Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2012
Dystans całkowity: | 1026.00 km (w terenie 5.00 km; 0.49%) |
Czas w ruchu: | 38:51 |
Średnia prędkość: | 26.41 km/h |
Maksymalna prędkość: | 71.00 km/h |
Suma podjazdów: | 6060 m |
Maks. tętno maksymalne: | 194 (97 %) |
Maks. tętno średnie: | 155 (77 %) |
Suma kalorii: | 17084 kcal |
Liczba aktywności: | 19 |
Średnio na aktywność: | 54.00 km i 2h 02m |
Więcej statystyk |
Po mieście
Środa, 16 maja 2012 Kategoria blisko domu
Km: | 17.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 00:46 | km/h: | 22.17 |
Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 311kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trek | Aktywność: Jazda na rowerze |
Trening
Wtorek, 15 maja 2012 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2012
Km: | 27.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:58 | km/h: | 27.93 |
Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 173173 ( 86%) | HRavg | 153( 76%) |
Kalorie: | 423kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Nic ciekawego. Forma bez zmian.
Grodziec-Łazy(1km) 00:03:39(16,44)
#lat=49.702444305321&lng=18.802514750366&zoom=10&maptype=ts_terrain
#lat=49.817850157167&lng=18.883715&zoom=15&maptype=ts_terrain
Grodziec-Łazy(1km) 00:03:39(16,44)
#lat=49.702444305321&lng=18.802514750366&zoom=10&maptype=ts_terrain
#lat=49.817850157167&lng=18.883715&zoom=15&maptype=ts_terrain
Puchar Równicy
Sobota, 12 maja 2012 Kategoria 50-100, Maraton, Road Maraton 2012, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: | 74.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 25.96 |
Pr. maks.: | 67.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 181181 ( 90%) | HRavg | 151( 75%) |
Kalorie: | 1323kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Do Ustronia przyjechałem krótko po 7 rano w dniu startu. Nasza ekipa organizacyjan była w Ustroniu już od popołudnia w piątek. Ja z racji przygotowań do matury nie mogłem tam byc wcześniej. Odebrałem pakiet startowy, zjadłem śniadanie i pomogłem przy rozdzielaniu jedzenia i napojów na poszczegolne bufety a potem załadunku na samochód. W międzyczasie dojeżdżali kolejni kolarze. Kiedy się z tym uporaliśmy dojechały JAS-KÓŁKI w bardzo licznym składzie. Dziwiła mnie trochę nieobecność Bikeholików a okazalo się że już przyjechali. Przed 9 wziąłem rowerek i pojechalem na jazdę testową po Ustroniu, wszystko grało więc zacząłem przygotowywać sie do startu. Miałem całą torbe ubrań lecz bylo ciepło i podobnie jak wszyscy ubralem się n krotko, jak później tego żałowałem. Nie zapakowałem pelerynki, zabrałem tylko dętkę, łyżki, pompkę, podręczny zestaw kluczy, paczkę chusteczek, telefon i batony. Do bidonów nalałem isotonica. Mialem trochę czasu więc zrobilem krótką rozgrzewkę i wróciłem na rynek. Ustawiłem się z przodu w wyznaczonym dla teamu sektorze wraz z innymi zawodnikami RMT, NPT i DSRA i czekaliśmy na start.
O 10:00 ruszyliśmy w kierunku Równicy, jechałem z przodu lecz przy wjeździe na rondo zostalem przyblokowany i starciłem kilkanascie pozycji, to wybilo mnie z równowagi i straciłem koncentrację. Noga nie podawała i zostawałem coraz bardziej z tyłu, zacząłem nadrabiać dopiero na podjeździe na Równicę. Jechałem sobie spokojnie bez szaleństw i premię gorską zaliczylem jako 57 i 3 w kategori. Pogoda zaczęła się psuć, starszna mgla była na Równicy, zdjąlem okulary i zjeżdżałem bez nich. Na zjeździe znowu straciłem, nie szalałem bo szkoda zdrowia. W Zawodziu zacząlem coraz bardziej tracić, tętno cały czas powyżej 170 a prędkośc ledwo 25km/h. Nic dziwnego, w tym roku mało jeżdżę i nieregularnie. Wyprzedzają mnie kolejni kolaqrze a ja odpuszczam, nie jestem w stanie dotrzymać kola, chyba że na podjazdach. Zjazd do Górekpokonuję w grupie i odpadam na rondzie w Górkach i zostaję sam, wyprzedza mnie kolejna grupa z Kazikiem, wjeżdżam z nimi pod górkę i znowu zostaję, zjadłem batonika i samotnie jechałem do Skoczowa. Na mostku musialem stanac, zablokowane pzrejście, kiedy w końcu przejechalem to zacżałem nadrabiać, jehchało się dobrze, cały czas pod 40km/h do Bładnic gdzie zaczęło padać i w dodatku jechal pociąg, stanąłem i poczekałem. Zrobilo się starsznie zimno, marzlem coraz bardziej po podjeździe do Kisielowa było lepiej a późnie już coraz gorzej, traciłem coraz bardziej. Przy wjeździena rundę strata do najlepszych już 12 minut. Na bufet jakoś dojechalem i się zatrzymałem. Było mi coraz zimniej. Zjadłem banana, wypiłem wodę i ruszyłem dalej.
Od bufetu jechalem już solo, było coraz gorzej, jechałem coraz wolniej a każde przyspieszenie kosztowało mnie wiele. Każdy podjazd był na miarę złota. Dojechałem do Kisielowa a tam skierowanie na metę, wszyscy jadą krotki dystans co znaczy że na zjeździe z Budzina będzie tłok.
Do Goleszowa ledwo dojechałem, nastepnie odbiłem w prawo na Bażanowice i po zjeździe przy prędkości około 15km/h samochód(Volswagen Golf) zajechał mi drogę i musiałem wjechać do rowu. Po kłótni z kierowcą ktory mi zarzucił takie coś: ,,Co to wszystko znaczy, to sciganie, ludzie leżą po rowach porozwalani a wy dalej się ścigacie, ciekawe czy policja o tym wie...". Po tych słowach kierowca odjechał a ja usiadłem na pobliskim przystanku niezdolny do dalszej jazdy, ja cały, rower cały, telefon do Mirka, rezygnacja, chwila postoju. Wysiłek by wsiąść na rower byl ogromny, trząsłem się strasznie. Zawrócilem i jechałem w kierunku Ustronia. Początkowo jechalem wolno a potem około 50km/h przy tętnie 170 i było lepiej. Dojechałem do biura a tam już dwóch zziąbniętych czekało. Wziąłem cieply prysznic za 5zł i było lepiej, ubrałem sie ciepło, zjadłem makaron i było dużo lepiej. Na rynku meldowali się kolejni zawodnicy i w biurze było pełno. Potem przestało padać i można było porozmawiać ze znajomymi.
Maraton bardzo nie udany, sporo wypadków w tyum jeden bardzo poważny. Jestem ogromnie niezadowolony, drugi raz pod rząd nie ukończyłem Pucharu Równicy, warunki mnie wykończyły. Odbiję to sobie w Nowym Wiśniczu i Srebrnej Górze. Po maratonie nie czakałem na dekorację tylko wróciłem do domu, przed wejściem do domu znowu lało.
O 10:00 ruszyliśmy w kierunku Równicy, jechałem z przodu lecz przy wjeździe na rondo zostalem przyblokowany i starciłem kilkanascie pozycji, to wybilo mnie z równowagi i straciłem koncentrację. Noga nie podawała i zostawałem coraz bardziej z tyłu, zacząłem nadrabiać dopiero na podjeździe na Równicę. Jechałem sobie spokojnie bez szaleństw i premię gorską zaliczylem jako 57 i 3 w kategori. Pogoda zaczęła się psuć, starszna mgla była na Równicy, zdjąlem okulary i zjeżdżałem bez nich. Na zjeździe znowu straciłem, nie szalałem bo szkoda zdrowia. W Zawodziu zacząlem coraz bardziej tracić, tętno cały czas powyżej 170 a prędkośc ledwo 25km/h. Nic dziwnego, w tym roku mało jeżdżę i nieregularnie. Wyprzedzają mnie kolejni kolaqrze a ja odpuszczam, nie jestem w stanie dotrzymać kola, chyba że na podjazdach. Zjazd do Górekpokonuję w grupie i odpadam na rondzie w Górkach i zostaję sam, wyprzedza mnie kolejna grupa z Kazikiem, wjeżdżam z nimi pod górkę i znowu zostaję, zjadłem batonika i samotnie jechałem do Skoczowa. Na mostku musialem stanac, zablokowane pzrejście, kiedy w końcu przejechalem to zacżałem nadrabiać, jehchało się dobrze, cały czas pod 40km/h do Bładnic gdzie zaczęło padać i w dodatku jechal pociąg, stanąłem i poczekałem. Zrobilo się starsznie zimno, marzlem coraz bardziej po podjeździe do Kisielowa było lepiej a późnie już coraz gorzej, traciłem coraz bardziej. Przy wjeździena rundę strata do najlepszych już 12 minut. Na bufet jakoś dojechalem i się zatrzymałem. Było mi coraz zimniej. Zjadłem banana, wypiłem wodę i ruszyłem dalej.
Od bufetu jechalem już solo, było coraz gorzej, jechałem coraz wolniej a każde przyspieszenie kosztowało mnie wiele. Każdy podjazd był na miarę złota. Dojechałem do Kisielowa a tam skierowanie na metę, wszyscy jadą krotki dystans co znaczy że na zjeździe z Budzina będzie tłok.
Do Goleszowa ledwo dojechałem, nastepnie odbiłem w prawo na Bażanowice i po zjeździe przy prędkości około 15km/h samochód(Volswagen Golf) zajechał mi drogę i musiałem wjechać do rowu. Po kłótni z kierowcą ktory mi zarzucił takie coś: ,,Co to wszystko znaczy, to sciganie, ludzie leżą po rowach porozwalani a wy dalej się ścigacie, ciekawe czy policja o tym wie...". Po tych słowach kierowca odjechał a ja usiadłem na pobliskim przystanku niezdolny do dalszej jazdy, ja cały, rower cały, telefon do Mirka, rezygnacja, chwila postoju. Wysiłek by wsiąść na rower byl ogromny, trząsłem się strasznie. Zawrócilem i jechałem w kierunku Ustronia. Początkowo jechalem wolno a potem około 50km/h przy tętnie 170 i było lepiej. Dojechałem do biura a tam już dwóch zziąbniętych czekało. Wziąłem cieply prysznic za 5zł i było lepiej, ubrałem sie ciepło, zjadłem makaron i było dużo lepiej. Na rynku meldowali się kolejni zawodnicy i w biurze było pełno. Potem przestało padać i można było porozmawiać ze znajomymi.
Maraton bardzo nie udany, sporo wypadków w tyum jeden bardzo poważny. Jestem ogromnie niezadowolony, drugi raz pod rząd nie ukończyłem Pucharu Równicy, warunki mnie wykończyły. Odbiję to sobie w Nowym Wiśniczu i Srebrnej Górze. Po maratonie nie czakałem na dekorację tylko wróciłem do domu, przed wejściem do domu znowu lało.
Po mieście
Piątek, 11 maja 2012 Kategoria blisko domu
Km: | 22.00 | Km teren: | 1.00 | Czas: | 01:21 | km/h: | 16.30 |
Pr. maks.: | 31.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | HRavg | ||
Kalorie: | 345kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trek | Aktywność: Jazda na rowerze |
Rozjazd
Środa, 9 maja 2012 Kategoria 0-50, blisko domu
Km: | 20.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:55 | km/h: | 21.82 |
Pr. maks.: | 49.00 | Temperatura: | 21.0°C | HRmax: | 150150 ( 75%) | HRavg | 115( 57%) |
Kalorie: | 306kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Trek | Aktywność: Jazda na rowerze |
Salmopol i Kubalonka
Wtorek, 8 maja 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012
Km: | 89.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:24 | km/h: | 26.18 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 178178 ( 89%) | HRavg | 148( 74%) |
Kalorie: | 1447kcal | Podjazdy: | 1060m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwszy raz w tym sezonie zaliczyłem moją ulubioną pętelkę. Czas słaby, jest co poprawiać. Czasy podjazdów takie sobie. Powrót z Wisły pod wiatr, ledwo dojechałem. W sobotę w Ustroniu chyba będę ostatni.
Podjazdy:
Solisko-Salmopol:0:15:05 (4,5km) (17,90)
Czarne-Zameczek:0:09:39 (2,4km) (14,92)
Czarne-Kubalonka:0:12:12 (3,5km) (17,21)
?133649119887364#lat=49.61999836515&lng=19.017499042969&zoom=10&maptype=ts_terrain
Podjazdy:
Solisko-Salmopol:0:15:05 (4,5km) (17,90)
Czarne-Zameczek:0:09:39 (2,4km) (14,92)
Czarne-Kubalonka:0:12:12 (3,5km) (17,21)
?133649119887364#lat=49.61999836515&lng=19.017499042969&zoom=10&maptype=ts_terrain
Trening
Niedziela, 6 maja 2012 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2012
Km: | 33.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:12 | km/h: | 27.50 |
Pr. maks.: | 54.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 174174 ( 87%) | HRavg | 148( 74%) |
Kalorie: | 522kcal | Podjazdy: | 180m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
#lat=49.794701055305&lng=18.888950000001&zoom=12&maptype=ts_terrain
Trening
Sobota, 5 maja 2012 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, Trening 2012
Km: | 41.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:25 | km/h: | 28.94 |
Pr. maks.: | 64.00 | Temperatura: | 23.0°C | HRmax: | 174174 ( 87%) | HRavg | 153( 76%) |
Kalorie: | 747kcal | Podjazdy: | 450m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
#lat=49.832224994979&lng=18.916350000001&zoom=12&maptype=ts_terrain
3xRównica
Czwartek, 3 maja 2012 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2012
Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:16 | km/h: | 26.63 |
Pr. maks.: | 71.00 | Temperatura: | 24.0°C | HRmax: | 186186 ( 93%) | HRavg | 155( 77%) |
Kalorie: | 1511kcal | Podjazdy: | 1430m | Sprzęt: Cross Peleton | Aktywność: Jazda na rowerze |
Most Zawodzie-Równica: 0:25:31(7,2km) (16,93)
Most-Równica I: 0:19:26(5,0km) (15,44)
Most-Równica II: 0:19:45(5,0km) (15,19)
?133605881271701#lat=49.754728265726&lng=18.88219&zoom=11&maptype=ts_terrain
Most-Równica I: 0:19:26(5,0km) (15,44)
Most-Równica II: 0:19:45(5,0km) (15,19)
?133605881271701#lat=49.754728265726&lng=18.88219&zoom=11&maptype=ts_terrain