W końcu na szosie
Sobota, 23 lipca 2011 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa
Km: | 115.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:22 | km/h: | 26.34 |
Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 18.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1721kcal | Podjazdy: | 1700m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Bielsko-Bystra-Buczkowice-Szczyrk-Przełęcz Salmopolska-Wisła-Przełęcz Kubalonka-Wisła-Ustroń-Równica-Ustroń-Brenna-Górki Wielkie-Grodziec-Biery-Jaworze-Bielsko
W Końcu poprawiła się pogoda i można było wyjechać na trening, od razu powstało pytanie: Gdzie podziała się forma? W planach było zaliczenie trzech podjazdów: Orlego Gniazda, Przełęczy Salmopolskiej i Tokarni, plany się zmieniły kiedy w Szczyrku przegapiłem skręt na Orle Gniazdo. Od rana strasznie wiało i to utrudniało jazdę i przez Szczyrk jechało się bardzo ciężko, sam podjazd na Biały Krzyż(Przełęcz Salmopolska, Salmopol) poszedł tragicznie. Na szczycie się zatrzymałem i odpocząłem chwilę i zacząłem zjeżdżać, strasznie zimno było na zjeździe, w Wiśle malowali linie na jezdni i kierowcy nie mogli wyprzedzać i jechałem sobie środkiem pasa. Kolejnym akcentem dzisiejszego dnia był podjazd na Kubalonkę przez Zameczek. Jechało się bardzo źle ale wyszedł super czas. Zjazdy bardzo szybkie i przez Wisłę jechało się źle, ciągłe hamowanie i zwalnianie by przepuścić pieszych którzy wpadali na jezdnię prosto pod koła samochodów, przy wyjeździe z miasta minąłem grupkę kolarzy jadących w przeciwnym kierunku i pojechałem do Ustronia i zdobyłem Równicę. Podjazd poszedł szybko, dalej ciężko się jechało. Szybki zjazd i ruszam do domu zahaczając o Brenną. W drodze powrotnej zrobiłem kilka interwałów. Nie wiem co będzie dalej, za tydzień maraton, mam nadzieję że pójdzie mi dobrze i coś zrobię do soboty.
Podjazdy:
Przełęcz Salmopolska ze Szczyrku(Solisko):0:15:17(słabo)
Przełęcz Szarcula(Zameczek)-(2.4km):0:09:20(rekord)
Przełęcz Kubalonka z Zapory przez Zameczek:0:13:50(dobrze)
Równica z Ustronia Polany:0:19:21(nieźle)
?131143034834302
W Końcu poprawiła się pogoda i można było wyjechać na trening, od razu powstało pytanie: Gdzie podziała się forma? W planach było zaliczenie trzech podjazdów: Orlego Gniazda, Przełęczy Salmopolskiej i Tokarni, plany się zmieniły kiedy w Szczyrku przegapiłem skręt na Orle Gniazdo. Od rana strasznie wiało i to utrudniało jazdę i przez Szczyrk jechało się bardzo ciężko, sam podjazd na Biały Krzyż(Przełęcz Salmopolska, Salmopol) poszedł tragicznie. Na szczycie się zatrzymałem i odpocząłem chwilę i zacząłem zjeżdżać, strasznie zimno było na zjeździe, w Wiśle malowali linie na jezdni i kierowcy nie mogli wyprzedzać i jechałem sobie środkiem pasa. Kolejnym akcentem dzisiejszego dnia był podjazd na Kubalonkę przez Zameczek. Jechało się bardzo źle ale wyszedł super czas. Zjazdy bardzo szybkie i przez Wisłę jechało się źle, ciągłe hamowanie i zwalnianie by przepuścić pieszych którzy wpadali na jezdnię prosto pod koła samochodów, przy wyjeździe z miasta minąłem grupkę kolarzy jadących w przeciwnym kierunku i pojechałem do Ustronia i zdobyłem Równicę. Podjazd poszedł szybko, dalej ciężko się jechało. Szybki zjazd i ruszam do domu zahaczając o Brenną. W drodze powrotnej zrobiłem kilka interwałów. Nie wiem co będzie dalej, za tydzień maraton, mam nadzieję że pójdzie mi dobrze i coś zrobię do soboty.
Podjazdy:
Przełęcz Salmopolska ze Szczyrku(Solisko):0:15:17(słabo)
Przełęcz Szarcula(Zameczek)-(2.4km):0:09:20(rekord)
Przełęcz Kubalonka z Zapory przez Zameczek:0:13:50(dobrze)
Równica z Ustronia Polany:0:19:21(nieźle)
?131143034834302