejściowy i powolny powrót do tego co było wcześniej.
Treningowo był to najlepszy od kwietnia miesiąc. Regularnie trenowałem i był to trening odpowiednio zbilansowany i podparty optymalną dla mnie dawką odpoczynku między kolejnymi sesjami treningowymi. Były oczywiście słabsze momenty, najbardziej widoczna i dająca się we znaki zadyszka trafiła się podczas Road Trophy gdzie złapał mnie kryzys na czasówce i nie byłem w stanie walczyć także na etapach gdzie walcząc solo mogłem tylko skupić się na treningu krótkich czy dłuższych podjazdów. Wydolność stopniowo rosła ale był to zbyt mały wzrost aby przeskoczyć z poziomem sportowym półkę wyżej. Po dobrym miesiącu treningowym mogę wyciągnąć wnioski, że trochę będę lepszy niż w lipcu czy sierpniu ale na fajerwerki nie ma już co liczyć w tym roku.
Startowo był to taki typowy tegoroczny miesiąc, czyli dwa solidne dni wyścigowe i trzy słabsze. Względnie udana czasówka na Łysą Horę w trudnych warunkach, dobra robota na trasie GMJ i słabe wynikowo Road Trophy. Zakończenie tego sezonu w dobrym stylu jest dla mnie jedynym celem na końcówkę sezonu.
Planować nie zamierzam bo w tym roku niewiele z tego co zaplanowałem doszło do skutku wiec lepiej żyć z dnia na dzień i brać to co przynosi nam życie.

Parametry wagi wahały się dosyć wyraźnie, przyczyn takiego stanu rzeczy było sporo, przede wszystkim brak równowagi, stabilizacji i regularności snu, odpoczynku i jedzeniu. Ogólnie czułem się znacznie lepiej niż w lipcu ale wciąż jest to stan przejściowy i powolny powrót do tego co było wcześniej.
Treningowo był to najlepszy od kwietnia miesiąc. Regularnie trenowałem i był to trening odpowiednio zbilansowany i podparty optymalną dla mnie dawką odpoczynku między kolejnymi sesjami treningowymi. Były oczywiście słabsze momenty, najbardziej widoczna i dająca się we znaki zadyszka trafiła się podczas Road Trophy gdzie złapał mnie kryzys na czasówce i nie byłem w stanie walczyć także na etapach gdzie walcząc solo mogłem tylko skupić się na treningu krótkich czy dłuższych podjazdów. Wydolność stopniowo rosła ale był to zbyt mały wzrost aby przeskoczyć z poziomem sportowym półkę wyżej. Po dobrym miesiącu treningowym mogę wyciągnąć wnioski, że trochę będę lepszy niż w lipcu czy sierpniu ale na fajerwerki nie ma już co liczyć w tym roku.
Startowo był to taki typowy tegoroczny miesiąc, czyli dwa solidne dni wyścigowe i trzy słabsze. Względnie udana czasówka na Łysą Horę w trudnych warunkach, dobra robota na trasie GMJ i słabe wynikowo Road Trophy. Zakończenie tego sezonu w dobrym stylu jest dla mnie jedynym celem na końcówkę sezonu.
Planować nie zamierzam bo w tym roku niewiele z tego co zaplanowałem doszło do skutku wiec lepiej żyć z dnia na dzień i brać to co przynosi nam życie.







