Mała ustawka, we trzech przejechaliśmy się do Brennej, w sumie to we dwóch pracowaliśmy a trzeci kolega z powodu problemów żołądkowych nie dawał zmian. Dobry trening, tego mi brakowało. W grupce jakoś szybciej kilometry uciekają bo nawet nie wiem kiedy znaleźliżmy się w Brennej. Postanowiliśmy wracać drugą stroną rzeki a tam jezioro na drodze, jakoś przeszliśmy bokiem i mogliśmy jechać dalej. W Górkach po podjeździe krótki postój i jazda po zmianach do Świętoszówki i tam się rozstaliśmy, towarysze prosto na Bielsko a ja przez Biery i Jaworze do domu. Po drodze manetka od przedniej przerzutki przestała działać i musiałem jechać większość trasy na blacie.
Po ponad dwóch miesiącach przerwy znowu trochę treningu siłowego, wątpię czy to coś pomoże, ale lepiej trochę poćwiczyć niż nic nie robić. Do sezonu startowego jeszcze dwa miesiące, jak dobrze i mądrze przepracuję ten okres to może coś powalczę na wyścigach już od początku sezonu jak się nie uda to pierwsze wyścigi pojadę treningowo. Plan startów jeszcze ciągle jest modyfikowany, raczej będę jeździł wyścigi w okolicy bo na dalsze wyjazdy nie ma chętnych.