grudniowy raport
Środa, 31 grudnia 2025 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Grudzień to zwykle miesiąc podsumowań i
snucia planów na kolejny rok. W tym roku miałem na to bardzo mało czasu i wiele
rzeczy robiłem z wyraźnym opóźnieniem. Musiałem podjąć kilka ważnych decyzji od
których sporo będzie zależało. W tym całym biegu nie zabrakło czasu na monitorowanie
parametrów:

W tym miesiącu wahania wagi były minimalne, nawet w czasie Świąt jadłem mniej i regularnie spalałem zbędne kalorie. Inne parametry też nie odbiegały od szeroko przyjętych norm i co najważniejsze nie było odchyłek które czasami się zdarzały.
W grudniu zmagałem się też z urazami. Najpierw pojawił się problem z kolanem w którym zebrała się woda, na skutek przeciążenia stawu w pracy i dokładką w postaci intensywnych treningów siłowych czy biegowych. Początkiem miesiąca zaliczyłem też glebę na lodzie podczas dojazdu do pracy, prędkość była minimalna ale spotkanie z glebą było twarde i odczuwalne. Przez kilka dni bolała mnie prawa noga a konkretnie nadwyrężony mięsień trójgłowy łydki a także kość udowa w lewej nodze. Urazy były na tyle małe, że nie zakłóciły cyklu treningowego. Kość udowa przy mocniejszym wysiłku czasem boli ale coraz rzadziej i mniej.
Treningowo był to bardzo solidny miesiąc, chyba najlepszy od września, z konkretnym planem do wykonania który udało się w 95 % zrealizować. Poza treningiem udało się ustabilizować rytm dobowy, więcej odpoczywać i czerpać większą przyjemność z treningów. Gdy forma fizyczna rośnie, wzrasta także motywacja. Jakość treningów też jest znacznie lepsza gdyż przestałem skupiać się na ilości powtórzeń stosując umiarkowane obciążenie. Teraz ciężary są naprawdę konkretne a serie zawierają nawet zaledwie 2 – 3 powtórzenia. Tej zimy skupiam się przede wszystkim na sile a co z tego wyniknie zobaczymy za kilka miesięcy.
Udało się jakoś dotrwać do końca tego trudnego roku i mogę z optymizmem patrzeć w przyszłość.

W tym miesiącu wahania wagi były minimalne, nawet w czasie Świąt jadłem mniej i regularnie spalałem zbędne kalorie. Inne parametry też nie odbiegały od szeroko przyjętych norm i co najważniejsze nie było odchyłek które czasami się zdarzały.
W grudniu zmagałem się też z urazami. Najpierw pojawił się problem z kolanem w którym zebrała się woda, na skutek przeciążenia stawu w pracy i dokładką w postaci intensywnych treningów siłowych czy biegowych. Początkiem miesiąca zaliczyłem też glebę na lodzie podczas dojazdu do pracy, prędkość była minimalna ale spotkanie z glebą było twarde i odczuwalne. Przez kilka dni bolała mnie prawa noga a konkretnie nadwyrężony mięsień trójgłowy łydki a także kość udowa w lewej nodze. Urazy były na tyle małe, że nie zakłóciły cyklu treningowego. Kość udowa przy mocniejszym wysiłku czasem boli ale coraz rzadziej i mniej.
Treningowo był to bardzo solidny miesiąc, chyba najlepszy od września, z konkretnym planem do wykonania który udało się w 95 % zrealizować. Poza treningiem udało się ustabilizować rytm dobowy, więcej odpoczywać i czerpać większą przyjemność z treningów. Gdy forma fizyczna rośnie, wzrasta także motywacja. Jakość treningów też jest znacznie lepsza gdyż przestałem skupiać się na ilości powtórzeń stosując umiarkowane obciążenie. Teraz ciężary są naprawdę konkretne a serie zawierają nawet zaledwie 2 – 3 powtórzenia. Tej zimy skupiam się przede wszystkim na sile a co z tego wyniknie zobaczymy za kilka miesięcy.
Udało się jakoś dotrwać do końca tego trudnego roku i mogę z optymizmem patrzeć w przyszłość.







