Calpe 2026 7
Piątek, 30 stycznia 2026 Kategoria 200-300, Basso '26, Calpe Trening Camp styczeń 2026, Samotnie, Szosa, Tlen, Trening 2026, w grupie
| Km: | 214.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 07:54 | km/h: | 27.09 |
| Pr. maks.: | 60.00 | Temperatura: | 15.0°C | HRmax: | 165165 ( 84%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 5455kcal | Podjazdy: | 3650m | Sprzęt: Astra Chorus 2022 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||

Ostatni dzień jazdy podczas obozu treningowego w Calpe. Plan bardzo ambitny - ponad 200 kilometrów i sporo podjazdów z Confridesem i Tudonsem na czele. Wyjazd nieco się opóźnił przez mały incydent z rowerem prowadzącego Maćka. Udało się jednak o 9:20 ruszyć i w dobrym tempie dojechać do Altei gdzie pierwszy krótki postój. Starałem się jechać lekko więc trochę zostawałem z tyłu, na podjeździe pod Guadalest jednak wyjechałem na czoło i dobre tempo utrzymywałem przez cały podjazd pod Confrides i dopiero na przełęczy postój. Zjazd w kierunku Benesau asekuracyjny bo mocno wiało ze zmiennego kierunku. Podjazd na Tudons znowu na końcu z niewielką stratą do Maćka i Daniela. Tempo jednak było dobre bo o czasie byliśmy w Alcoi gdzie pierwsze tankowanie bidonów i jedzenie czegoś innego niż żele energetyczne. Po tym postoju złapał mnie dosyć poważny kryzys, nie kręciło się dobrze przez kolejne 20 - 30 kilometrów. Tereny zupełnie mi nie znane zrobiły jednak na mnie wrażenie. Nagrodą za wysiłek był długi odciek z wiatrem w plecy ze zjazdem aż do Muro da Alcoy gdzie już kiedyś dotarłem z innej strony. Za Murem jeszcze trochę podjazdu do Planes i później znanym już z poniedziału odcinkiem na płaskowyż przed Val de Ebo ale tym razem skręciliśmy na przełęczy w lewo by zaliczyć 25 kilometrów szybkiego zjazdu do Pego. W krótkim czasie odległość do Calpe znacznie się zmniejszyła, w Pego w Marcadonie wjechał pyszny burger i izotonic do bidonów. Szybki był także powrót przez Sagrę, Orbę, Seniję do Bennisy. Czułem się na tyle dobrze, że dołożyłem jeden podjazd po którym miałem prawie 10 minut do Calpe które było już bardzo spokojne. Brakło czasu na piwo gdzieś na mieście, po takiej jeździe jak najbardziej się należało, musiałem się zadowolić puszkowym z Marcadony. Po jeździe szybki posiłek, kąpiel i wyprawa na kebab po czym to czego nie lubię, rozkręcanie roweru i pakowanie. Przez cały dzień mało piłem i przy robocie z rowerem wypiłem całą 1,5 litrową butelkę wody.
https://www.strava.com/activities/17229414008







