Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%)
Czas w ruchu:6556:08
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2024461 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3763302 kcal
Liczba aktywności:2724
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Trening 80

Środa, 31 lipca 2019 Kategoria 0-50, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 34.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:33 km/h: 21.94
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 186186 ( 95%) HRavg 146( 74%)
Kalorie: 839kcal Podjazdy: 1060m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Szybki trening przed zapowiadanymi opadami deszczu. Wczoraj wymieniłem baterie w czujnikach ale nie chciały zaskoczyć i długo szukałem nowych baterii w zakopiańskich sklepach. Ostatecznie nie kupiłem i rano miernik zaczął działać i mogłem wyjechać na trening. Zapomniałem podładować Garmina i awaryjnie włączyłem aplikacje Stravy w telefonie. Znowu zapomniałem o konfiguracji czujników i dane się nie zapisywały. Jakoś długo się zbierałem i wyjechałem dopiero po 9. Z dłużej trasy musiałem zrezygnować i postanowiłem zrobić krótki trening na podjeździe pod Salamandrę. Dosyć sprawnie wydostałem się z Zakopanego i przystąpiłem do rozgrzewki. Już podczas rozgrzewki czułem, że nie jest to mój najlepszy dzień, mimo to przystąpiłem do treningu.
Pierwszy podjazd był bardziej na rozpoznanie, nie wiedziałem jak długo będę podjeżdżał i stwierdziłem, że idealną długością powtórzenia będzie dokładnie 7 i pół minuty. Nie byłem w stanie dawać z siebie tyle ile oczekiwałem. Brakowało około 10 Wat na każdym powtórzeniu. Po czterech powtórzeniach zrobiłem zaplanowaną 10 minutową przerwę. Po zjeździe do Kościeliska zaczęło kropić. Nie czułem się na tyle dobrze aby zrobić kolejne cztery powtórzenia i postanowiłem wjechać raz ale znacznie mocniej. Dałem z siebie prawie wszystko a na koniec zjechałem kawałek w kierunku Nowego Bystrego i na podjeździe generowałem jeszcze lepszą moc niż wcześniej przez 2 minuty. Zjeżdżając natrafiłem na drogowców którzy naprawiali nawierzchnie i na kolejne wjazdy nie miałem co liczyć. Na 30 kilometrach podjechałem aż 1000 metrów w górę oraz uzyskałem ponad 100 TSS. Nie miałem ochoty zmoknąć po raz trzeci w tym tygodniu i spokojnie wróciłem do Zakopanego. Był to najkrótszy ale zdecydowanie najmocniejszy trening w ostatnim czasie.



Informacje o podjazdach:

Tak się złożyło, że za każdym kolejnym razem poprawiałem poprzedni czas.
 

Trening 79

Wtorek, 30 lipca 2019 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 104.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:56 km/h: 26.44
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 176176 ( 90%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 1950kcal Podjazdy: 2120m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Drugi dzień tygodnia zaczął się obiecująco, całkiem dobra pogoda i dosyć ciepło. Tak było do około 8, później się rozpadało i nie widać było jakiejś poprawy aury. Lepiej zrobiło się po 9 i gdy tylko trochę drogi obeschły wyjechałem na około 4 godzinny trening. Z planowanej trasy na Słowacje musiałem zrezygnować. Nie miałem na tyle czasu aby zaliczyć wszystkie planowane podjazdy, trasa jaką chciałem przejechać nie była trudna ale zapowiadała się ciekawie. Postanowiłem zaliczyć dwa nowe podjazdy na Słowacji w okolicy Spiskiej Magury. Wyjechałem w kierunku Centrum i w górę Zakopanego. Musiałem jechać objazdem przez Drogę do Olczy, pomimo dużego ruchu sprawnie wydostałem się z Zakopanego. Pierwszy podjazd przejechałem spokojnie, z drogi rozprzestrzeniał się fajny widok na Zakopane ale nie chciało mi się zatrzymywać aby zrobić zdjęcie. Po kilku minutach podjazdu zrobiło się prawie płasko ale do zjazdu było jeszcze ponad kilometr drogi prowadzącej raz lekko w dół, raz w górę. Sprawnie przejechałem ten odcinek a na zjeździe próbowałem przyjąć możliwie najlepszą pozycje aerodynamiczną i technicznie pokonać kilka zakrętów które były później. Ostatnie kilka miesięcy pracy nad zjazdami przyniosły efekty, na zjazdach złożonych z długich prostych połączonych z ciasnymi zakrętami radze sobie znacznie lepiej niż wcześniej. Po zjeździe zaczął się kolejny podjazd, dobrze mi znana Głodówka. Podobnie jak wcześniej starałem się jechać spokojnie a mimo to szybko znalazłem się na rondzie na którym skręciłem w prawo, po krótkim zjeździe i niedługim łagodnym podjeździe byłem na Głodówce. Na 20 kilometrach pokonałem już 500 metrów w pionie co rzadko zdarza mi się podczas treningów w okolicach domu. Zjazd po nie najlepszej nawierzchni z dużym ruchem samochodowym nie należał do najprzyjemniejszych, mało brakowało abym przegapił skręt w prawo na Brzegi. Tam nawierzchnia jeszcze gorsza, trzęsło strasznie a zjazd ciągnął się ponad 4 kilometry. Po zjeździe skorzystałem po raz pierwszy z mapy by upewnić się którą dróżką jechać aby trafić na podjazd pod Rzepiska. Lepiej było jechać główną i tak też zrobiłem. Po około dwóch kilometrach łatwej drogi skręciłem w prawo, już wtedy wiedziałem, że może braknąć mi picia w bidonach a czekało mnie ponad 20 kilometrów jazdy po słowackich szosach. Początek podjazdu pod Rzepiska jest łagodny, później robi się coraz trudniej i tak aż do rozwidlenia dróg. Po raz pierwszy wybrałem krótszy ale bardziej wymagający wariant. Nachylenie nie spada poniżej 10 %, podjazd jest krótszy i nieco łatwiejszy niż ściana Bukowina w Gliczarowie ale potrafi dać w kość. Jechałem takim tempem aby mieć komfortową dla mnie kadencję. Zapomniałem jak wygląda końcówka podjazdu w kierunku Łapszanki, po drodze jeszcze dwa trudniejsze fragmenty które dały mi w kość. Po wjeździe na Słowację miałem problem na zjeździe, najpierw prawie wyprostowałem jeden zakręt próbując minąć psa który szwendał się po drodze a kawałek dalej na nierównej szosie zgubiłem bidon. Musiałem się po niego wrócić ale nie straciłem dużo czasu na szukanie zguby. Po dojeździe do Ostruni skręciłem w lewo w zupełnie nieznaną mi drogę. Pierwsze kilka kilometrów prowadzi prawie cały czas w dół a po dojeździe do miejscowości Wielka Frankowa zaczyna się kilkukilometrowy podjazd. Zupełnie nie znałem tego odcinka a był bardzo ciekawy, na podjeździe dałem z siebie dużo więcej niż na wcześniejszych wzniesieniach. W dobrym tempie wjechałem na szczyt i zacząłem kilkukilometrowy zjazd do Spiskich Hanuszowic. Po dojeździe do skrzyżowania z drogą prowadzącą w kierunku przejścia Granicznego z Polską lub Magurskiego Siodła zawróciłem. Na południowym wschodzie zbierały się ciemne chmury, miałabym jeszcze czas aby zaliczyć podjazd na Magurskie Siodło od północnej strony ale aura spowodowała, że wolałem zawrócić. Podjazd w kierunku Frankowskiej Góry od wschodniej strony wygląda ciekawiej niż wersja zachodnia. Pojechałem odrobinę mocniej a na szczycie zatrzymałem się i zrobiłem kilka zdjęć. Na zjeździe znowu poćwiczyłem trochę technikę a później czekał mnie długi i łagodny podjazd do Ostruni. Jazda była dosyć męcząca a odcinek dłużył się niemiłosiernie. Później wpadłam na pomysł powrotu przez Przełęcz Zdziarską, w jej kierunku prowadzi długi, ciekawy i widokowy podjazd. Dzisiaj widoków nie było a na podjeździe zacząłem walczyć z początkami kryzysu. Picia już prawie nie miałem, najbliższy sklep kilka kilometrów dalej i żeby tam dojechać trzeba było najpierw wjechać pod górę a później zjechać bardzo zniszczoną drogą w kierunku głównej szosy łączącej Polskę ze Spiszem. Bezpiecznie dotarłem na główną szosę a na zjeździe próbowałem po raz kolejny skupić się na technice, niestety był tak duży ruch, że przed każdym zakrętem musiałem hamować. Po skręcie w kierunku Jurgowa zaczynało kropić, w lekkim deszczu dojechałem do Polski i zacząłem szukać sklepu. Znalazłem go w Jurgowie. W międzyczasie zaczęło padać mocniej i wychodząc ze sklepu musiałem odczekać na chwilę a później zrobiło się lepiej. Na podjeździe przez Brzegi dałem z siebie dużo, w końcówce wyczerpała się bateria w mierniku mocy. Od poniedziałku pojawiał się komunikat o słabej baterii ale go zlekceważyłem. Po dojeździe do Bukowiny obserwowałem niebo by wybrać taki kierunek aby nie zmoknąć. Lepiej wyglądało niebo na południu niż na zachodzie i nie chcąc znów jechać przez Głodówkę zjechałem do Poronina i skręciłem w nieznaną mi drogę przez Murzasichle. Niebo robiło się coraz ciemniejsze, szansa na dojechani suchym malała z każdą minutą. Podjazd jechałem dosyć mocno z kilkoma spowolnieniami spowodowanymi przez pieszych czy samochody zatrzymujące się na środku drogi. Dosyć ciekawy odcinek prowadzi aż do drogi prowadzącej od Głodówki do Zakopanego. Po wjechaniu na tą drogę było już mokro a gdy tylko wjechałem do Zakopanego to zaczęło padać. Na drodze coraz więcej wody, samochodów sporo i jeszcze ten objazd który wydłużył dojazd do kwatery o kilka minut. W Zakopanem padało jakby mniej ale rower był w bardzo złym stanie, drugi komplet ciuchów całkiem mokry i brudny a w butach basen.
Drugi raz dojechałem w podobnych warunkach i znowu musiałem poświecić czas na doprowadzenie roweru do porządku a buty suszyły się dłużej niż dzień wcześniej. W sumie całkiem dobry trening, były wyraźne oznaki kryzysu, chyba niezbyt dobrze się zaaklimatyzowałem w otoczeniu bo nogi nie pracują na tyle dobrze abym czuł 100 % satysfakcję z jazdy.


Informacje o podjazdach:

Zaliczyłem aż cztery nowe dla mnie podjazdy a dodatkowo poprawiłem najlepsze czasy na dwóch podjazdach. Nie byłem zbytnio zadowolony ze swojej jazdy. Czułem, że nie jest najlepiej ale nie było tak źle o czym świadczą wyniki. 

Trening 78

Poniedziałek, 29 lipca 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 58.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:13 km/h: 26.17
Pr. maks.: 64.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 142( 72%)
Kalorie: 1201kcal Podjazdy: 1300m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Wreszcie udało się wybrać na kilka dni z domu, w tym roku mam duży problem z znalezieniem czasu na dłuższe eskapady treningowe i dlatego taki kilkudniowy wyjazd nawet w niezbyt dalekie rejony jest dla mnie ważny. Nie przyjechałem tutaj wyłącznie trenować ale plan na poszczególne dni mam dosyć elastyczny i nawet w przypadku niekorzystnych prognoz pogodowych będę mógł tak zagospodarować czas aby jeździć w możliwie najlepszych warunkach. Do Zakopanego przyjechałem około 14 i przed 17 byłem gotowy do jazdy.
Na początek wybrałem klasyczną trasę Tour de Pologne którą ostatni raz kolarze pokonywali podczas wyścigu w 2016 roku. Zakwaterowanie przy głównej ulicy prowadzącej do Centrum Zakopanego ma zarówno swoje plusy jak i minusy. Jedną z wad jest bardzo duży ruch pojazdów tworzący korki. Wydostanie się z miasta w kierunku Poronina zabrało mi trochę czasu który szybko mogłem nadrobić dzięki szybkiej jeździe. Na początek czekał mnie kilkukilometrowy łagodny zjazd do Poronina, gdyby nie kilka sytuacji w których musiałem mocno hamować nadrobiłbym cały stracony czas a jazda byłaby bardzo płynna. Będąc już w Poroninie zaskoczony byłem nową organizacją ruchu i niesymetrycznym rondem na którym musiałem bardzo się skupić aby skręcić w kierunku Zębu a nie np. Bukowiny. Pierwszy podjazd powiedział mi dużo o mojej dyspozycji. Nogi nie chciały współpracować i nie wiedziałem dlaczego tak się dzieje. Mimo to starałem się jechać równo i efektywnie. Gdy dojeżdżałem do szczytu na niebie pojawiły się ciężkie ołowiane chmury które mówiły jedno – będzie padać. Zdążyłem tylko przejechać Bustryk i skręcić w Leszczyny a już kropiło. Cały zjazd był jakiś asekuracyjny, częściowo po mokrej drodze z lepszym czasem niż kilka lat temu gdy jechałem tam ostatni i raz. Po zjeździe nie padało ale miałem problem z przedostaniem się na druga stronę Zakopianki. Gdy wreszcie się udało to wypadł mi batonik i musiałem się zatrzymać. Baton od razu zjadłem i ruszyłem w kierunku słynnej ściany Bukowina w Gliczarowie. Odcinek dojazdowy pokonałem spokojnie a gdy tylko zrobiło się stromiej to zacząłem dawać z siebie więcej. Na najtrudniejszych 300 metrach zagiąłem się na maksa i generując ponad 400 Wat przez około 2 minuty poprawiłem znacznie swój czas na tym odcinku. Do najlepszych przepaść, na ten moment nie byłem w stanie dać z siebie więcej i pokonać szybciej tego odcinka. Kolejny fragment trasy był bardzo ciężki, na początek ciągłe zmiany nachylenie wymagające częstych zmian przełożeń a później, nierówny i dziurawy zjazd do Białki Tatrzańskiej. Bezpiecznie dojechałem do dolnego ronda w Bukowinie i zacząłem finałowy podjazd królewskiego etapu ostatnich edycji TDP. Początek jest wymagający a później dużo łatwiejszy odcinek aż do ronda. Skupiłem się na jeździe w 3 strefie i przez to nie jechałem tak szybko jak mogłem. Do Zakopanego chciałem wrócić przez Głodówkę i Brzeziny. Podczas wspinaczki zaczęło się robić ciemno, nie była to oznaka zbliżającego się zmroku ale armagedonu pogodowego który spotkał mnie kilkanaście minut później. Na zjeździe z Głodówki nie skupiłem się na niczym innym niż w ostatnich tygodniach. Dobra i techniczna jazda pozwoliła na szybie pokonanie zjazdu i podjazd w kierunku Brzezin zaczynałem już w lekkim deszczu. Nie zmotywowało mnie to do mocniejszej jazdy i trzymałem się tempa dobranego już na poprzednim podjeździe. Po wjeździe do Zakopanego rozlało się na dobre. Zjazd z Cyrchli przypominał rzekę, napęd zaczął pracować coraz głośniej, w butach chlupało a ciuchy były tak zanieczyszczone jakbym właśnie wyjechał z błotnistego lasu. Później czekała mnie kolejna niespodzianka. Zamknięta droga w kierunku górnego ronda w Zakopanem i musiałem skręcić w objazd albo przez Drogę do Olczy albo przez Kuźnice. Niewiele widziałem na oczy i ostatecznie odruchowo pojechałem na Kuźnice. Padało jakby mniej ale było tak mokro, że nie było żadnej różnicy. Zjazd przez miasto dosyć szybki, zatrzymać się musiałem dopiero w Centrum gdzie nie padało a drogi nie były tak mokre jak na ostatnich kliku kilometrach. Ostatnie 2 kilometry pokonałem już po zakorkowanych drogach. Dobry trening na początek kilkudniowego pobytu. Noga nie była najlepsza a ulewa na koniec spowodowała, że musiałem suszyć ciuchy i buty a także czyścić rower co spowodowało, że musiałem poświecić czas który zamierzałem zagospodarować w inny sposób.


Informacje o podjazdach:

Już pierwszego dnia pomimo nie najlepszej nogi udało się poprawić najlepsze czasy na trzech podjazdach. Jeden z wyników poprawiłem także kilka dni później i w tabeli nie jest on ujęty jako rekord. 

Trening 76

Sobota, 27 lipca 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 105.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:28 km/h: 30.29
Pr. maks.: 62.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 143143 ( 72%) HRavg 124( 63%)
Kalorie: 1338kcal Podjazdy: 590m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Wreszcie przyszedł moment na który czekałem długo – urlop. Aby zrobić jakiś dłuższy trening musiałem wyjechać po 6 rano a i tak skróciłem jazdę o godzinę. Wybrałem stosunkowo łatwą trasę która w wietrznych warunkach była trudniejsza niż na papierze. Początek był ciężki, nigdy dobrze nie jeździłem o tak wczesnej porze ale po kilkunastu minutach jazdy było już dobrze. Na trasie tradycyjnie trochę utrudnień wymagających większej uwagi ale nie stanowiących większych problemów
Po około godzinie jazdy złapałem dobry rytm i od tego momentu jechałem równym i dobrym tempem. Nie było za ciepło i nie musiałem zatrzymywać się w sklepie. W Bielsku pojawiły się problemy, najpierw przedzieranie się przez zatłoczone ulice a później strzeliła linka od tylnej przerzutki. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że dzień wcześniej wymieniłem wszystkie linki. Podregulowałem przerzutkę tak aby łańcuch znajdował się na możliwie dużej koronce kasety i wróciłem wolnym i szarpanym tempem do domu.
Pierwszy poważniejszy defekt w tym roku na szczęście trafił się podczas treningu, ta linka chyba była felerna, strzeliła zaraz przy mocowaniu. Po wcześniejszych problemach z linkami dokładnie sprawdziłem prowadnice w klamkach. Są już zużyte i niedługo powinny zostać wymienione na nowe ale przyczyna ostatniego uszkodzenia linki została już wyeliminowana.




Trening 75

Czwartek, 25 lipca 2019 Kategoria 50-100, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 86.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:04 km/h: 28.04
Pr. maks.: 67.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 140( 71%)
Kalorie: 1444kcal Podjazdy: 1340m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Kolejny trening zawierał 15 minutowe powtórzenia na FTP. W tym celu pojechałem do Ustronia z myślą o trzykrotnym zaliczeniu podjazdu na moją ulubioną Równicę. Kolejny raz dobrze się rozgrzałem i dało to oczekiwany rezultat. Pierwszy podjazd zacząłem mierzyć około 300 metrów za skrzyżowaniem w Jaszowcu. Zacząłem odrobinę za mocno i musiałem zluzować. Nie byłem zadowolony z jazdy w dalszej części podjazdu ale moc wyszła dobra. Na zjeździe próbowałem ćwiczyć technikę ale żwir w kilku miejscach skutecznie mnie zniechęcił. Drugi podjazd zacząłem w innym miejscu i po 15 minutach jazdy byłem dokładnie na końcu podjazdu. Zjazd wyglądał podobnie ale pojawiły się utrudnienia, wycinka drzew w Jaszowcu spowodowała, że co jakiś czas droga była nieprzejezdna. Musiałem zawrócić dużo wcześniej i jechać mocno prawie do Skibówki. Końcówka już na oparach i od razu zjazd w dół. Rozpocząłem go bardzo dobrze a później nie wszystko wyglądało już tak dobrze. Po drodze do domu zrobiłem jeszcze kilka podjazdów na mocy progowej.



Trening 74

Środa, 24 lipca 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019
Km: 46.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:45 km/h: 26.29
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 182182 ( 93%) HRavg 134( 68%)
Kalorie: 790kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po dniu wolnym od jazdy spowodowanym lekkim załamaniem pogody wyjechałem na pierwszy od prawie 3 tygodni mocniejszy trening. Zaplanowałem dwie lub trzy serie 1 minutowych akcentów w 6 strefie mocy. Trening oczywiście chciałem zrealizować na podjeździe pod Przegibek. Po bardzo dobrej rozgrzewce przystąpiłem do działania. Pierwsza seria poszła jako tako, największy problem stanowili drogowcy pracujący nad naprawą nawierzchni. Po spokojnym zjeździe do Międzybrodzia zacząłem drugą część treningu. Nie szło najlepiej ale udało się zrobić 5 powtórzeń na założonej mocy. Nie zdecydowałem się na trzecią serię i będąc nieco ujechany ciężko się jechało aż do końca treningu.



Miasto 18

Poniedziałek, 22 lipca 2019 Kategoria 50-100, b'Twin 2019, blisko domu, Miasto, Samotnie, Szosa
Km: 71.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1410kcal Podjazdy: 550m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Rozjazd 20

Poniedziałek, 22 lipca 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Cube 2019, Samotnie, Szosa
Km: 32.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:28 km/h: 21.82
Pr. maks.: 63.00 Temperatura: 18.0°C HRmax: 129129 ( 66%) HRavg 104( 53%)
Kalorie: 593kcal Podjazdy: 490m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Tradycyjny rozjazd po weekendzie. Wyjechałem o niezbyt dobrej porze i na drogach był spory ruch. Korzystając ze ścieżek rowerowych dostałem się do Straconki i sprawdziłem dodatkowy odcinek z bezpieczniejszym włączeniem się do ruchu. Noga podawała całkiem nieźle i całkiem sprawnie pokonałem cały podjazdy.  Na zjeździe tradycyjnie starałem się jak najlepiej techniczne pokonać wszystkie zakręty. Postępu nie auważyłem ale nie było gorzej niż wcześniej. Sprawnie przejechałem przez miasto i po około 90 minutach jazdy byłem w domu.

Trening 73

Niedziela, 21 lipca 2019 Kategoria 100-200, Cube 2019, Samotnie, Szosa, Trening 2019, w grupie
Km: 101.00 Km teren: 0.00 Czas: 03:40 km/h: 27.55
Pr. maks.: 71.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 133( 68%)
Kalorie: 1660kcal Podjazdy: 1690m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po sobotniej czasówce przyszła kolej na mocny trening w niedziele. Miałem do wyboru kilka opcji: Lysa Hora, Kamenna Chata czy Beskid Mały w większej grupie. Po analizie prognoz pogody zdecydowałem się na pierwszy od prawie dwóch lat niedzielny trening z TwomarkSport. Wstałem o odpowiedniej porze, przygotowałem wszystko i dzięki temu o idealnej porze wyjechałem z domu. Stwierdziłem, że lepiej będzie dołączyć do grupy w Straconce gdzie mam dogodniejszy dojazd niż pod Twomark i bez objazdów na ul. Cieszyńskiej. Spokojnie dojechałem pod sklep Biegacza a tam już większość osób czekała, dojechały tylko dwie osoby spod sklepu Twomark i w ponad 10 osobowym gronie ruszyliśmy w kierunku Przegibka. Trzymałem się w środku grupy ale gdy tylko zaczął się podjazd to wszystko się podzieliło. Kilka osób swobodnie odjechało a ja postanowiłem wjechać swoim tempem. Pierwszy podjazd bez odpowiedniej rozgrzewki nigdy mi nie wychodzi i jak się okazało dla mnie był to najsłabszy podjazd dla części grupy najlepszy. Wjechałem gdzieś w środku stawki a na zjeździe pomimo całkiem niezłej technicznie jazdy zostałem nieco z tyłu. Im bliżej Międzybrodzia tym gorzej mi się jechało. Nie wiedziałem o co chodzi i zacząłem jechać coraz bardziej asekuracyjnie. Z czasem zorientowałem się w czym problem a całkowite wyeliminowanie problemu wymagało zatrzymania się. W pewnym momencie zostałem za grupą i wtedy zatrzymałem się. Przy szybkiej zmianie kół źle zamocowałem zacisk, nie dość, że był założony na odwrót to jeszcze nie trzymał odpowiednio i na wybojach popuścił na tyle, że koło się przesunęło i powodowało duży dyskomfort. Po około 30 sekundowym postoju ruszyłem dalej, grupa była za daleko aby szybko dogonić i jechałem swoim tempem. Cały czas widziałem peletonik z przodu a po drodze nie działo się nic co miałoby wpływ na powiększenie starty i podjazd na Kocierz zaczynałem około minutę za resztą. Już na samym początku bardzo miła niespodzianka w postaci nowiutkiej nawierzchni. Jadąc po takiej drodze zapomina się chociaż na moment o nachyleniu które nie spada poniżej 15 % na odcinku 800 metrów. Postanowiłem wjechać ten odcinek na maksa i szybko dojechałem do innych, z wyprzedzeniem był mały problem ale udało się bez przeszkód znaleźć odpowiedni tor jazdy. Gdy nachylenie spadło do przyjemniejszych 10 ?lej dawałem z siebie wszystko. Przy wjeździe na główną drogę widziałem przed sobą dwójkę z Jafi Sport a z przodu było trzech najlepszych zawodników. Do szczytu jechałem już nieco lżej ale wciąż z mocą wyższą niż FTP. Zjazd był niezły chociaż nie najszybszy, w kilku miejscach pojawił się żwir a ruch na drodze był już spory i to trochę utrudniało jazdę w dół. Kolejne podjazdy również pojechałem mocno. Po zjeździe z Kocierzy i skręcie na Porąbkę przesuwałem się do przodu. Gdy zrobiło się stromo to ruszyłem mocno i w dobrym tempie wjechałem krótki ale wymagający podjazd. Przed podjazdem miałem dużą stratę do najlepszych i dlatego wjechałem za nimi. Na zjeździe nieco odpuściłem i zostałem z tyłu, peletonik podzielił się na kilka grupek, jedna pojechała nieco inną drogą i zjechaliśmy się dopiero przed Przegibkiem. Od początku podjazdu tempo było mocne. W pewnym momencie zostało nas 7 osób, później 6, ja nie umiałem jechać tempem kolegów i odpuściłem. Gdy zrobiło się trudniej to zacząłem nadrabiać i ostatecznie wyprzedziłem jeszcze 3 osoby i wjechałem na szczyt za Aleksem i Michałem którzy tego dnia wiedli prym na podjazdach. Na zjeździe znowu starałem się jechać jak najlepiej technicznie i wyszło całkiem nieźle. Miałem jeszcze trochę czasu i postanowiłem objechać rundę którą przemierza TDP podczas etapu z metą w Bielsku. Spokojne pokonanie pętelki zajęło mi 15 minut. Później podjechałem jeszcze pod Szyndzielnie i gdy zorientowałem się, że niewiele brakuje mi do 100 kilometrów postanowiłem dokręcić. Wjechałem w Dolinę Wapienicy i przed podjazdem pod Krzywą Chatę zawróciłem. Zjazd w dół sprzyjał ćwiczeniu techniki i wykorzystałem to. Wróciłem do domu w momencie gdy było już dosyć ciepło.




Sztajfa 2019

Sobota, 20 lipca 2019 Kategoria 0-50, Cube 2019, No Limited 2019, Samotnie, Szosa, Zawody 2019
Km: 8.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:18 km/h: 26.67
Pr. maks.: 54.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 200kcal Podjazdy: 300m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Zupełnie nieplanowany start. Jakiś czas temu usłyszałem o nowej imprezie organizowanej w okolicy i korzystając z dobrej pogody i wolnego przedpołudnia postanowiłem sprawdzić się w czasówce. W tym roku zupełnie odpuściłem czasówki, nie trenowałem do tego typu prób i zaledwie dwa razy wystartowałem. Ostatnio zaczynam na nowo nabierać ochoty do ścigania i czerpać z tego przyjemność i ten dzień tylko to potwierdził. Jako rozgrzewkę potraktowałem dojazd do Zamku w Dzięgielowie gdzie mieścił się start pierwszej edycji Sztajfy.  Impreza bardzo ciekawa ale i bardzo kameralna. Na starcie pojawiło się 10 zawodników i jedna zawodniczka. Do rozgrzewki poszedłem bardzo poważnie i udało się naprawdę dobrze rozgrzać i już od startu jechać bardzo mocno.
Startowałem jako dziewiąty tuż za Patrykiem, faworytem numer jeden. Coś przeczuwałem, że mogę być jedyną osobą która spróbuje z nim nawiązać walkę i tak też się stało. Trasa czasówki była bardzo ciekawa, na początek około 100 metrowy odcinek wyłożony kamieniami jak to w zabytkowych Zamkach bywa, tam każdy musiał uważać aby nie uszkodzić sobie ogumienia. Następnie około 2 kilometrowy odcinek prowadzący mniej lub bardziej w górę, potem trochę zjazdu i długi odcinek dojazdowy do tytułowej Sztajfy kończącej trasę. 
Ruszyłem dosyć spokojnie i po 20 sekundach wjechałem na właściwą cześć trasy. Ruszyłem mocno, trochę za mocno i po chwili odpuściłem lekko. Trzymałem dobre tempo do końca podjazdu. Na zjeździe zbyt mocno odpuściłem i straciłem trochę czasu. Nie najlepiej wszedłem w zakręt w kierunku Cisownicy i następnie musiałem nieco zwolnić bo z przeciwka pojawił się samochód. Rozkręciłem rower do założonego tempa i trzymałem odpowiednią moc. Dojechałem do traktora i miałem dużo szczęścia, że akurat skręcał w prawo i nie musiałem hamować. Równym i mocnym tempem dotarłem do ostatniego 1600 metrowego odcinka czasówki. Tam miałem dać z siebie maksimum. Ruszyłem mocno i generując cały czas około 6 W/kg pokonałem pierwszy sztywniejszy odcinek. Przed jego końcem musiałem minąć się z traktorem ale nie miało to wpływu na moją jazdę i nie spowodowało żadnych start czasowych. Na wypłaszczeniu nie byłem w stanie jechać tak mocno jakbym oczekiwał, dodatkowo w ciasnych zakrętach było trochę żwirku i bałem się jechać na pełnej prędkości. Gdy tylko zrobiło się stromiej to jechałem już na maksa i podobnie jak wcześniej byłem w stanie cały czas generować około 6 W/kg. Udało się utrzymać dobre tempo do mety i wjechać na metę z 2 czasem. 
Chwile dochodziłem do siebie a później szybka sesja zdjęciowa, uzupełnienie bidonu i zjazd na dekorację.  Warto było wystartować, dla unikatowego pucharu, fajnej atmosfery a także sprawdzenia organizmu po spokojnym treningowo tygodniu. Uważam, że moja forma jest cały czas bardzo wysoka, zbliżyłem się trochę do Patryka do którego dwa tygodnie temu na krótszej trasie straciłem prawie 15 sekund więcej niż podczas Sztajfy. Rozgrzewka, rozłożenie sił a także walka do końca spowodowały, że była to jedna z moich najlepszych czasówek. Profil trasy nie pozwolił na trzymanie równej mocy i dlatego moc znormalizowana nie mówi wszystkiego w tym przypadku. 

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum