kwietniowy raport
Czwartek, 30 kwietnia 2026 Kategoria Podsumowanie Miesiąca
| Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | min/km: | ||
| Pr. maks.: | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | |||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | ||||
Kwiecień to dla mnie bardzo burzliwy
miesiąc. Po dobrym początku gdy wszystko układało się jak należy pojawiły się
problemy które zaowocowały przerwą w treningach i zmianą planów na kolejnych
kilka tygodni.

Parametry ciała były bardzo niestabilne, waga pokazywała cały czas za dużo o 3 kilogramy a przy chorobie wahała się o nawet kilkaset gram przy kolejnych pomiarach. Przez kilka dni miałem bardzo niskie ciśnienie które jednak udało się unormować, jednak największym problemem był słaby i nieregularny sen i mocno zaburzony proces regeneracji.
Po kilku tygodniach słabej pogody w końcu warunki pozwoliły na treningi na zewnątrz, początek miesiąca był obiecujący, bo moja pewność siebie i moc rosła stopniowo z dnia na dzień, potrafiłem realizować każdy trening, dobrze czułem się na podjazdach co zaowocowało m.in. dobrym czasem na podjeździe pod Równicę. Pojawił się jednak problem mentalny, bark mobilizacji w kluczowych momentach, przez to prawie przegrałem czasówkę na Rozpoczęcie Sezonu, jazda po płaskim, w grupie i zjazdy to moje najsłabsze punkty na starcie sezonu.
Cały proces treningowy i stopniowy rozwój został brutalnie zatrzymany przez chorobę która kompletnie wyeliminowała mnie z jakiejkolwiek aktywności na 7 dni. Rezygnacja z pierwszego wyścigu była jedyną słuszną opcją a w obliczu problemów z jakimi się zmagam od początku roku wyszła mi chyba na dobre.

Parametry ciała były bardzo niestabilne, waga pokazywała cały czas za dużo o 3 kilogramy a przy chorobie wahała się o nawet kilkaset gram przy kolejnych pomiarach. Przez kilka dni miałem bardzo niskie ciśnienie które jednak udało się unormować, jednak największym problemem był słaby i nieregularny sen i mocno zaburzony proces regeneracji.
Po kilku tygodniach słabej pogody w końcu warunki pozwoliły na treningi na zewnątrz, początek miesiąca był obiecujący, bo moja pewność siebie i moc rosła stopniowo z dnia na dzień, potrafiłem realizować każdy trening, dobrze czułem się na podjazdach co zaowocowało m.in. dobrym czasem na podjeździe pod Równicę. Pojawił się jednak problem mentalny, bark mobilizacji w kluczowych momentach, przez to prawie przegrałem czasówkę na Rozpoczęcie Sezonu, jazda po płaskim, w grupie i zjazdy to moje najsłabsze punkty na starcie sezonu.
Cały proces treningowy i stopniowy rozwój został brutalnie zatrzymany przez chorobę która kompletnie wyeliminowała mnie z jakiejkolwiek aktywności na 7 dni. Rezygnacja z pierwszego wyścigu była jedyną słuszną opcją a w obliczu problemów z jakimi się zmagam od początku roku wyszła mi chyba na dobre.







