Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%) |
| Czas w ruchu: | 6556:08 |
| Średnia prędkość: | 26.42 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2024461 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3763302 kcal |
| Liczba aktywności: | 2724 |
| Średnio na aktywność: | 64.52 km i 2h 26m |
| Więcej statystyk | |
Trening 17
Sobota, 23 marca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, Cube 2019, 100-200
| Km: | 130.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:33 | km/h: | 28.57 |
| Pr. maks.: | 57.00 | Temperatura: | 13.0°C | HRmax: | 167167 ( 85%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 2130kcal | Podjazdy: | 720m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Plan na dzisiejszy dzień zakładał 4-5 godzinną jazdę. Wstępnie ułożony plan dnia uległ zmianie i chcąc pospać trochę dłużej i musząc zrobić kilka rzeczy przed wyjazdem mogłem jechać najwcześniej po 9. Przed ostatnimi jazdami jadłem na około 40 minut przed startem a dzisiaj ten czas wynosił 2 godziny. Gdybym w tym czasie nic nie robił to byłoby okej ale straciłem trochę sił za co zapłaciłem w drugiej części trasy. Ogólnie to jazdę mogę podzielić na dwie części, pierwsza z bardzo dobrze podającą nogą i zerowymi odznakami zmęczenia oraz drugą z dużymi problemami, moja jazda wyglądała jakbym kilka miesięcy nie jeździł i nie miał zupełnie formy. Po wczorajszym teście kół wróciłem do treningówek i około 9:15 wyjechałem. Początek wyglądał obiecująco, czułem moc i noga podawała bardzo dobrze. Po chwili zorientowałem się, że nie będzie łatwo, na drogach chaos, pełno kierowców, pieszych i psów wykonujących niespodziewane i często bardzo niebezpieczne manewry. Na zjeździe do Międzyrzeca musiałem ratować się ucieczką na pobocze by uniknąć czołówki z wyprzedzającym na trzeciego BMW jadącym z przeciwka z prędkością dużo wyższą niż dozwolona. Na szczęście w tym miejscu było dosyć szeroka i nie jechałem szybko wiec nic mi się nie stało. Następne kilka kilometrów było spokojne ale za to w coraz gorszych warunkach. Pojawiła się mgła która z każdym kilometrem gęstniała aż w Zabrzegu w najzimniejszym punkcie było 6 stopni. Większy ścisk na drodze pojawił się w Czechowicach gdzie aż 3 zmiany świateł musiały nastąpić abym mógł przejechać na drugą stronę DK1. Noga podawała cały czas dobrze i po raz kolejny zapomniałem o regularnym jedzeniu i piciu. W kierunku Jawiszowic przedostałem się przez Kaniów i moją ulubioną drogę. Robiło się coraz cieplej i termometr wskazywał już ponad 10 stopni. Szybko znalazłem się w Jawiszowicach gdzie skręciłem na Przeciszów. Nie jechałem tą drogą chyba 7 lat, w sumie nic ciekawego, spory ruch i dwa manewry wyprzedzania na trzeciego na podwójnej ciągłej zostawiły ślad w mojej głowie. W sporym ruchu jechałem aż do Oświęcimia. Miasto minąłem wschodnią stroną przy pomocy ścieżki rowerowej i niedawno wybudowanej obwodnicy. W samym mieście spotkałem tylko 4 radiowozy kontrolujące kierowców. Bardzo dobrze, bo to co się działo na drogach to był dramat. Jazda obwodnica była szybka i przyjemna. Zaczęło trochę mocniej dmuchać z równych kierunków i prędkość jazdy wahała się dosyć mocno a moc była zbliżona. Przed Libiążem zdecydowałem się na krótki postój i przygotowałem się na walkę z czołowym wiatrem. Odcinek przez las do Babic nie był przyjemny. Już zapomniałem jak jedzie się pod silny czołowy wiatr i od tego momentu szło coraz gorzej. Nogi niby cały czas pracowały tak samo ale organizm męczył się bardziej co zaowocowało podwyższonym tętnem. Niby nie jest to nowy problem ale z czasem powinien zniknąć a ciągnie się już któryś tydzień i pojawia się zwykle po 2,5 godziny jazdy. Nie wiem czy to skutek moich błędów czy reakcja organizmu na wysiłek fizyczny. Musze to cały czas monitorować i jak problem nie zniknie to jedyną słuszną opcją będzie rezygnacja z dłuższych dystansów. Mam jeszcze kilka pomysłów na wyeliminowanie tego problemu i może któryś będzie skuteczny.
Po dojeździe do Babic byłem zaskoczony zupełnie nową drogą w kierunku Zatora. Jadąc tam po raz ostatni w 2017 roku nie było nawet o niej śladu a droga okazała się udogodnieniem omijającym Babice i Wygiełzów ale także kierowała cały ruch tranzytowy w kierunku Krakowa. Po kilku kilometrach dojechałem do dobrze znanej drogi 781 i kontynuowałem jazdę tą trasą. Organizm męczył się coraz bardziej a ja trzymałem się stref mocy i starałem się trzymać w 2. W Zatorze i okolicy natrafiłem na kilka zamkniętych dróg i nieznaną drogą przez Piotrowice dotarłem do Polanki Wielkiej. Przejazd przez tą ciągnącą się przez kilka kilometrów miejscowość szła bardzo topornie. Zacząłem wypatrywać otwartego sklepu, wiedziałem, że taki będzie w Bielanach. Pojechałem tam najmniej ruchliwą drogą i natrafiłem znak o zamkniętym mości i miałem wybór, zawrócić w kierunku Osieka lub jechać dalej na Malec i Kęty. W bidonach coraz większa susza a sklep znalazłem dopiero w Nowej Wsi. Musiałem zjechać z głównej drogi i w końcu mogłem uzupełnić zapasy jedzenia oraz picia. Wiele to nie pomogło i kryzys tętna trwał, jechałem cały czas podobnym tempem i drogi powoli ubywało. Dojazd i przejazd przez Kęty pełny był niebezpiecznych sytuacji a później nie było wiele lepiej. Pomimo wszystko na wjeździe do Bielska miałem dobry czas. Myślami byłem już w domu a musiałem skupić się na bezpiecznym przejeździe przez miasto. Utrudnień i samochodów sporo i postanowiłem wrócić przez Kamienice i Lotnisko. Po wyjeździe z Centrum spotkałem Jarka z którym dojechałem do Wapienicy. Po drodze kilka podjazdów podjechanych nieco mocniejszym niż wcześniej tempem i krótki rozjazd. Ciężki trening zaliczony. Mimo wszystko jestem zadowolony bo nie zwątpiłem i przez cały trening utrzymałem dobre tempo. Po tylu dniach treningów mam prawo czuć zmęczenie i po jutrzejszym 3-4 godzinnym treningu przeznaczam kilka dni na zupełny odpoczynek. Może to będzie złoty środek na problemy z tętnem.




Po dojeździe do Babic byłem zaskoczony zupełnie nową drogą w kierunku Zatora. Jadąc tam po raz ostatni w 2017 roku nie było nawet o niej śladu a droga okazała się udogodnieniem omijającym Babice i Wygiełzów ale także kierowała cały ruch tranzytowy w kierunku Krakowa. Po kilku kilometrach dojechałem do dobrze znanej drogi 781 i kontynuowałem jazdę tą trasą. Organizm męczył się coraz bardziej a ja trzymałem się stref mocy i starałem się trzymać w 2. W Zatorze i okolicy natrafiłem na kilka zamkniętych dróg i nieznaną drogą przez Piotrowice dotarłem do Polanki Wielkiej. Przejazd przez tą ciągnącą się przez kilka kilometrów miejscowość szła bardzo topornie. Zacząłem wypatrywać otwartego sklepu, wiedziałem, że taki będzie w Bielanach. Pojechałem tam najmniej ruchliwą drogą i natrafiłem znak o zamkniętym mości i miałem wybór, zawrócić w kierunku Osieka lub jechać dalej na Malec i Kęty. W bidonach coraz większa susza a sklep znalazłem dopiero w Nowej Wsi. Musiałem zjechać z głównej drogi i w końcu mogłem uzupełnić zapasy jedzenia oraz picia. Wiele to nie pomogło i kryzys tętna trwał, jechałem cały czas podobnym tempem i drogi powoli ubywało. Dojazd i przejazd przez Kęty pełny był niebezpiecznych sytuacji a później nie było wiele lepiej. Pomimo wszystko na wjeździe do Bielska miałem dobry czas. Myślami byłem już w domu a musiałem skupić się na bezpiecznym przejeździe przez miasto. Utrudnień i samochodów sporo i postanowiłem wrócić przez Kamienice i Lotnisko. Po wyjeździe z Centrum spotkałem Jarka z którym dojechałem do Wapienicy. Po drodze kilka podjazdów podjechanych nieco mocniejszym niż wcześniej tempem i krótki rozjazd. Ciężki trening zaliczony. Mimo wszystko jestem zadowolony bo nie zwątpiłem i przez cały trening utrzymałem dobre tempo. Po tylu dniach treningów mam prawo czuć zmęczenie i po jutrzejszym 3-4 godzinnym treningu przeznaczam kilka dni na zupełny odpoczynek. Może to będzie złoty środek na problemy z tętnem.




Rozjazd 4
Piątek, 22 marca 2019 Kategoria Szosa, Samotnie, Cube 2019, blisko domu, 0-50, No Limited 2019
| Km: | 22.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:00 | km/h: | 22.00 |
| Pr. maks.: | 46.00 | Temperatura: | 7.0°C | HRmax: | 133133 ( 68%) | HRavg | 104( 53%) |
| Kalorie: | 262kcal | Podjazdy: | 180m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po trzech dniach treningowych nie było innego wyjścia jak odpoczynek. Dobrą pogodę wykorzystałem na tradycyjny rozjazd połączony z testem nowych kół. Na początek trochę zabawy z ustawieniem i zmianą klocków hamulcowych. Będę musiał chyba wymienić linkę tylnego hamulca bo przy dużo szerszych obręczach koniec linki ledwo wystaje z hamulca. Ustawiłem wszystko i napompowałem szytki do 120 PSI czyli tylko lekko ponad minimalną wartość i pojechałem. Już po kilku minutach czułem lekkość jazdy, bardzo dużą i oczekiwaną sztywność oraz pewne prowadzenie roweru. Nie miałem żadnych problemów z hamowaniem mimo kilku gwałtownych zwolnień do zera. Przy wolnej i luźnej jeździe nie byłem w stanie dokładnie określić i stwierdzić wszystkich zalet kół. Nie miałem zbyt dużo czasu i po godzinie byłem już w domu.








Trening 16
Czwartek, 21 marca 2019 Kategoria Trening 2019, Szosa, Samotnie, 100-200, Cube 2019
| Km: | 108.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:46 | km/h: | 28.67 |
| Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | 154154 ( 78%) | HRavg | 133( 68%) |
| Kalorie: | 1661kcal | Podjazdy: | 450m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Wprowadzone niewielkie zmiany w kwestii żywienia wydają się sprawdzać. Dobrze się zregenerowałem do środowym treningu a na trasę wziąłem taką samą ilość jedzenia i picia co zwykle. Wyjechałem znowu przy dosyć niskiej temperaturze i bałem się, że ubrałem się zbyt lekko. Jedną z pozytywnych informacji był praktycznie nieodczuwalny wiatr co spowodowały dowolność w wyborze trasy. Obrałem kierunek Strumień a później miałem zdecydować gdzie jechać dalej. Od początku jechałem dobrym tempem a podjazdy w Rudzicy poszły całkiem dobrze. Szybko dojechałem do Strumienia i postanowiłem jechać na Pszczynę a później Brzeszcze. Później skręciłem na Studzionkę i do Pszczyny dojechałem równoległą, dobrze znaną i kojarzącą się z różnych zdarzeń drogą. Jechałem cały czas dobrym tempem, noga podawała jak szalona i szybko dojechałem do Pszczyny i bez większych problemów przejechałem przez miasto. Przyblokowała mnie sygnalizacja świetlna przy DK1 i to był jedyny postój w tym mieście. Później trafiłem na zupełnie pustą drogę i szybko znalazłem się w Międzyrzeczu gdzie pojawiło się sporo dymu i powietrze nie było najlepsze. Do Brzeszcz dojechałem niezbyt równą i dosyć ruchliwą trasą przez Wole i Harmęże. Trochę czasu straciłem na przedostanie się w kierunku Jawiszowic i było kilka nerwowych sytuacji ale wyszedłem z nich bez szwanku. Jazda przez mój ulubiony Kaniówek była jak zwykle przyjemna. Im bliżej domu tym większe zmęczenie, na szczęście większego kryzysu nie było. Kolejny ważny i bardzo potrzebny trening zaliczony.








Trening 15
Środa, 20 marca 2019 Kategoria Szosa, Samotnie, blisko domu, Cube 2019, Trening 2019
| Km: | 50.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:59 | km/h: | 25.21 |
| Pr. maks.: | 47.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | 159159 ( 81%) | HRavg | 127( 65%) |
| Kalorie: | 820kcal | Podjazdy: | 660m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki trening w dosyć trudnych
warunkach. Na starcie było dosyć zimno, niecałe 3 stopnie a na trening w
wyższej temperaturze szans nie było. Motywacja była tak duża, że nawet nie
pomyślałem o trenażerze. Nie bardzo wiedziałem jaki podjazd wybrać na ćwiczenia
siłowe. Na Przegibek nie chciało mi się jechać, podjazd na którym trenowałem w
zeszłym roku jest na razie zbyt trudny i ma zniszczoną nawierzchnię i
pojechałem na niezbyt trudny podjazd w Jaworzu Nałężu. Dojazd do podjazdu zajął
mi niecałe 20 minut i był bardzo dobrą nawierzchnią. Po dojeździe na miejsce
stwierdziłem, że jest jeszcze zimniej, w najbardziej ekstremalnym momencie
termometr pokazywał 1 stopień powyżej zera. Od razu dobrałem odpowiednie
przełożenie i trzymałem moc w okolicy FTP. Po 2 minutach w miarę równego
podjazdu zrobiło się niemal płasko i musiałem wrzucić dużo twardsze
przełożenie. Utrzymałem odpowiednią moc i kadencje w przedziale 50-60 przez
całe 3 minuty. Kolejne powtórzenia nie różniły się od siebie niczym.
Kombinowałem trochę by zaczynać powtórzenie w innym miejscu ale niewiele to
dało. Po pięciu powtórzeniach pojechałem w kierunku Kapliczki i zjechałem w dół
prawie do skrzyżowania z główną drogą. Nawierzchnia na zjeździe jest dużo
gorsza niż na podjeździe i ćwiczyłem omijanie dziur przy każdym zjeździe. Druga
seria pięciu powtórzeń poszła całkiem dobrze. Trochę przeszkadzały samochody
których sporo się pojawiło na drodze ale udało się wykonać wszystkie założenia.
Później po raz drugi dojechałem do Kapliczki i trochę okrężną drogą wróciłem do
domu. Całkiem solidny trening zaliczony. Mała odmiana od długich treningów
tlenowych.






Trening 14
Wtorek, 19 marca 2019 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Cube 2019, Trening 2019
| Km: | 94.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:24 | km/h: | 27.65 |
| Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 4.0°C | HRmax: | 157157 ( 80%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 1583kcal | Podjazdy: | 520m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po niedzielnych problemach ani śladu i mogłem skupić się na treningu. Przed wyjazdem było bardzo zimno, zaledwie 1 stopień na termometrze i znowu kombinowałem jak się ubrać. W końcu dobrałem odpowiedni zestaw ciuchów i postanowiłem znowu jechać w nowych butach. Wyjechałem nieco później niż mogłem i trafiłem na bardzo spokojny ruch na drogach. Początkowo nie było czuć wiatru który w ostatnich dniach rozdawał karty. Postanowiłem objechać rundę Rozpoczęcia Sezonu w Bziu. Do Jastrzębia dojechałem w większości bocznymi drogami zupełnie bez ruchu samochodów. Najgorzej wyglądał przejazd przez Wieszczęta i Roztropice bo trafiłem na moment w którym zaczynają się lekcje w szkole i był mały zator na drodze. W dosyć dobrym czasie dojechałem do Golasowic gdzie wjechałem na rundę. Sporo piasku i drobnego żwirku znacznie utrudniało jazdę i musiałem bardzo uważać szczególnie na skrzyżowaniu ulic Golasowickiej i Jastrzębskiej. W dalszej części już nie było tak dużo zanieczyszczeń i mogłem skupić się na równej jeździe. Objechanie całej rundy w spokojnym tempie zajęło mi ponad 22 minuty. Miałem jeszcze sporo czasu i pojechałem w kierunku Pszczyny. Od momentu zjazdu z rundy jechałem prawie cały czas z wiatrem i jechało się dużo przyjemniej. Szybko dostałem się do Goczałkowic gdzie nawet na Zaporze było pusto. Wtedy też podjąłem kolejną decyzję o kolejnym wydłużeniu jazdy. Zamiast jechać prosto na Międzyrzecze odbiłem na Bronów i bocznymi drogami dojechałem do Międzyrzecza. Później skręciłem w mało znany mi podjazd z dwoma sekcjami nachylenia ponad 10 %. Całkiem dobrze podjechałem pod górę i szybko znalazłem się w Bielsku. Ominąłem niewygodną ulice Międzyrzecką i przez ostatnie 2 kilometry jechałem już w 1 strefie. Całkiem dobry trening zaliczony. Niewiele brakło do 150 TSS. Podczas następnego treningu popracuje nad siłą a później wrócę do wytrzymałości.








Trening 13
Niedziela, 17 marca 2019 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, w grupie, Cube 2019, Trening 2019
| Km: | 154.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:40 | km/h: | 27.18 |
| Pr. maks.: | 65.00 | Temperatura: | 14.0°C | HRmax: | 167167 ( 85%) | HRavg | 142( 72%) |
| Kalorie: | 2699kcal | Podjazdy: | 950m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Najdłuższy i najtrudniejszy trening w tym roku. Wyjechałem już po 7 i było dosyć ciepło. Niecałe 10 stopni pozwoliło na wykorzystanie wiosennego zestawu ubrań. Nie zdecydowałem się na jazdę w nowych butach i w zupełnie letnim stroju. Przygotowałem dużo jedzenia i zapas picia i po raz pierwszy wybrałem się na dłuższą trasę na lepszym rowerze. Już po wyjeździe czułem, że nie jest to mój najlepszy dzień ale mimo wszystko nie martwiłem się zbytnio i jechałem w wyznaczonym kierunku i celu. Pierwsze podjazdy poszły słabo i dalej wcale nie było lepiej. Regularnie jadłem i piłem by nie doprowadzić do odcięcia które mogło by bardzo źle wpłynąć na dalszą jazdę. Starałem się jechać równym tempem i nie zawsze wychodziło to jak należy. Czułem duży komfort jazdy na tym sprzęcie, dużo lepiej się jechało niż na topornej treningówce. Po wjeździe do Czech szybko przejechałem przez Karwinę popełniając jeden mały błąd nawigacyjny który spowodował nadrobienie około 200 metrów. Dalej obrałem kierunek Bogumin i wiatr na tym odcinku był bardziej odczuwalny. Przed Boguminem skręciłem w boczną drogę by ominąć centrum miasta. Jechałem z włączoną nawigacją, dzięki temu byłem na bieżąco informowany o zjeździe z wyznaczonego śladu. Po kilku kilometrach walki z silnym wiatrem a także fragmencie ścieżki rowerowej zrobiłem postój. Po krótkiej pauzie ruszyłem dalej, byłem już blisko przejścia granicznego i zmiany kierunku jazdy. Po wjeździe do Polski skręciłem w kierunku Rybnika. Przez moment jazda była bardzo przyjemna, do momentu znaku informującego o zakazie jazdy rowerem. Wolałem nie ryzykować i zjechałem na jak się okazało bardzo szeroką i równą drogę rowerową i nie jechałem wcale wolniej jak po drodze. Ścieżka szybko się skończyła i wróciłem na drogę. Wiało dalej w plecy i jedyną ciekawą rzeczą na trasie były dwa podjazdy które na mnie czekały. Przekroczyłem już aktualne granice możliwości mojego organizmu i tętno przy podobnej mocy było o 10 uderzeń wyższe niż wcześniej. Nie przejmowałem się tym zbytnio i dalej trzymałem się strefy mocy. Dzięki mocnemu wiatrowi w plecy szybko dostałem się do Wodzisławia i skręciłem na Mszanę. Miałem jeszcze trochę czasu na dojazd do Jastrzębia. Jadąc dosyć nierówną i dziurawą drogą do Mszany skręciłem w lewo i dojechałem do głównej drogi w kierunku Jastrzębia. Wypatrywałem gdzieś otwartego sklepu ale nie znalazłem i po wjeździe do Jastrzębia od strony Moszczenicy uzupełniłem bidony na stacji benzynowej. Znalazłem jeszcze czas na szybki bufet i chwile odpoczynku. Po 11 w około 10 osób wyjechaliśmy w kierunku Pawłowic. Przed wjazdem na główną drogę tempo było spokojne. Później już było różnie, ktoś mocniejszy lub niepotrafiący jechać spokojnie tylko mający parcie na średnią przyśpieszył i zaczęło się rwać. Nie planowałem mocnej jazdy i zachowawczo zwolniłem chociaż tętno niebezpiecznie zbliżało się do 4 strefy. Do limitu było daleko ale na tym etapie staram się aby mocnych momentów było jak najmniej, w dodatku miałem już w nogach 100 kilometrów a do domu prawie 40 i dzięki takiej jeździe byłem jednym z najsłabszych ogniw w grupie. Przed Pawłowicami wszystko wyglądało dosyć słabo. Dużo dziur, cześć osób nie potrafiła się odnaleźć w sytuacji a jadący z przodu trochę przesadzali z tempem. Nieco lepiej wyglądała sytuacja po wjeździe na dwupasmówkę. Przez moment jazda była dobra, w miarę równe zmiany, brak dziur w szyku i dobra komunikacja. Kilka osób wolało pokazać swoją „moc” i znowu zaczęło się rwać. Słabsze osoby nie były w stanie współpracować i zrobił się chaos. Po zejściu ze zmiany nie wiedziałem jak się zachować i przez chwile zawahania straciłem kontakt z czołem grupy i nawet w tyle miałem problem się utrzymać. Jakoś przetrwałem do Zbytkowa i po zjeździe z dwupasmówki znowu wszystko się poskładało w logiczną całość. Praktycznie do Landeka udało się po zmianach bez większego szarpania dojechać a później znowu pokaz siły i całkowite rozerwanie grupy. Nie miałem już ochoty n gonitwę i ostałem z tyłu. Później trochę się uspokoiło i słabsi mogli dołączyć do grupy. Po krótkim spokojniejszym odcinku do Ochab odłączyłem się od grupy i bocznymi drogami wróciłem do Pierśćca. Zmęczenie zaczęło narastać i konieczny był kolejny postój. Postanowiłem rozebrać nogawki i poczułem lekką ulgę. Ostatni odcinek do domu był bardzo ciężki. Nie miałem już siły na jazdę.
Mocna i szarpana jazda w grupie nie miała na to większego wpływu. Problem leży gdzie indziej i jest złożony. Nie jestem jeszcze przygotowany na tak długie dystanse oraz na dosyć długie treningi dzień po dniu. Podobne problemy miałem już kilkukrotnie, musze wprowadzić pewne zmiany w kwestii żywienia oraz zwiększyć dawkę witamin i minerałów bo ich niedobór powoduje problemy z mięśniami które pozbawione energii nie są w stanie pracować jak należy. To jest tylko jedna z przyczyn słabszej dyspozycji, po dosyć długiej przerwie od regularnych treningów potrzebuje czasu aby wskoczyć na optymalny poziom. W moim przypadku różnica pomiędzy optymalną formą a poziomem który prezentuje na początku roku jest bardzo duża. Dzięki temu też jestem w stanie utrzymać optymalną formę przez dłuższy czas. Na razie zwiększę ilość przyjmowanych minerałów i witamin i zobaczę czy to pomoże. Jak nie to mam jeszcze kilka innych opcji które mogą pomóc.
Sam trening zaliczam mimo wszystko do udanych, nie miałem typowego odcięcia które pojawia się wtedy gdy jem za mało. Rower po serwisie działa jak należy a mimo wszystko jakąś przyjemność z jazdy miałem i to jest najważniejsze. Lepsza forma powinna przyjść z czasem i tego się będę trzymał.





Mocna i szarpana jazda w grupie nie miała na to większego wpływu. Problem leży gdzie indziej i jest złożony. Nie jestem jeszcze przygotowany na tak długie dystanse oraz na dosyć długie treningi dzień po dniu. Podobne problemy miałem już kilkukrotnie, musze wprowadzić pewne zmiany w kwestii żywienia oraz zwiększyć dawkę witamin i minerałów bo ich niedobór powoduje problemy z mięśniami które pozbawione energii nie są w stanie pracować jak należy. To jest tylko jedna z przyczyn słabszej dyspozycji, po dosyć długiej przerwie od regularnych treningów potrzebuje czasu aby wskoczyć na optymalny poziom. W moim przypadku różnica pomiędzy optymalną formą a poziomem który prezentuje na początku roku jest bardzo duża. Dzięki temu też jestem w stanie utrzymać optymalną formę przez dłuższy czas. Na razie zwiększę ilość przyjmowanych minerałów i witamin i zobaczę czy to pomoże. Jak nie to mam jeszcze kilka innych opcji które mogą pomóc.
Sam trening zaliczam mimo wszystko do udanych, nie miałem typowego odcięcia które pojawia się wtedy gdy jem za mało. Rower po serwisie działa jak należy a mimo wszystko jakąś przyjemność z jazdy miałem i to jest najważniejsze. Lepsza forma powinna przyjść z czasem i tego się będę trzymał.





Trening 12
Sobota, 16 marca 2019 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Zima, Zima2019, b'Twin 2019, Trening 2019
| Km: | 87.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:15 | km/h: | 26.77 |
| Pr. maks.: | 63.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | 158158 ( 81%) | HRavg | 136( 69%) |
| Kalorie: | 1459kcal | Podjazdy: | 670m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Weekend wieńczący kolejny tydzień treningowy rozpoczęty. Nie miałem za dużo czasu i sił na jazdę ale mimo wszystko pojechałem i zaliczyłem kolejny wytrzymałościowy trening. Wziąłem jeszcze gorszy rower i nowe buty by sprawdzić skorygowane ustawienie lewego bloku. Pomimo wiejącego wiatru nie było czuć zimna, ten wiatr był cieplejszy, bardziej wiosenny. Na początku jechało się całkiem dobrze ale z czasem komfort był coraz gorszy. Zmienienie ustawienia lewego bloku rozwiązało sprawę ale miałem problem z prawą nogą. Nie potrafiłem dobrze ułożyć stopy i z czasem zacząłem czuć lekki ból. Chyba zbyt mocno ścisnąłem nogę w bucie i dlatego czułem ból. Mam co sprawdzić podczas kolejnej jazdy. Dobrze jechało mi się przez 2 i pól godziny. Później już zaczynało mnie brakować i dosyć asekuracyjnie przejechałem ostatnie 15 kilometrów. Na koniec wydłużyłem nieco czas jazdy w pierwszej strefie. Moja forma jest niezła ale jeszcze brakuje sporo do poziomu przy którym mógłbym zacząć mocniej trenować. Czeka mnie jeszcze ponad tydzień treningów wytrzymałościowych. Jeżeli po nich dalej będę miał problemy przy dłuższych dystansach to będę musiał sięgnąć po dodatkowe środki, jeżeli one nie pomogą to chyba będę zmuszony odpuścić dłuższe dystanse w tym roku. W niedziele kolejny test, dłuższa jazda wytrzymałościowa i pierwszy dłuższy wyjazd na rowerze startowym. Może okazać się, że po przesiadce na lepszy rower będzie dużo lepiej.








Rozjazd 3
Piątek, 15 marca 2019 Kategoria blisko domu, Samotnie, Szosa, 0-50, Cube 2019
| Km: | 15.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 00:46 | km/h: | 19.57 |
| Pr. maks.: | 45.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | 132132 ( 67%) | HRavg | 105( 53%) |
| Kalorie: | 211kcal | Podjazdy: | 120m | Sprzęt: Agree GTC SL | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Po trzech dniach treningowych przyszedł czas na dzień regeneracyjny. Składał się znowu z dwóch części, pierwszą z nich była krótka runda na rowerze połączona z testem nowych butów. Wyjechałem po raz drugi w tym roku na najlepszym rowerze, po ostatniej jeździe zrobiłem małą korektę pozycji, ustawiłem kierownicę tak aby dolny chwyt był niemal równoległy do mostka i jest dużo lepiej. Wiało dużo słabiej niż tydzień temu i mogłem dokładnie stwierdzić czy wszystko w tym rowerze działa jak należy. Nie mam żadnych zastrzeżeń i rower do sezonu przygotowany jest perfekcyjnie. Przed jazdą przykręciłem nowe bloki, w porównaniu do starych mają 4 stopnie luzu a tamte miały 7. Jest to niewielka różnica i nie ma większego wpływu na komfort jazdy. Ustawienie obu bloków było prawie idealne, minimalnej korekty wymagał tylko blok w lewym bucie. Obuwie jest bardzo sztywne, dużo bardziej niż buty Shimano, odczuwalne jest to zwłaszcza na podjazdach gdzie noga pracuje dużo wydajniej niż wcześniej. Trochę czasu minie zanim się dostosuje do nowych butów. Lepszych butów mi na razie nie potrzeba a w dodatku obuwie ładnie komponuje się z rowerem, okularami, kaskiem i strojem. Dobiorę jeszcze bidony i kwestia wyglądu i sprzętu będzie już odhaczona i będę mógł skupić się wyłącznie na budowaniu formy.




Trening 11
Czwartek, 14 marca 2019 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Zima, b'Twin 2019, Trening 2019
| Km: | 27.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 01:04 | km/h: | 25.31 |
| Pr. maks.: | 59.00 | Temperatura: | 6.0°C | HRmax: | 149149 ( 76%) | HRavg | 128( 65%) |
| Kalorie: | 499kcal | Podjazdy: | 250m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Krótki wyjazd poprzedzający trening siłowy. Nie był to zbyt dobry pomysł ze względu na panujące warunki pogodowe oraz ruch pojazdów na drogach. Trasę obrałem bardzo niefortunnie. Ciężko znaleźć względnie płaską trasę na około godzinę jazdy bez zbędnych spowolnień oraz walki z wiatrem. Po wyjeździe z domu zapędziłem się w „kozi róg”. Myślałem, że szybko dostane się do Międzyrzecza a zapomniałem, że po 16 jest największy ruch i na dojeździe do dwupasmówki tworzy się korek. Przekonałem się o tym boleśnie i musiałem skorzystać z nieskończonej jeszcze ścieżki rowerowej i zyskałem nieco czasu nie musząc stać w korku. Dopiero po wjeździe do Międzyrzecza zrobiło się luźniej i mogłem zacząć normalny trening. Szybko pokonałem krótki podjazd i z wiatrem jechałem aż do Ligoty. Bez zbędnego zwalniania i hamowania byłem w stanie zyskać trochę straconego czasu. Od Ligoty jechałem już walcząc z silnym wiatrem. Trzymałem dosyć dobre tempo i po raz kolejny nie miałem problemu z doborem przełożenia na podjeździe. Podjazd był bardzo spokojny i później krótki zjazd i kolejna trudność. Podobnie jak w poprzednich dniach często zmieniałem kierunek i na zmianę wiat pomagał lub przeszkadzał. Na koniec tradycyjny rozjazd i lekki opad deszczu. W domu dowiedziałem się, że podczas mojej nieobecności trzy razy padał deszcz ze śniegiem a poza mokrymi drogami w kilku miejscach było w miarę sucho przez cały czas.








Trening 10
Środa, 13 marca 2019 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, b'Twin 2019, Trening 2019
| Km: | 58.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 02:07 | km/h: | 27.40 |
| Pr. maks.: | 56.00 | Temperatura: | 3.0°C | HRmax: | 157157 ( 80%) | HRavg | 137( 70%) |
| Kalorie: | 1021kcal | Podjazdy: | 420m | Sprzęt: Triban 5 | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Drugi popołudniowy trening. Znowu mocniej wiało z południa i to był jedyny słuszny kierunek jazdy. Standardowo już ominąłem główną drogę do Skoczowa i pojechałem przez Bielowicko. Byłem wypoczęty i jechało się całkiem dobrze pomimo walki z wiatrem. Po wjeździe do Pogórza wiatr był bardziej odczuwalny i musiałem zwolnić by trzymać odpowiednią moc. Jechałem równym tempem i po ponad godzinie jazdy byłem w Ustroniu, najbardziej wysuniętym na południe miejscu podczas treningu. Kiedy wjechałem na dwupasmówkę w kierunku Skoczowa to przez moment jechałem z wiatrem idealnie wiejącym w plecy i prędkość przelotowa była bardzo duża. Im bliżej Skoczowa tym wiatr wiał bardziej z boku niż z tyłu ale w dalszym ciągu gnałem bardzo szybko. W Skoczowie skręciłem na Pierściec i jeszcze przez moment jechałem z wiatrem sprzyjającym. Po skręcie na Kowale już nie było tak dobrze. Zachowałem sporo sił i wybrałem wariant z trudniejszym podjazdem. Później często zmieniałem kierunek jazdy i nawet walka z wiatrem nie była już taka uciążliwa. Na koniec tradycyjnie kilka minut bardzo spokojnej jazdy. Podczas tej aktywności wygenerowałem najlepszą moc podczas treningu w tym roku a dzięki odpowiedniemu dobraniu trasy także przejechałem najszybciej ten dystans.















