Piotr92blog rowerowy

informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(13)

wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy PiotrKukla2.bikestats.pl

linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Samotnie

Dystans całkowity:175754.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.88%)
Czas w ruchu:6556:08
Średnia prędkość:26.42 km/h
Maksymalna prędkość:750.00 km/h
Suma podjazdów:2024461 m
Maks. tętno maksymalne:205 (179 %)
Maks. tętno średnie:198 (101 %)
Suma kalorii:3763302 kcal
Liczba aktywności:2724
Średnio na aktywność:64.52 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Miasto 12

Wtorek, 12 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 90.00 Km teren: 0.00 Czas: km/h:
Pr. maks.: 0.00 Temperatura: °C HRmax: HRavg
Kalorie: 1790kcal Podjazdy: 1200m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 56

Wtorek, 12 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 51.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:33 km/h: 32.90
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 17.0°C HRmax: 178178 ( 91%) HRavg 141( 72%)
Kalorie: 1248kcal Podjazdy: 350m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy trening ukierunkowany na jazdę na czas. Po zreperowaniu uszkodzonej na Lubelskiej Vuelcie lemondki i ustawieniu pozycji wyjechałem z około 2 godzinnym opóźnieniem. Pogoda nie pozwoliła na wcześniejszy trening. Nie miałem już zbyt dużo czasu i z 5 planowanych powtórzeń zrobiłem 3 i to jeszcze tylko 2 wyszły jak powinny. Na 5 minutowe tempówki wybrałem odcinek Skoczów-Pierściec z dobrą nawierzchnią i jak mi się wydawało niezbyt dużym ruchem samochodowym. Podczas dojazdu do Skoczowa udało mi się sporo czasu jechać w pozycji czasowej, na lemondce. Pierwsza tempówka miała być najsłabsza, każdą kolejną chciałem pojechać mocniej. Dobrze się złożyło, że wiało w twarz i było ciężej, trzymanie założonej mocy było łatwiejsze. Dobre tempo i moc udało się utrzymać do końca i od razu nawrót. Podczas odpoczynku nie jechałem całkiem spokojnie, na mocy o połowę mniejszej ni podczas ćwiczenia. Drugie powtórzenie było mocniejsze, tak jak zakładałem, po nawrocie trochę samochodów i kilka niepotrzebnych spowolnień. Trzecie powtórzenie zacząłem najmocniej ze wszystkich ale już po około minucie musiałem sporo zwolnić a dalej nawet się zatrzymać, straciłem na tym bardzo dużo i pomimo bardzo mocnej jazdy do końca, moc z odcinka wyszła najniższa ze wszystkich. Powrót do domu był dosyć szybki, lemondka nawet na podjazdach dawała zysk czasowy. Przed wjazdem do Bielska, drogi bardzo mokre, podobno ulewa przeszła a na mnie nie spadła ani kropla deszczu.


Trening 55

Niedziela, 10 czerwca 2018 Kategoria 100-200, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 121.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:34 km/h: 26.50
Pr. maks.: 65.00 Temperatura: 19.0°C HRmax: 183183 ( 93%) HRavg 139( 71%)
Kalorie: 3200kcal Podjazdy: 2270m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo dobry trening, taki jak najbardziej lubię, z dużą ilością podjazdów. Po piątkowym teście FTP jeszcze nie doszedłem do pełni sił i czułem pewien dyskomfort podczas jazdy. Żeby było przyjemniej to pojechałem na karbonowym rowerze. Wyjazd o dosyć wczesnej porze by uniknąć dużego ruchu samochodowego. Od początku jechało się ciężko, po chwili zorientowałem się, że wieje w twarz. Z wiatrem walczyłem aż do Buczkowic, przynajmniej była bardzo dobra rozgrzewka. Później wiatr nie był już tak odczuwalny ale zbliżały się podjazdy. Miałem plan by jechać cały czas na 80-100 % progu FTP. Czasy nie miały żadnego znaczenia i trzymałem się tylko wartości mocy. Pierwszy podjazd na Orle Gniazdo zacząłem za mocno, ale po chwili udało mi się osiągnąć założone tempo. Bardzo równym tempem wjechałem na szczyt. Zjazd po mokrej drodze sobie odpuściłem i do skrzyżowania dojechałem spokojnie. Droga w kierunku Soliska też szybko biegła i nie wiem kiedy znalazłem się u podnóża podjazdu na Salmopol. Rozpocząłem spokojniej i trzymałem równe tempo przez cały podjazd. Nie sprawdziłem temperatury na szczycie i zacząłem zjeżdżać, zjazd był mokry, wolny i zimny. Nie chciało mi się zatrzymywać i lekko zmarzłem. Po zjeździe mało samochodów i nawet jadąc do Czarnego było pusto na drodze. Za zaporą miła niespodzianka – nowa nawierzchnia, szkoda, że podjazd na Zameczek też nie dostał nowej bo dziur jest coraz więcej. Na Zameczek jechało się w miarę dobrze i pojechałem nieco mocniej niż dwa poprzednie podjazdy. Odcinek do Istebnej nie należał do przyjemnych, sporo żwiru i samochodów przez które musiałem kilka razy się zatrzymać. Na dodatek przestrzeliłem jeden zakręt i zjechałem inną drogą. Podjazd na Koczy Zamek miał być ostatnim, planowałem jechać przez Milówkę i Lipową do Buczkowic. Podjazd szedł topornie, na najstromszych fragmentach brakowało mi przełożeń, ledwo wjechałem na szczyt. Zaczynając zjazd zapomniałem o stanie drogi do Istebnej. Nie wiem jak udało mi się ominąć wszystkie dziury ale bez problemów zjechałem do Istebnej i zacząłem kolejny podjazd, na Kubalonkę. Nie przepadam za tym podjazdem, spora ilość wypłaszczeń nie pozwala na złapanie jakiegoś rytmu. Był to mój najsłabszy w dniu dzisiejszym podjazd. Przed zjazdem nie wiedziałem jeszcze czy pojadę przez Szczyrk czy Ustroń. Zjazd znowu nie był zbyt szybki, sporo samochodów się pojawiło i musiałem hamować. Przed rondem skręciłem na stację i skierowałem w stronę Szczyrku. Miałem chwilowy kryzys, co prawda jechałem dosyć szybko ale męczyłem się bardzo, dopiero krótki postój pozwolił odzyskać siły. Ostatni podjazd poszedł mi najlepiej, noga podawała bardzo dobrze, pod koniec podjazdu podkręciłem nieco tempo, chciałem fajnie zafiniszować ale pojawił się autobus i zepsuł zabawę. Brakło mi wody i w Szczyrku zatrzymałem się w sklepie. Uzupełniłem bidony, posiliłem się i spokojnie jechałem dalej. Po drodze jeszcze jeden krótki akcent i jeden mocniej pojechany podjazd.
Super trening zaliczony. Forma jest bardzo dobra. Jak ją utrzymam jeszcze 3 tygodnie to będę bardzo zadowolony.



Rozjazd

Sobota, 9 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 19.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:56 km/h: 20.36
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: 121121 ( 62%) HRavg 94( 48%)
Kalorie: 358kcal Podjazdy: 150m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze

Trening 54

Piątek, 8 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
Km: 64.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:31 km/h: 25.43
Pr. maks.: 58.00 Temperatura: 27.0°C HRmax: 196196 (100%) HRavg 136( 69%)
Kalorie: 1702kcal Podjazdy: 800m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Bardzo ważny dzień, na ten test czekałem od kilku dni. Dobrze się zregenerowałem i całkiem dobrze się czułem, jedynie pogoda mogła pokrzyżować plany. Miałem nadzieję, że objadę na sucho i z tą myślą ruszyłem w kierunku Ustronia. Plan A zakładał test na podjeździe na Salmopol, dojeżdżając do Ustronia już grzmiało a nad górami były ciemne chmury. Rozgrzałem się dobrze i musiałem wprowadzić w życie plan B. Test zdecydowałem się przeprowadzić na podjeździe pod Równicę. Dobrze, że pojechałem na treningowym rowerze na którym trochę mocy idzie w błoto bo brakłoby podjazdu. Ruszyłem dosyć spokojnie i jechałem dokładnie tak jak zakładałem, już po kilku minutach wiedziałem, że na pewno przy wypłaszczeniu będę przed upływem 20 minut. Bardzo równa jazda zaowocowała kolejnymi zyskami czasowymi, gdy robiło się trochę lżej to moc spadała poniżej zamierzonej. Po 15 minutach już miałem serdecznie dość, za wszelką cenę chciałem dojechać do końca testu. Tętno wzrosło niemiłosiernie a moc nie chciała iść w górę, gotowałem się, od wypłaszczenia jechałem już cały czas z głową wlepioną w licznik i dobrze, że nie było dużego ruchu turystycznego i droga była pusta. Ostatnie minuty testu to już walka z głową i nie wiem jak udało mi się wykrzesać jeszcze trochę mocy. Udało się utrzymać wynik uzyskany w pierwszych 18 minutach testu i ostatnie metry podjazdu to już była istna tragedia. Na szczycie prawie spadłem z roweru i dobre kilka minut dochodziłem do siebie. Wynik z testu wyszedł jak na mnie genialny. Wiem, że znajdą się tacy co będą sądzić inaczej, ale nie każdy z nich jest w stanie osiągnąć podobny lub lepszy. Jestem przekonany, że z takim rezultatem znajduję się w czołówce, najlepszej 50 amatorów ścigających się na wyścigach. Test wyszedł dobrze, ale to co działo się później nie należało już po przyjemności. Zjazd poszedł jako tako, sporo samochodów i pieszych nie pomogło w szybkiej jeździe. Jak skończył się zjazd to nie umiałem jechać, jazda nie była lekka i przyjemna a do tego wiatr nie pomagał. W sklepie uzupełniłem bidony a także zapasy energii, nie pomogło to wiele i po krótkim czasie dopadła mnie bomba. Wlekłem się w stronę domu i gdy miałem już wszystkiego dosyć to złapałem gumę. Nie pamiętam kiedy tak długo zmieniałem dętkę i sporą stratą czasu dotarłem wreszcie do domu. Przed domem drogi mokre, musiała przejść ulewa a na mnie nie spadła ani kropla. Poza tym i dobrym wynikiem testu nic przyjemnego raczej mnie dzisiaj nie spotkało. 

Trening 53

Czwartek, 7 czerwca 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 37.00 Km teren: 0.00 Czas: 01:31 km/h: 24.40
Pr. maks.: 45.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: 185185 ( 94%) HRavg 132( 67%)
Kalorie: 907kcal Podjazdy: 510m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki, treściwy trening. Chciałem wyznaczyć sobie wartości mocy z 5 sekund, 1 minuty i 5 minut. Nie chciałem odjeżdżać zbyt daleko od domu bo pogoda ostatnio bardzo niepewna. Po krótkiej rozgrzewce przyszedł czas na to czego bardzo nie lubię czyli bardzo krótki wysiłek. Pierwsze podejście było nieudane, nie pojechałem tak jak potrafiłem i zrobiłem jeszcze kontrolnie dwie próby. Wartości wyszły takie, że najlepsi sprinterzy w zawodowym peletonie nie mają ze mną żadnych szans. Wiedziałem, że jest słaby na sprintach i nic się nie zmieniło. W czasie jednej minuty też mogłem wycisnąć z siebie nieco więcej ale niezbyt dobrze dobrałem odcinek testowy. Na początku trochę żwiru i brakło około 3-5 sekund trudniejszego podjazdu by wynik wyszedł w pełni satysfakcjonujący. Po dłuższej chwili luźnego kręcenia przystąpiłem do 5 minutowej próby mocy. Ciężko w okolicy znaleźć w okolicy podjazd o równym nachyleniu i nie udało się cały czas trzymać założonej mocy. Wynik tego testu wyszedł bardzo dobry, jest widoczny progres od ostatniego razu i z takim rezultatem mogę z optymizmem czekać na najbliższe starty. Żeby trening nie był całkiem udany to na koniec złapałem gumę.

Trening 52

Wtorek, 5 czerwca 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
Km: 65.00 Km teren: 0.00 Czas: 02:29 km/h: 26.17
Pr. maks.: 59.00 Temperatura: 22.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1601kcal Podjazdy: 470m Sprzęt: Triban 5 Aktywność: Jazda na rowerze
Spokojny trening na rozruszanie nóg po weekendzie. Godzina wyjazdu nie była najlepsza i przy skrzyżowaniu z główną drogą musiałem się zatrzymać, czekałem chwile do momentu gdy jadący z lewej kierowca przepuścił mnie. Nie ujechałem daleko i ledwo uniknąłem czołówki z jakimś idiotą wyprzedzającym pod prąd, ułamkiem oka zdążyłem zerknąć na jego tablice rejestracyjną i odbiłem w prawo. Przejechałem przez pobocze i zatrzymałem się w trawiastym rowie, spodenki zdarte, owijka brudna i to tyle ze start. Odechciało mi się dalszej jazdy, zwłaszcza, że na horyzoncie pojawiły się chmury. Jechałem spokojnie dalej i w Skoczowie zaczęło padać, wjechałem na Simoradz a tam mocniej padało. Nie chciałem wracać wiec skręciłem w prawo i boczną drogą miałem dojechać do Ochab. Gdzieś coś sknociłem i wyjechałem w Wiślicy. Tam niespodzianka – nowy asfalt na krótkim odcinku, szkoda, że te najgorsze dziury na zjeździe są dalej. W Ochabach już było sucho i postanowiłem pokręcić się po bocznych drogach. Znalazłem ciekawą drogę i według mapy miał być przejazd a w pewnym momencie szosa się skończyła, było trochę mokro i nie ryzykowałem jazdy taką drogą. Znalazłem inną drogę, też z fragmentem terenu i dojechałem do Drogomyśla. Trochę szybszej jazdy dobrze znanymi drogami i po wjeździe do Bielska już spokojniejsza jazda do bufetu.

Rozgrzewki i Rozjazdy

Niedziela, 3 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
Km: 85.00 Km teren: 0.00 Czas: 04:00 km/h: 21.25
Pr. maks.: 50.00 Temperatura: 25.0°C HRmax: HRavg
Kalorie: 1690kcal Podjazdy: 150m Aktywność: Jazda na rowerze

Lubelska Vuelta 2018 Etap 4

Niedziela, 3 czerwca 2018 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
Km: 14.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:19 km/h: 44.21
Pr. maks.: 49.00 Temperatura: 23.0°C HRmax: 180180 ( 92%) HRavg 169( 86%)
Kalorie: 414kcal Podjazdy: 10m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Po bardzo dobrej regeneracji - basen zrobił swoje i dobrym śniadaniu byłem gotowy na walkę w ostatnim 4 etapie Lubelskiej Vuelty. Udało się załatwić lemondkę, co prawda nie ustawiłem pozycji idealnie ale nie straciłem na tym zbyt wiele czasu.
Solidna ponad godzinna rozgrzewka, bałem się zatrzymać by nie zostać zjedzony przez plagę much czy komarów latających wszędzie wokoło i praktycznie przed startem zatrzymałem się na pół minuty. Nie był to chyba najlepszy pomysł bo znowu straciłem kilka sekund na wpięcie się. Ruszyłem za spokojnie, nie mogłem się rozkręcić i ten początek mogłem pojechać lepiej. Później przyśpieszyłem i jechałem mocno, za mocno jak na ten etap czasówki i po około 2 minutach mocnej jazdy zluzowałem trochę i zamierzonym tempem podążałem dalej, wyprzedziłem kilka osób, dwie z nich na zakrętach i tam musiałem lekko zwalniać. Ostatni kilometr chciałem pojechać na maksa, na początku pojawił się pieszy którego musiałem ominąć i już zostało tylko 800 metrów do mety. Przed samą metą musiałem zwolnić by nie wpaść na zawodniczkę jadącą sporo wolniej niż ja, cudem nie wjechałem w nią za metą, bo miejsca na ominiecie nie było za dużo. Czas wyszedł dobry, jednak była szansa na lepszy rezultat. Był to mój najlepszy etap a patrząc na to z kim rywalizowałem i przegrałem to wstydu nie ma. Nie wiem czy przede mną znalazł się chociaż jeden zawodnik bez karbonowych kół. Osób bez rowerów czasowych naliczyłem aż 3, 22 na 25 osób w czołówce jechała na rowerach czasowych a to już jest duża różnica w jeździe i wyraźny zysk czasowy w stosunku do mojego roweru, karbonowe koła by już dały około 10-15 sekund, wyższy stożek kolejne i tak można wyliczać. Noga jest dobra i kolejne starty na trasach o bardziej sprzyjających profilach powinny to potwierdzić. Analizując, była to jedna z najlepszych czasówek jakie przejechałem.
W sumie to jestem zadowolony z całego weekendu. Co prawda etapy ze startu wspólnego mi nie wyszły ale zdobyłem cenne doświadczenie. Przez lata unikałem płaskich wyścigów jak ognia a dokładając do tego słabą głowę po kraksach nie mogło wyjść inaczej. Mogłem na 2 czy 3 etapie pojechać trochę szybciej ale zyskałbym na tym niewiele i wyższego miejsca bym nie zajął. Dobrze pojechałem czasówkę, prolog poszedł słabiej ze względu na fakt, że jestem słaby na krótkich odcinkach a poprawienie tego wymaga czasu, mam przynajmniej już jeden cel na zimę. Po tym wyścigu należy mi się krótka przerwa w startach.

Lubelska Vuelta 2018 Etap 1 - Prolog

Piątek, 1 czerwca 2018 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
Km: 7.00 Km teren: 0.00 Czas: 00:10 km/h: 42.00
Pr. maks.: 47.00 Temperatura: 26.0°C HRmax: 190190 ( 97%) HRavg 180( 92%)
Kalorie: 231kcal Podjazdy: 10m Sprzęt: Agree GTC SL Aktywność: Jazda na rowerze
Przyszedł czas na pierwszy wyścig etapowy w tym sezonie. Nie nastawiałem się na nie wiadomo co ale takiej beznadziei się nie spodziewałem. Mam pewne problemy przez które nie jestem w stanie swobodnie jeździć w peletonie i ciężko jest je wyeliminować z dnia na dzień. Na etapówkę też nie przyjechałem w pełni sił i to też miało jakiś wpływ na całość rywalizacji w moim wykonaniu.
Udało się wypocząć przed pierwszym etapem i byłem bardzo zmotywowany. Na rozgrzewce wszystko wyglądało jak powinno, przez moment bałem się, że się spóźnię na start, przejazd kolejowy był zamknięty a musiałem przedostać się na drugą stronę. Zdążyłem na czas i stanąłem na starcie niespełna 7 kilometrowego prologu. Nie miałem żadnego doświadczenia w tak krótkich próbach czasowych, jazda pod górę to jednak co innego. Na starcie oczywiście miałem problem z wpięciem i na dzień dobry kilka sekund w plecy. Później się rozkręciłem i w miarę to szło. Nie umiałem jechać na wysokiej kadencji i też na tym trochę straciłem. Do nawrotu było z wiatrem wiec musiałem oszczędzać siły na powrót. Po około kilometrze jazdy poczułem, że coś pęka, nie czułem by była to guma i po chwili zorientowałem się, że to lemondka. Dalsza jazda już nie była tak komfortowa i pozycja też nie taka jak być powinna. Przy dojeździe do nawrotu zobaczyłem strażaka na środku jezdni z flagą i zacząłem hamować bo myślałem, że to już nawrót. Do nawrotu było jeszcze około 200 metrów i kolejne starty. Nawrót też nie wyszedł i na dalsze starty nie mogłem sobie pozwolić. Pod wiatr szło topornie, jechałem bardzo twardo a tempo spadało i nie byłem w stanie utrzymać stałej prędkości. Do mety dotarłem po niecałych 10 minutach, nie wiem ile straciłem na trasie, sprzęcie, itp. Wiem tyle, że na pewno stać było mnie na więcej co znalazło potwierdzenie w wynikach. Było co odrabiać na kolejnych etapach.

kategorie bloga

Moje rowery

TCR Advanced 2 2021 14036 km
Zimówka 9414 km
Litening C:62 Pro 18889 km
Triban 5 54529 km
Astra Chorus 2022 16398 km
Evo 2 9995 km
Hercules 13228 km
Ital Bike 9476 km
Trek 17743 km
Agree GTC SL 21960 km
Cross Peleton 44114 km
Scott 9850 km

szukaj

archiwum