Wpisy archiwalne w miesiącu
Lipiec, 2011
Dystans całkowity: | 1611.00 km (w terenie 27.00 km; 1.68%) |
Czas w ruchu: | 59:52 |
Średnia prędkość: | 25.67 km/h |
Maksymalna prędkość: | 75.00 km/h |
Suma podjazdów: | 11150 m |
Suma kalorii: | 29056 kcal |
Liczba aktywności: | 39 |
Średnio na aktywność: | 41.31 km i 2h 08m |
Więcej statystyk |
Z maratonu
Sobota, 30 lipca 2011 Kategoria blisko domu
Km: | 8.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:26 | km/h: | 18.46 |
Pr. maks.: | 42.00 | Temperatura: | 16.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 132kcal | Podjazdy: | 30m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
III Karpacki ,,Maraton" Rowerowy
Sobota, 30 lipca 2011 Kategoria 50-100, Maraton, Samotnie, Szosa, teren, w grupie
Km: | 80.00 | Km teren: | 4.00 | Czas: | 03:29 | km/h: | 22.97 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1336kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Długo zastanawiałem się nad startem w tym maratonie. Bardzo chciałem wystartować we wszystkich imprezach z cyklu RM w tym sezonie to nie miałem wyjścia. W grę wchodził jeszcze start w Tatry Tour, lecz ze względu na brak formy odpuściłem.
W Beskid Sądecki przyjechałem już w piątek wieczorem z kolegami z drużyny: Wieśkiem i Mirkiem. Mirek załatwił dla nas nocleg w Łabowej. Pogoda wieczorem była fajna, pochmurno, bez deszczu i ciepło ok.17 stopni.
Rano wstałem o 7:00, za oknem lało, co tutaj robić, spakowałem rzeczy, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic i do Sącza pojechaliśmy samochodem. Na miejscu byliśmy ok.8:30, było już sporo osób. Odszukaliśmy Tomka(Ślimaka) i Bikeholików i obgadaliśmy kilka spraw, odebraliśmy pakiety startowe:mapy, numery, chipy. Kiedy przyszła pora to poszliśmy się przygotować. W międzyczasie dojechało jeszcze sporo osób, m.in. Michał, Karol, Mikołaj, Adam, Kacper, Marek. Organizatorzy zadbali o to że na miejscu był prysznic i przebieralnia. Przebraliśmy się i przygotowaliśmy do drogi. Parę minut przed 10 odbyła się odprawa.
Start nastąpił nieoczekiwanie i szybko i zanim się pozbierałem to czołówka już odjechała. Goniłem przez miasto ale nie doszedłem czołowej grupy, średnia za miastem 35km/h. Ledwo wyjechaliśmy z miasta i już koniec asfaltu, szlaban i przejazd przez Lasek Chełmicki, jechałem bardzo ostrożnie, każde mocniejsze naciśniecie na pedały kończyło się poślizgiem, aż w połowie lasku na podjeździe strzelił mi łańcuch, dobrze że wziąłem skuwacz i awarię szybko naprawiłem, byłem jako jeden z ostatnich i odpuściłem walkę o czołowe lokaty i jechałem sobie spokojnie. Przed Tęgoborzem pojawił się fajny podjeździk i tam narobiłem kilka pozycji, czołówka była daleko z przodu, na szczycie tego podjazdu był punkt kontrolny, zaliczam go i zaczyna się zjazd do Świdnika i tam niewiele straciłem. Kolejną grupkę złapałem na kolejnym podjeździe za torami, podjazd bardzo mi się podobał, było trochę stromo i znowu kogoś wyprzedziłem, na szczycie podjazdu asfalt się skończył i dalej jechaliśmy polną drogą, wszystko by było fajnie gdyby to było po płaskim a nie z górki, jechałem wolno, na jednym z wertepów wybiło mnie do góry i przeleciałem przez kierownicę, dalej już szedłem pieszo aż do następnego punktu kontrolnego.
Za punktem kontrolnym jest przejazd przez główną drogę, Sącz-Brzesko, oznaczeń zero, łatwo można było wpaść pod samochód, jakoś się udało przejechać i zaczęliśmy zjazd w kierunku Tabaszowej, jechałem w czteroosobowej grupce i współpracowaliśmy przez kilka km, do następnego podjazdu który zaprowadził nas nad jezioro Czchowskie, zostałem sam i na szczycie złapałem kogoś i razem zjechaliśmy do Roztoki, tam był Punkt Żywieniowy i kładka którą przeszliśmy na drugą stronę Jezioro Rożnowskiego. Zauważyłem kolarza który złapał kapcia, pożyczyłem mu pompkę i pojechałem. Dołączyłem eis do grupki czteroosobowej i w 5 jechaliśmy po zmianach w kierunku Rożnowa, na kolejnym podjeździe odjechałem sam i goniłem kolejnych zawodników. W okolicach Przydonicy był kolejny Punkt Kontrolny. Kolejne kilometry to najpierw zjazd a potem długi podjazd na ostatni już punkt kontrolny, myślałem że się zgubiłem bo nikogo nie widziałem, zaliczyłem punkt i zacząłem zjeżdżać w kierunku mety. Przed ostatnim podjazdem wbiłem coś do opony i musiałem stanąć.
Zmieniłem dętkę, nie miałem pompki i czekałem, pożyczyłem dwie pompki ale nie mogłem napompować. W końcu ktoś mi pomógł i mogłem jechać dalej, czekałem około 35minut. Po 5km jazdy znowu kapeć, co chwilę pompowałem i jakoś dojechałem do mety, po drodze zgubiłem się w Nowym Sączu, brak oznaczeń wprowadził mnie w maliny. Jakoś dotarłem do mety, okazało się ze sporo osób zgubiło drogę i nie byłem ostatni na mecie. Czas to około:4:25 i 11 miejsce w kategorii.
Start znowu nieudany, żałuje że nie wziąłem MTB, zamiast tych chipów, mogli zabezpieczyć i lepiej oznaczyć trasę. Tereny są piękne nadające się na maraton szosowy, tylko trasa źle poprowadzona.
W Rajczy musi pójść lepiej.
W Beskid Sądecki przyjechałem już w piątek wieczorem z kolegami z drużyny: Wieśkiem i Mirkiem. Mirek załatwił dla nas nocleg w Łabowej. Pogoda wieczorem była fajna, pochmurno, bez deszczu i ciepło ok.17 stopni.
Rano wstałem o 7:00, za oknem lało, co tutaj robić, spakowałem rzeczy, zjadłem śniadanie, wziąłem prysznic i do Sącza pojechaliśmy samochodem. Na miejscu byliśmy ok.8:30, było już sporo osób. Odszukaliśmy Tomka(Ślimaka) i Bikeholików i obgadaliśmy kilka spraw, odebraliśmy pakiety startowe:mapy, numery, chipy. Kiedy przyszła pora to poszliśmy się przygotować. W międzyczasie dojechało jeszcze sporo osób, m.in. Michał, Karol, Mikołaj, Adam, Kacper, Marek. Organizatorzy zadbali o to że na miejscu był prysznic i przebieralnia. Przebraliśmy się i przygotowaliśmy do drogi. Parę minut przed 10 odbyła się odprawa.
Start nastąpił nieoczekiwanie i szybko i zanim się pozbierałem to czołówka już odjechała. Goniłem przez miasto ale nie doszedłem czołowej grupy, średnia za miastem 35km/h. Ledwo wyjechaliśmy z miasta i już koniec asfaltu, szlaban i przejazd przez Lasek Chełmicki, jechałem bardzo ostrożnie, każde mocniejsze naciśniecie na pedały kończyło się poślizgiem, aż w połowie lasku na podjeździe strzelił mi łańcuch, dobrze że wziąłem skuwacz i awarię szybko naprawiłem, byłem jako jeden z ostatnich i odpuściłem walkę o czołowe lokaty i jechałem sobie spokojnie. Przed Tęgoborzem pojawił się fajny podjeździk i tam narobiłem kilka pozycji, czołówka była daleko z przodu, na szczycie tego podjazdu był punkt kontrolny, zaliczam go i zaczyna się zjazd do Świdnika i tam niewiele straciłem. Kolejną grupkę złapałem na kolejnym podjeździe za torami, podjazd bardzo mi się podobał, było trochę stromo i znowu kogoś wyprzedziłem, na szczycie podjazdu asfalt się skończył i dalej jechaliśmy polną drogą, wszystko by było fajnie gdyby to było po płaskim a nie z górki, jechałem wolno, na jednym z wertepów wybiło mnie do góry i przeleciałem przez kierownicę, dalej już szedłem pieszo aż do następnego punktu kontrolnego.
Za punktem kontrolnym jest przejazd przez główną drogę, Sącz-Brzesko, oznaczeń zero, łatwo można było wpaść pod samochód, jakoś się udało przejechać i zaczęliśmy zjazd w kierunku Tabaszowej, jechałem w czteroosobowej grupce i współpracowaliśmy przez kilka km, do następnego podjazdu który zaprowadził nas nad jezioro Czchowskie, zostałem sam i na szczycie złapałem kogoś i razem zjechaliśmy do Roztoki, tam był Punkt Żywieniowy i kładka którą przeszliśmy na drugą stronę Jezioro Rożnowskiego. Zauważyłem kolarza który złapał kapcia, pożyczyłem mu pompkę i pojechałem. Dołączyłem eis do grupki czteroosobowej i w 5 jechaliśmy po zmianach w kierunku Rożnowa, na kolejnym podjeździe odjechałem sam i goniłem kolejnych zawodników. W okolicach Przydonicy był kolejny Punkt Kontrolny. Kolejne kilometry to najpierw zjazd a potem długi podjazd na ostatni już punkt kontrolny, myślałem że się zgubiłem bo nikogo nie widziałem, zaliczyłem punkt i zacząłem zjeżdżać w kierunku mety. Przed ostatnim podjazdem wbiłem coś do opony i musiałem stanąć.
Zmieniłem dętkę, nie miałem pompki i czekałem, pożyczyłem dwie pompki ale nie mogłem napompować. W końcu ktoś mi pomógł i mogłem jechać dalej, czekałem około 35minut. Po 5km jazdy znowu kapeć, co chwilę pompowałem i jakoś dojechałem do mety, po drodze zgubiłem się w Nowym Sączu, brak oznaczeń wprowadził mnie w maliny. Jakoś dotarłem do mety, okazało się ze sporo osób zgubiło drogę i nie byłem ostatni na mecie. Czas to około:4:25 i 11 miejsce w kategorii.
Start znowu nieudany, żałuje że nie wziąłem MTB, zamiast tych chipów, mogli zabezpieczyć i lepiej oznaczyć trasę. Tereny są piękne nadające się na maraton szosowy, tylko trasa źle poprowadzona.
W Rajczy musi pójść lepiej.
Na maraton
Piątek, 29 lipca 2011 Kategoria blisko domu
Km: | 7.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:20 | km/h: | 21.00 |
Pr. maks.: | 40.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 114kcal | Podjazdy: | 70m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Miasto
Piątek, 29 lipca 2011
Km: | 16.00 | Km teren: | 2.00 | Czas: | 00:52 | km/h: | 18.46 |
Pr. maks.: | 51.00 | Temperatura: | 22.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 252kcal | Podjazdy: | 150m | Sprzęt: Ital Bike | Aktywność: Jazda na rowerze |
Szosowa runda interwałowa
Czwartek, 28 lipca 2011 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa
Km: | 84.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:01 | km/h: | 27.85 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 1321kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Bielsko-Czechowice Dziedzice-Kaniów-Bestwina-Stara Wieś-Wilamowice-Hecznarowice-Kęty-Czaniec-Porąbka-Kobiernice-Bujaków-Kozy-Bielsko-Jaworze-Bielsko
Wyjazd o 8:45. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, w Czechowicach najechałem na kawałek metalu i złapałem gumę, nieźle się namęczyłem by usunąć ciało obce z opony, ale się udało i opona jest cała, nagimnastykowałem się nieźle ale dętkę wymieniłem i napompowałem i straciłem 30minut. Przejechałem przez miasto i jeszcze przed Kaniowem zacząłem trenować interwały: 5minut szybkiej i ostrej jazdy, 5-7minut spokojnej jazdy i tak udało się osiem razy i potem już spokojnie do domu. Wariactwo na drogach, kierowca jak widzi kolarza to trąbi i pcha się do wyprzedzania nie zwracając uwagi czy ktoś jedzie z przeciwka czy nie, kilka razy cudem udało się bez gleby i spotkania z samochodem. Jutro wolne a w sobotę start w IIIKMR.
Wyjazd o 8:45. Przez Bielsko przejechałem szybko i sprawnie, w Czechowicach najechałem na kawałek metalu i złapałem gumę, nieźle się namęczyłem by usunąć ciało obce z opony, ale się udało i opona jest cała, nagimnastykowałem się nieźle ale dętkę wymieniłem i napompowałem i straciłem 30minut. Przejechałem przez miasto i jeszcze przed Kaniowem zacząłem trenować interwały: 5minut szybkiej i ostrej jazdy, 5-7minut spokojnej jazdy i tak udało się osiem razy i potem już spokojnie do domu. Wariactwo na drogach, kierowca jak widzi kolarza to trąbi i pcha się do wyprzedzania nie zwracając uwagi czy ktoś jedzie z przeciwka czy nie, kilka razy cudem udało się bez gleby i spotkania z samochodem. Jutro wolne a w sobotę start w IIIKMR.
Miasto
Środa, 27 lipca 2011 Kategoria blisko domu
Km: | 20.00 | Km teren: | 3.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 20.00 |
Pr. maks.: | 41.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 343kcal | Podjazdy: | 240m | Sprzęt: Ital Bike | Aktywność: Jazda na rowerze |
I znowu to samo, jak mam czas to leje, kiedy zrobi się pogoda to nie ma czasu na trening. Przez chwilę miałem nadzieję że uda się wyskoczyć do Katowic na trening ale chyba nic z tego.
Trenażer
Wtorek, 26 lipca 2011
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Czas:1h
DST:27km
AVG CAD:77
DST:27km
AVG CAD:77
Przegibek
Poniedziałek, 25 lipca 2011 Kategoria 0-50, blisko domu
Km: | 36.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:41 | km/h: | 21.39 |
Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 651kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Ital Bike | Aktywność: Jazda na rowerze |
Wykorzystałem przerwę w deszczu i wybrałem się na przejażdżkę, jazda na MTB i czas taki sobie. Mam dość już tej pogody, kiedy w końcu będę mógł normalnie trenować.
Przełęcz Przegibek z Bielska od Orlenu:22:58
Przełęcz Przegibek z Bielska od Orlenu:22:58
Trenażer
Niedziela, 24 lipca 2011
Km: | 0.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pożyczyłem od znajomego trenażer:
Czas:2h
Dst:55km
AVG CAD:80
Czas:2h
Dst:55km
AVG CAD:80
Rundka
Niedziela, 24 lipca 2011 Kategoria blisko domu
Km: | 17.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 00:56 | km/h: | 18.21 |
Pr. maks.: | 42.00 | Temperatura: | 19.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 262kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Ital Bike | Aktywność: Jazda na rowerze |
Bielsko-Jasienica-Biery-Jaworze-Bielsko
Szkoda ze tylko tyle, pogoda utrzymała się długo a zapowiadali deszcz od rana, znowu tego nie wykorzystałem.
Szkoda ze tylko tyle, pogoda utrzymała się długo a zapowiadali deszcz od rana, znowu tego nie wykorzystałem.