Karpacki Maraton Rowerowy 2012
Sobota, 28 lipca 2012 Kategoria 50-100, Maraton, Road Maraton 2012, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: | 78.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:40 | km/h: | 29.25 |
Pr. maks.: | 90.00 | Temperatura: | 30.0°C | HRmax: | 192192 ( 96%) | HRavg | 163( 82%) |
Kalorie: | 1898kcal | Podjazdy: | 1300m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Kolejny start w tym sezonie to maraton w Nowym Sączu należący do cyklu Road Maraton. Bardzo byłem ciekawy organizacji tego maratonu, rok temu trasa była nietypowa jak na tego typu wyścig. Po objechaniu części trasy w piątek byłem pewny że pierwszy podjazd podzieli peleton na grupy. Pod koniec objazdu strasznie zmokłem i nie byłem pewny czy buty mi wyschną do rana. W sobotę wstałem wcześnie rano, zjadłem porządne śniadanie i poszedłem do biura zawodów gdzie było sporo znajomych. Około 9:15 wyjechałem na rozgrzewkę i czułem że dzisiaj jest mój dzień. Ustawiłem się na starcie, oprócz mnie startowali jeszcze: Tomek, Łukasz, Adam, Kacper, Wiesiek i Kazik.
O 10:15 wystartowaliśmy, początkowo tempo bardzo spokojne, jechałem bez licznika i nie wiedziałem ile jadę i ile przejechałem. Jeszcze w Nowym Sączu dwukrotnie zostałem przyblokowany i musiałem zjeżdżać na pobocze i nadzieje na dobry wynik upłynęły. Na szczycie podjazdu byłem w drugiej grupie z sporą już stratą do czołówki. Kolejne hopki, dzieliły nas jeszcze bardziej że w końcu zostałem sam. Na zjeździe gdzieś w połowie trasy zostałem, wyprzedziło mnie kilka osób w tym jeden z rywali z kategorii, cisłem ile się dało i nie dogoniłem grupki, dojechał do mnie kolarz z okolic Sącza i razem po zmianach dojechaliśmy do Łęki, po drodze towarzysz zaliczył rów, lepiej tak niż czołówka z motorem. Od bufetu jechałem w 4 osobowej grupie i tak dojechalismy do podjazdu do Siółkowej, Na szczycie zobaczyłem czołową grupę, niestety nic nie nadrobiłem. Na kolejnym podjeździe rozleciała mi się manetka z tylnej przerzutki i siłowo dojechałem do mety z dwoma spacerkami po drodze. Przed finiszem doszedłem jeszcze jedną osobę i dołożyłem mu 30 sekund. Ostatecznie starciłem 15 minut do zwycięzcy. Ogólnie z wyniku jestem zadowolony.
Wynik:02:40:25
3/5H
26/94OPEN
#lat=49.597819144817&lng=20.798810904542&zoom=13&maptype=ts_terrain
O 10:15 wystartowaliśmy, początkowo tempo bardzo spokojne, jechałem bez licznika i nie wiedziałem ile jadę i ile przejechałem. Jeszcze w Nowym Sączu dwukrotnie zostałem przyblokowany i musiałem zjeżdżać na pobocze i nadzieje na dobry wynik upłynęły. Na szczycie podjazdu byłem w drugiej grupie z sporą już stratą do czołówki. Kolejne hopki, dzieliły nas jeszcze bardziej że w końcu zostałem sam. Na zjeździe gdzieś w połowie trasy zostałem, wyprzedziło mnie kilka osób w tym jeden z rywali z kategorii, cisłem ile się dało i nie dogoniłem grupki, dojechał do mnie kolarz z okolic Sącza i razem po zmianach dojechaliśmy do Łęki, po drodze towarzysz zaliczył rów, lepiej tak niż czołówka z motorem. Od bufetu jechałem w 4 osobowej grupie i tak dojechalismy do podjazdu do Siółkowej, Na szczycie zobaczyłem czołową grupę, niestety nic nie nadrobiłem. Na kolejnym podjeździe rozleciała mi się manetka z tylnej przerzutki i siłowo dojechałem do mety z dwoma spacerkami po drodze. Przed finiszem doszedłem jeszcze jedną osobę i dołożyłem mu 30 sekund. Ostatecznie starciłem 15 minut do zwycięzcy. Ogólnie z wyniku jestem zadowolony.
Wynik:02:40:25
3/5H
26/94OPEN
#lat=49.597819144817&lng=20.798810904542&zoom=13&maptype=ts_terrain