Wpisy archiwalne w kategorii
Samotnie
| Dystans całkowity: | 179051.50 km (w terenie 3302.00 km; 1.84%) |
| Czas w ruchu: | 6676:44 |
| Średnia prędkość: | 26.44 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 750.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 2071211 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 205 (179 %) |
| Maks. tętno średnie: | 198 (101 %) |
| Suma kalorii: | 3854739 kcal |
| Liczba aktywności: | 2775 |
| Średnio na aktywność: | 64.52 km i 2h 26m |
| Więcej statystyk |
Niedziela, 3 czerwca 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: |
85.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
04:00 |
km/h: |
21.25 |
| Pr. maks.: |
50.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
1690kcal |
Podjazdy: |
150m |
|
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Niedziela, 3 czerwca 2018 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: |
14.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
00:19 |
km/h: |
44.21 |
| Pr. maks.: |
49.00 |
Temperatura: |
23.0°C |
HRmax: |
180180 ( 92%) |
HRavg |
169( 86%) |
| Kalorie: |
414kcal |
Podjazdy: |
10m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Po bardzo dobrej
regeneracji - basen zrobił swoje i dobrym śniadaniu byłem gotowy na walkę w
ostatnim 4 etapie Lubelskiej Vuelty. Udało się załatwić lemondkę, co prawda nie
ustawiłem pozycji idealnie ale nie straciłem na tym zbyt wiele czasu.
Solidna ponad
godzinna rozgrzewka, bałem się zatrzymać by nie zostać zjedzony przez plagę
much czy komarów latających wszędzie wokoło i praktycznie przed startem
zatrzymałem się na pół minuty. Nie był
to chyba najlepszy pomysł bo znowu straciłem kilka sekund na wpięcie się.
Ruszyłem za spokojnie, nie mogłem się rozkręcić i ten początek mogłem pojechać
lepiej. Później przyśpieszyłem i jechałem mocno, za mocno jak na ten etap
czasówki i po około 2 minutach mocnej jazdy zluzowałem trochę i zamierzonym
tempem podążałem dalej, wyprzedziłem kilka osób, dwie z nich na zakrętach i tam
musiałem lekko zwalniać. Ostatni kilometr chciałem pojechać na maksa, na
początku pojawił się pieszy którego musiałem ominąć i już zostało tylko 800
metrów do mety. Przed samą metą musiałem zwolnić by nie wpaść na zawodniczkę
jadącą sporo wolniej niż ja, cudem nie wjechałem w nią za metą, bo miejsca na
ominiecie nie było za dużo. Czas wyszedł dobry, jednak była szansa na lepszy
rezultat. Był to mój najlepszy etap a patrząc na to z kim rywalizowałem i
przegrałem to wstydu nie ma. Nie wiem czy przede mną znalazł się chociaż jeden
zawodnik bez karbonowych kół. Osób bez rowerów czasowych naliczyłem aż 3, 22 na
25 osób w czołówce jechała na rowerach czasowych a to już jest duża różnica w
jeździe i wyraźny zysk czasowy w stosunku do mojego roweru, karbonowe koła by
już dały około 10-15 sekund, wyższy stożek kolejne i tak można wyliczać. Noga
jest dobra i kolejne starty na trasach o bardziej sprzyjających profilach
powinny to potwierdzić. Analizując, była to jedna z najlepszych czasówek jakie
przejechałem.
W sumie to jestem zadowolony z całego weekendu. Co prawda etapy ze startu wspólnego mi nie wyszły ale zdobyłem cenne doświadczenie. Przez lata unikałem płaskich wyścigów jak ognia a dokładając do tego słabą głowę po kraksach nie mogło wyjść inaczej. Mogłem na 2 czy 3 etapie pojechać trochę szybciej ale zyskałbym na tym niewiele i wyższego miejsca bym nie zajął. Dobrze pojechałem czasówkę, prolog poszedł słabiej ze względu na fakt, że jestem słaby na krótkich odcinkach a poprawienie tego wymaga czasu, mam przynajmniej już jeden cel na zimę. Po tym wyścigu należy mi się krótka przerwa w startach.
Piątek, 1 czerwca 2018 Kategoria 0-50, avg>30km\h, Samotnie, Szosa
| Km: |
7.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
00:10 |
km/h: |
42.00 |
| Pr. maks.: |
47.00 |
Temperatura: |
26.0°C |
HRmax: |
190190 ( 97%) |
HRavg |
180( 92%) |
| Kalorie: |
231kcal |
Podjazdy: |
10m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Przyszedł czas na
pierwszy wyścig etapowy w tym sezonie. Nie nastawiałem się na nie wiadomo co
ale takiej beznadziei się nie spodziewałem. Mam pewne problemy przez które nie
jestem w stanie swobodnie jeździć w peletonie i ciężko jest je wyeliminować z
dnia na dzień. Na etapówkę też nie przyjechałem w pełni sił i to też miało
jakiś wpływ na całość rywalizacji w moim wykonaniu.
Udało się wypocząć
przed pierwszym etapem i byłem bardzo zmotywowany. Na rozgrzewce wszystko
wyglądało jak powinno, przez moment bałem się, że się spóźnię na start,
przejazd kolejowy był zamknięty a musiałem przedostać się na drugą stronę.
Zdążyłem na czas i stanąłem na starcie niespełna 7 kilometrowego prologu. Nie miałem
żadnego doświadczenia w tak krótkich próbach czasowych, jazda pod górę to
jednak co innego. Na starcie oczywiście miałem problem z wpięciem i na dzień dobry
kilka sekund w plecy. Później się rozkręciłem i w miarę to szło. Nie umiałem
jechać na wysokiej kadencji i też na tym trochę straciłem. Do nawrotu było z
wiatrem wiec musiałem oszczędzać siły na powrót. Po około kilometrze jazdy
poczułem, że coś pęka, nie czułem by była to guma i po chwili zorientowałem się,
że to lemondka. Dalsza jazda już nie była tak komfortowa i pozycja też nie taka
jak być powinna. Przy dojeździe do nawrotu zobaczyłem strażaka na środku jezdni
z flagą i zacząłem hamować bo myślałem, że to już nawrót. Do nawrotu było
jeszcze około 200 metrów i kolejne starty. Nawrót też nie wyszedł i na dalsze
starty nie mogłem sobie pozwolić. Pod wiatr szło topornie, jechałem bardzo
twardo a tempo spadało i nie byłem w stanie utrzymać stałej prędkości. Do mety
dotarłem po niecałych 10 minutach, nie wiem ile straciłem na trasie, sprzęcie, itp.
Wiem tyle, że na pewno stać było mnie na więcej co znalazło potwierdzenie w
wynikach. Było co odrabiać na kolejnych etapach.
Piątek, 1 czerwca 2018 Kategoria 50-100, avg>30km\h, Samotnie, Szosa, w grupie, Wyścig
| Km: |
94.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:40 |
km/h: |
35.25 |
| Pr. maks.: |
62.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
186186 ( 95%) |
HRavg |
154( 78%) |
| Kalorie: |
2148kcal |
Podjazdy: |
70m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Po szybkiej
regeneracji i dobrym obiedzie przyszedł czas na etap 2. Przed samym wyjazdem z
hotelu zauważyłem, że w przednim kole mam kapcia. Nie traciłem czasu, sił i
nerwów na naprawę tylko skorzystałem z zapasowego koła od Darka i mogłem jechać
na start. Ponad 8 kilometrowy dojazd na start był bardzo dobrą rozgrzewką, było
dosyć ciepło i szukałem cienia. Na starcie ustawiłem się w miarę z przodu w
zacienionym miejscu. Po starcie tempo
nie było zbyt mocne, oczywiście zaczęły się przepychanki i wszystkie blokady w
mojej głowie się uruchomiły i zacząłem spływać na tył peletonu. Te wszystkie
kraksy i upadki nie pozwalają mi swobodnie jechać w peletonie, boję się kraksy
i nawet przy tej dosyć niskiej prędkości było kilka niebezpiecznych sytuacji
które mogły skończyć się źle. Myślałem, że później jakoś się to ułoży i słabsi
zawodnicy poodpadają i zrobi się trochę bezpieczniej. Z czasem tempo wzrosło, nie
było równe i moja pozycja w peletonie ulegała zmianie. Po około 15 kilometrach zrobiło
się bardzo niebezpiecznie, pojawiło się rondo, ktoś przyhamował i ja musiałem
odbić w lewo, jadący obok Darek znalazł lukę z prawej i jakoś przemknął, ja
musiałem całe rondo objechać i miałem już około 200 metrów starty. Darek też
tracił ale mniej i był w stanie jeszcze dołączyć do peletonu. Tempo oczywiście
poszło mocne i nie miałem praktycznie żadnych szans na dołączenie do peletonu.
Zacząłem gonić, bardzo mocno pracowałem i powoli zmniejszałem stratę do reszty,
z peletonu strzelały kolejne osoby a ja dalej goniłem. Miałem około 100 metrów
starty i przez ponad 2 kilometry jechałem tempem grupy. Powoli zaczynało
brakować i już nie miałem szans dogonić. Jechałem cały czas mocno, nie miało to
zbytniego sensu, bo raczej nikt już z peletonu nie odpadł a kolejna czasówka
nie miała sensu. Na około 25 kilometrze odpuściłem gonitwę i zacząłem myśleć o
bufecie. Udało się dostać wodę od strażaka i dalej jechałem spokojnie czekając
na Izę. Po ponad 10 kilometrach samotnej spokojnej jazdy dojechała do mnie Iza
w towarzystwie Kuby. Po chwili dogoniliśmy jeszcze jednego zawodnika i dalej
jechaliśmy już w 4 osobowej grupce. Początkowo wszyscy dawali zmiany,
próbowałem przekonać Izę, że nie musi tego robić i od tego momentu pracowaliśmy
praktycznie we dwóch. Kuba narzekał na skurcze, daliśmy się na to nabrać a to
była tylko podpucha. Przez cały czas namawiał mnie na atak, odjazd, ściganie a
nie miało to sensu. Na około 10 kilometrów do mety zostałem sam na czele i
przez większość czasu dyktowałem tempo. Około kilometr do mety poszedł atak,
Kuba wyrwał do przodu a za nim pognał drugi kolega. Ja nie miałem ochoty na
finisz i dopiero ostatnie 300 metrów pojechałem mocniej. Iza dojechała zaraz za
mną awansując na 1 miejsce z ponad 11 minutową przewagą. Mój występ lepiej
przemilczeć, moc jest, forma jest, brakuje pewności siebie i cwaniactwa, wynik
nie jest dla mnie najważniejszy, straciłem szansę na awans w Generalce ale spaść
niżej już nie mogłem.
Na mecie myślałem
tylko o wodzie, ostatnie 10 kilometrów jechałem bez picia. Wypiłem prawie 1
litr duszkiem i poczułem się lepiej. Ja wiem, że się skompromitowałem ale się tym
nie przejmuję.
Czwartek, 31 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: |
72.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
|
km/h: |
|
| Pr. maks.: |
0.00 |
Temperatura: |
°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
1430kcal |
Podjazdy: |
1100m |
Sprzęt: Triban 5 |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Środa, 30 maja 2018 Kategoria 50-100, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: |
13.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
00:33 |
km/h: |
23.64 |
| Pr. maks.: |
0.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
250kcal |
Podjazdy: |
100m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Wtorek, 29 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: |
49.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
01:48 |
km/h: |
27.22 |
| Pr. maks.: |
46.00 |
Temperatura: |
21.0°C |
HRmax: |
184184 ( 94%) |
HRavg |
138( 70%) |
| Kalorie: |
1167kcal |
Podjazdy: |
660m |
Sprzęt: Triban 5 |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Niedziela, 27 maja 2018 Kategoria 50-100, Samotnie, Szosa, Trening 2018
| Km: |
68.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
02:32 |
km/h: |
26.84 |
| Pr. maks.: |
63.00 |
Temperatura: |
25.0°C |
HRmax: |
185185 ( 94%) |
HRavg |
127( 65%) |
| Kalorie: |
1587kcal |
Podjazdy: |
830m |
Sprzęt: Agree GTC SL |
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Rano czułem się o wiele lepiej niż po ostatnim wyścigu i mógłbym spokojnie dzisiaj wystartować w zawodach bez obaw o słabszą dyspozycję. Wstałem dosyć późno i o długiej trasie nie było mowy, postanowiłem pojechać spokojnie do Ustronia i wrócić. Kierunek ten nie był do końca przemyślany bo powrót miał być walką z wiatrem. Na drogach sporo samochodów a szczególnie na drodze Skoczów-Wisła. Jadąc w dużym ruchu nie myślałem o skręcie w lewo z głównej drogi i dojechałem do skrzyżowania przed Czantorią. Do tego momentu jechałem cały czas z wiatrem w plecy. Po skręcie w lewo podjąłem nieplanowaną decyzję o wjeździe na Równicę. Wjechać miałem spokojnie i początek tak wyglądał, z czasem noga się rozkręciła i tempo stopniowo rosło. Cały czas miałem rezerwy i szybsza jazda była możliwa. Po drodze wyprzedziłem kilka osób, przeczuwając już dobry czas dalej podkręcałem tempo. Na około kilometr do szczytu minąłem zjeżdżającego już Darka i mknąłem dalej do góry. Ostatnie 300-400 metrów pojechałem już bardzo mocno, na finisz to było za słabo ale dużo mocniej niż dotychczasową część podjazdu. Na początku byłem przekonany, że jadę na czas 19-20 minut a wyszło sporo lepiej. Czas 17:32 przy zachowaniu rezerwy jest bardzo dobry. Jakby dzisiaj była czasówka to podobny lub nawet lepszy czas byłbym w stanie uzyskać z dojazdem do mety przy schronisku. Po podjeździe myślałem o zimnej Coli, jak zobaczyłem ile samochodów i ludzi jest na Równicy to skapitulowałem i zacząłem zjeżdżać. Zjazd mógł być szybki, ale sporo samochodów i innych przeszkód skutecznie mnie spowolniło. Na Colę zatrzymałem się w sklepie, uzupełniając przy okazji bidony. Do domu wróciłem już spokojnym tempem podziwiając widoki i czerpiąc przyjemność z jazdy.
Sobota, 26 maja 2018 Kategoria 0-50, Samotnie, Szosa, w grupie
| Km: |
14.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
00:30 |
km/h: |
28.00 |
| Pr. maks.: |
70.00 |
Temperatura: |
26.0°C |
HRmax: |
|
HRavg |
|
| Kalorie: |
270kcal |
Podjazdy: |
60m |
|
Aktywność: Jazda na rowerze
|
Wtorek, 22 maja 2018 Kategoria 0-50, blisko domu, Samotnie, Szosa
| Km: |
38.00 |
Km teren: |
0.00 |
Czas: |
01:51 |
km/h: |
20.54 |
| Pr. maks.: |
53.00 |
Temperatura: |
20.0°C |
HRmax: |
178178 ( 91%) |
HRavg |
133( 68%) |
| Kalorie: |
1137kcal |
Podjazdy: |
1000m |
Sprzęt: Triban 5 |
Aktywność: Jazda na rowerze
|