Wpisy archiwalne w miesiącu
Kwiecień, 2017
Dystans całkowity: | 1839.00 km (w terenie 2.00 km; 0.11%) |
Czas w ruchu: | 66:09 |
Średnia prędkość: | 27.58 km/h |
Maksymalna prędkość: | 70.00 km/h |
Suma podjazdów: | 21002 m |
Maks. tętno maksymalne: | 193 (98 %) |
Maks. tętno średnie: | 177 (90 %) |
Suma kalorii: | 48520 kcal |
Liczba aktywności: | 24 |
Średnio na aktywność: | 83.59 km i 2h 52m |
Więcej statystyk |
Trening 33
Czwartek, 6 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 70.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:35 | km/h: | 27.10 |
Pr. maks.: | 48.00 | Temperatura: | 5.0°C | HRmax: | 161161 ( 82%) | HRavg | 134( 68%) |
Kalorie: | 1740kcal | Podjazdy: | 700m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Dzisiejszy trening był bardzo ciężki. Niby tylko wytrzymałość tlenowa ale źle się jechało oraz pogoda dorzuciła swoje trzy grosze. Wyjechałem dosyć późno i na dzień dobry już zmieniłem plany i skróciłem trening o 30 minut. Wyjechałem z Bielska i już drogi suche, dosyć zimno było i musiałem się ubrać, zimowe ciuchy znowu się przydały. Od razu jechało się gorzej i do tego wiatr w twarz, jeszcze niezbyt silny. Przed Skoczowem zaczęło padać, jechałem dalej i po podjeździe w kierunku Simoradza przestało ale wtedy dopiero poczułem co to wiatr. Na zjeździe miałem problem by jechać 30 km/h a na prostym 20 km/h, miałem jechać spokojnie więc się tym nie przejmowałem. Po drodze do Kończyc jeszcze dwa razy mnie zmoczyło i później już bez deszczu. Przed Zebrzydowicami skręciłem w prawo i poczułem ulgę, wiatr już nie przeszkadzał. Dosyć równym tempem dojechałem do Landeka i później skręciłem w boczną drogę do Rudzicy. Nawet dobrze mi się podjeżdżało i dlatego na koniec jeszcze dołożyłem jeden podjazd w Jaworzu i później już spokojnie do domu. Nie byłem dzisiaj w pełni sił i stąd trochę słabsza dyspozycja. Jutro wolne a w weekend dwa treningi, jeden na pewno w górach a drugi w terenie pagórkowatym. Jeszcze nie wiem czy dołączę do jakiejś grupy czy będę trenował samotnie. Wiem tyle, że odpuszczam wyścig w Sobótce i myślę, że to dobra decyzja.
https://www.strava.com/activities/930218967
https://www.strava.com/activities/930218967
Trening 32
Środa, 5 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 91.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:15 | km/h: | 28.00 |
Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 9.0°C | HRmax: | 188188 ( 96%) | HRavg | 141( 72%) |
Kalorie: | 2362kcal | Podjazdy: | 1380m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Postanowiłem jednak zrobić trening na podjazdach. Jutro ma być zimniej i może padać, w sumie dzisiejsza pogoda też nie była najlepsza. Na dzisiejszy trening zaplanowałem 4 rundy w okolicy Rudzicy z podjazdami. Po spokojnym dojeździe do głównego skrzyżowania w Rudzicy zacząłem zjazd. Wiało dosyć mocno i ten pozornie łatwy odcinek był ciężki. Pierwszy podjazd był najdłuższy na pętli. Pojechałem go mocnym tempem na wysokiej kadencji. Zjazd sobie odpuściłem i kolejne podjazdy także na wysokiej kadencji oraz spokojnym tempem. Na drugiej rundzie także pojechałem jeden podjazd mocnym tempem. Tym razem był to krótki ale sztywny podjazd w Roztropicach. Wszystkie podjazdy jechałem na wysokiej kadencji. Na trzeciej rundzie wszystkie podjazdy na dużej kadencji a także jeden podjazd mocnym tempem. Ostatnia runda już trochę ciężka i tym razem ostatni podjazd mocnym tempem. Wszystkie rundy przejechałem w zbliżonym czasie, do pierwszego podjazdu dojeżdżałem w bardzo podobnym czasie a później już tempo regulowane przez podjazdy. Brakuje jeszcze wytrzymałości podczas jazdy w 4 i 5 strefie. Trzeba nad tym pracować. Jestem w stanie długo jechać w tlenie a gdy przychodzi pociągnąć mocniej to już gorzej. Po tym treningu trochę czuję nogi, nie trzeba cały czas jechać na maksa by poczuć coś w nogach. Jutro jak będzie znośna pogoda to 3 godziny wytrzymałości.
https://www.strava.com/activities/928855601
https://www.strava.com/activities/928855601
Trening 31
Wtorek, 4 kwietnia 2017 Kategoria Trening 2017, Szosa, Samotnie, 50-100
Km: | 65.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:19 | km/h: | 28.06 |
Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 11.0°C | HRmax: | 180180 ( 92%) | HRavg | 137( 70%) |
Kalorie: | 1651kcal | Podjazdy: | 960m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
W końcu mogłem przetestować nowy rower na dłuższym podjeździe. Od wczoraj nie mam już szwów, nie muszę się pilnować tylko czekać aż rana całkowicie się zagoi. Wyjechałem trochę później niż chciałem, było dosyć zimno i do tego spory ruch na drogach. Przez miasto przejechałem spokojnie i po prawie 40 minutach byłem u podnóża podjazdu na Przegibek. Postanowiłem jechać mocnym tempem. Wyszła fajna 10 minutowa tempówka w 4 strefie. Był też krótki moment w 5 strefie i po trochę ponad 10 minutowej równej jeździe byłem na szczycie. Czas wyszedł tylko minutę gorszy od rekordu, jadąc dzisiaj w trupa pewnie byłbym w stanie go poprawić, zostawię sobie tą przyjemność na inny czas. Po podjeździe przyszła pora na szybki zjazd, był szybki ale 2 razy musiałem hamować prawie do zera. Końcówka zjazdu była pod dosyć silny wiatr. Po zjeździe odpuściłem trochę i spokojnie pojechałem w kierunku Tresnej. Tam zafundowałem sobie 2 sekcje brukowe by przetestować ten rower na kostce. Później po pagórkach wzdłuż jeziora i spokojnie w kierunku Szczyrku. Tam chwila przerwy i pod wiatr w kierunku Bielska. W Bystrej jeszcze zrobiłem sprint 30 sekundowy na podjeździe i później szybkim tempem do Bielska, nie chciałem jechać ścieżką więc gnając prawie 5 0km/h dojechałem do skrzyżowania i musiałem stanąć. Później już ścieżką rowerową w kierunku Cygańskiego Lasu i z paroma górkami po drodze spokojnie dojechałem do domu. Plan na jutro to 3 godziny wytrzymałości lub trening z podjazdami. Wszystko zależy od prognoz pogody na czwartek bo bardzo zależy mi na treningu podjazdów. Podczas dzisiejszej jazdy rower znowu mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się takiej różnicy w pokonywaniu podjazdów oraz odcinków brukowych. Jestem już niemal pewny, że w tym roku posypią się rekordy czasowe na podjazdach oraz lepsze wyniki w maratonach przy dobrej formie. Pojawiła się też jedna wada, na każdej nierówności linki poprowadzone wewnątrz ramy uderzają i troche mnie o denerwuje ale z czasem się do tego przyzwyczaję. Na razie jest to jedyna wada przy szeregu zalet jakie zauważyłem.
https://www.strava.com/activities/927388170/segmen...
https://www.strava.com/activities/927388170/segmen...
Trening 30
Niedziela, 2 kwietnia 2017 Kategoria w grupie, Samotnie, avg>30km\h, 50-100
Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:51 | km/h: | 30.53 |
Pr. maks.: | 58.00 | Temperatura: | 20.0°C | HRmax: | 186186 ( 95%) | HRavg | 140( 71%) |
Kalorie: | 2075kcal | Podjazdy: | 460m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze |
Pierwszy sprawdzian w tym roku. Pogoda piękna i od rana ciepło, nie było trzeba brać nawet rękawków i można było jechać "na krótko". O 9:00 byłem umówiony pod Twomark Sport z kolegami i na miejsce dojechałem parę minut wcześniej. Na miejsce startu dojechaliśmy bardzo szybko, wiatr wiał w plecy to się jechało. Byliśmy z około 10 minutowym zapasem. Okazało się, że na starcie zjawiło się bardzo dużo osób. Z założenia walka toczyła się o miejsce 2. Miałem blisko 45 minut do startu i dosyć szybko to zleciało, nie zrobiłem nawet dobrej rozgrzewki, jakoś nie chciało mi się jeździć w kółko i ostatecznie pokręciłem około 10 minut przed startem i ustawiłem się. Po starcie miałem problem by się wpiąć i straciłem trochę czasu, później nie potrafiłem dobrać przełożenia i pierwszy kilometr był strasznie szarpany, wiedziałem jak jeżdżą inni, na początku ogień a później ich brakuje w końcówce. Jechałem równym tempem z rezerwami na powrót pod wiatr. Trochę żałowałem, że nie mam korby 52 z przodu bo trochę tego brakowało i maksymalnie jechałem całe 46 km/h. Po skręcie w prawo widziałem przed sobą Dominika, różnica była około 30 sekund, stopniowo ją zmniejszałem i zbliżając się do nawrotu na jezdnię wtargnął pieszy, przegapiłem ten nawrót, miałem nawrócić zaraz przed pieszym a zrobiłem to prawie 200 metrów dalej. Po nawrocie już wiedziałem, że nadrobiłem trochę i straciłem trochę czasu. Podkręciłem trochę tempo i trzymałem około 40 km/h pod wiatr. Po skręcie w lewo stwierdziłem, że będzie ciężko i zacisnąłem zęby i walczyłem dalej. Jechałem cały czas około 40 km/h i na około 2 km do mety wyprzedziłem Dominika. Trochę się zagalopowałem i zacząłem finiszować 200 metrów za szybko i przed samą metą już trochę brakowało i na metę wjechałem już z niższą prędkością. W sumie wyszło bardzo dobrze pomimo tej pomyłki, pomyliło się sporo osób ale nie wszyscy, czas jaki pokazał mi licznik to równe 23 minuty, oficjalnie miałem 22:59 i drugie miejsce, zwycięzca wykręcił super czas 20:31 i średnią ponad 43 km/h. Ostatecznie mój licznik pokazał 15,5 km i średnią 40,4 km/h. Nigdy jeszcze nie przekroczyłem 40 km/h. Dobrze wróży to przed Orzeszem. Po dobrej rozgrzewce mogę pokusić się tam o poprawę wyśrubowanego czasu z tamtego roku. Nad Markiem miałem 40 sekund przewagi a różnice pomiędzy kolejnymi zawodnikami już były mniejsze. Bez lemondki pewnie miałbym czas około minutę gorszy i miejsce poza podium. Rozpoczęcie Sezonu to jedyne stałe zawody klubowe których jeszcze nie wygrałem. Może za rok się uda. Po czasówce pojechaliśmy do "Wodnika" na napoje i później wróciłem z kolegami dosyć mocnym tempem do Ligoty i juz samotnie przez Międzyrzecze do Bielska. Ostatnie 2 kilometry odpuściłem i na zupełnym luzie dojechałem do domu. Najbliższy trening we wtorek.
https://www.strava.com/activities/924782185
https://www.strava.com/activities/924782185
Trening 29
Sobota, 1 kwietnia 2017 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2017
Km: | 81.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:47 | km/h: | 29.10 |
Pr. maks.: | 55.00 | Temperatura: | 17.0°C | HRmax: | 166166 ( 85%) | HRavg | 137( 70%) |
Kalorie: | 1914kcal | Podjazdy: | 542m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze |
Dzisiejszym bohaterem był wiatr. Rozdawał karty na całej trasie. Jak wyjeżdżałem to było 13 stopni. Wziąłem bluzę i tego nie żałowałem bo na początku było chłodno a później znośnie. Pierwsza część do Strumienia była z wiatrem, później do Pszczyny z wiatrem bocznym, do Brzeszcz pod wiatr, do Bestwiny z bocznym i do domu pod wiatr. Oszczędzałem się na całej trasie, nie czułem zmęczenia i te niecałe 3 godziny szybko przeleciały. Ostatnie 2 km odpuściłem zupełnie i jechałem bardzo wolno pod wiatr. Na jutro muszę przygotować rower, zapowiada się ciekawa rywalizacja na wysokim poziomie. Ciekawe ile osób przyjedzie, z Bielska jedzie klubowy komplet, chyba, że coś się jeszcze zmieni. Warunki mają być jak dla mnie idealne, końcówka pod wiatr i ostatnie 4 km będą decydujące.
https://www.strava.com/activities/922875207
https://www.strava.com/activities/922875207