Pierwsze koty za płoty-Puchar Równicy Ustroń
Sobota, 18 maja 2013 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
Km: | 64.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:38 | km/h: | 24.30 |
Pr. maks.: | 79.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 193193 ( 96%) | HRavg | 157( 78%) |
Kalorie: | 1898kcal | Podjazdy: | 1450m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwszy start w tym sezonie mam już za sobą, traktowałem go jako sprawdzenie formy a nie ściganie. Niestety forma jest daleko w lesie i trzeba jej szukać. Czeka mnie sporo pracy nad formą a czasu niestety nie ma i w najbliższym czasie raczej będzie mało jeżdżenia.
Pogoda była dobra, trochę wiało ale nie widziałem w tym jakiegoś większego problemu. Przygotowany nie byłem wcale ponieważ mój ostatni trening odbył się 5 maja, na dobór złego jeszcze dwa dni przed startem rozwaliła mi sie korba i po objechaniu wszystkich okolicznych serwisów i sklepów rowerowych musiałem założyć korbę MTB z jedną dobrą tarczą 42 zęby.
Trasa moim zdaniem była dobra, dobrze oznakowana i super zabezpieczona. Pomiar czasu też jak zwykle bez zastrzeżeń.
Na starcie stanęło około 230 osób co jest niezłym wynikiem, dużo znajomych twarzy, ale byli też tacy których nieobecność rzucała się w oczy.
Start nastąpił punktualnie o 10:00. Było trochę ciasnawo, ale podjazd i zjazd po bruku rozciagnęły peleton. Jechałem dosyć spokojnie ten odcinek. Na zjeździe zgubiłem pompkę i spadł mi łańcuch którego nałożenie zajęło mi trochę czasu. Stratę szybko odrobiłem i na Równicę dotarłem ze stratą ponad 3 minut do czołówki. Zjazd był szybki w moim wykonaniu, jednak jest coś co poprwiłem w stosunku do zeszłego roku-zjazdy. Podjazd po kostce trochę mi dał w kość, jednak czuć różnicę pomiędzy 39 a 42 z przodu. Zjazd był mega szybki w moim wykonaniu, rozkulałem się do 80km/h. Później bez szału dojechałem do rund i zacząłem krążyć. Kiedy robiłem pierwszy podjazd, dojechała mnie czołówka i się podpiąłem, dojechałem do końca podjazdu i odpuściłem . Kolejne okrążenia szły coraz słabiej, na 2 i 5 zatrzymałem się na bufecie, zabarałem wodę, banany i ruszyłem w kierunku mety. Do bruku dojechałem w większej grupce, na zjeździe już starciłem a potem zatrzymałem sie za potrzebą i trochę mi zeszło. W końcu się pozbierałem i spokojnie resztkami sił wdrapałem się na Równicę, kilka razy zatrzymując się i od razu ruszająć. Przed metą nagły przypływ sił i ogień do mety.
Po posileniu się zjechałem do Jaszowca w poszukiwaniu pompki której niestety nie znalazłem. Potem spokojnie przez Polanę do centrum.
Z wyniku jestem połowicznie zadowolony, lecz biorąc wszystkie składowe które na niego sie złożyły to nie ma na co narzekać
Wynik:18/22 H
149/209 OPEN
Pogoda była dobra, trochę wiało ale nie widziałem w tym jakiegoś większego problemu. Przygotowany nie byłem wcale ponieważ mój ostatni trening odbył się 5 maja, na dobór złego jeszcze dwa dni przed startem rozwaliła mi sie korba i po objechaniu wszystkich okolicznych serwisów i sklepów rowerowych musiałem założyć korbę MTB z jedną dobrą tarczą 42 zęby.
Trasa moim zdaniem była dobra, dobrze oznakowana i super zabezpieczona. Pomiar czasu też jak zwykle bez zastrzeżeń.
Na starcie stanęło około 230 osób co jest niezłym wynikiem, dużo znajomych twarzy, ale byli też tacy których nieobecność rzucała się w oczy.
Start nastąpił punktualnie o 10:00. Było trochę ciasnawo, ale podjazd i zjazd po bruku rozciagnęły peleton. Jechałem dosyć spokojnie ten odcinek. Na zjeździe zgubiłem pompkę i spadł mi łańcuch którego nałożenie zajęło mi trochę czasu. Stratę szybko odrobiłem i na Równicę dotarłem ze stratą ponad 3 minut do czołówki. Zjazd był szybki w moim wykonaniu, jednak jest coś co poprwiłem w stosunku do zeszłego roku-zjazdy. Podjazd po kostce trochę mi dał w kość, jednak czuć różnicę pomiędzy 39 a 42 z przodu. Zjazd był mega szybki w moim wykonaniu, rozkulałem się do 80km/h. Później bez szału dojechałem do rund i zacząłem krążyć. Kiedy robiłem pierwszy podjazd, dojechała mnie czołówka i się podpiąłem, dojechałem do końca podjazdu i odpuściłem . Kolejne okrążenia szły coraz słabiej, na 2 i 5 zatrzymałem się na bufecie, zabarałem wodę, banany i ruszyłem w kierunku mety. Do bruku dojechałem w większej grupce, na zjeździe już starciłem a potem zatrzymałem sie za potrzebą i trochę mi zeszło. W końcu się pozbierałem i spokojnie resztkami sił wdrapałem się na Równicę, kilka razy zatrzymując się i od razu ruszająć. Przed metą nagły przypływ sił i ogień do mety.
Po posileniu się zjechałem do Jaszowca w poszukiwaniu pompki której niestety nie znalazłem. Potem spokojnie przez Polanę do centrum.
Z wyniku jestem połowicznie zadowolony, lecz biorąc wszystkie składowe które na niego sie złożyły to nie ma na co narzekać
Wynik:18/22 H
149/209 OPEN