Klubowy trening, celem była Równica. Do Skoczowa dojechałem spokojnie, później w grupie już było różnie, bez przygód dojechaliśmy do podnóża Równicy. Początek pojechałem spokojnie, później już trochę mocniej ale wciąż miałem rezerwy a czas wyszedł bardzo dobry 18:23 co pozwala patrzeć optymistycznie przed zbliżającymi się wyścigiem i czasówką w Ustroniu. Po postoju w schronisku ruszyliśmy w drogę powrotną. Pomimo mokrej nawierzchni i chłodu zjazd był jak na mnie szybki i to kolejny bodziec do optymizmu. Po zjeździe już w szybszym tempie dojechałem w grupie do Skoczowa i później już samotnie do Bielska. Udany trening. Ze względu na to, że nie jadę do Żmigrodu kolejny trening po górkach w niedzielę, jak się uda to dołączę do grupy która jeździ wcześnie rano. Jutro wolne lub spokojna jazda. https://www.strava.com/activities/295913975/segments/6955077447
Trening po górkach. Standardowa trasa powiększona o Równicę. Na pierwszy ogień poszedł Salmopol od Szczyrku, wjechałem go w dobrym czasie 15:28, zjazd też szybki do momentu dojechania do autobusu, kolejny podjazd to Zameczek tutaj jechało się ciężko i czas to 9:50, zjazd z Kubalonki szybki, przez Wisłę też jakoś przejechałem i ostatnim podjazdem była Równica. Podjazd zacząłem od Jaszowca po kostce, dawno tam nie jechałem, źle się jechało, byłem już lekko zmęczony i do tego zporo żwiru i piasku na kostce co też utrudniało jazdę. Czas wyszedł taki sobie 20:01 do linii poboru opłat. Zjazd szybki i powrót przez Lipowiec, Górki i Jaworze.
Pierwszy start w tym sezonie za mną. Forma nie najlepsza ale udało się poprawić czas z ubiegłego roku o 41s. Jechałem cały czas równo mocno z paroma zwolnieniami na nawrotach, ciasnych zakrętach i gdy wyjechał samochód na drogę tuż przede mną. Wyprzedziłem jednego kolarza i też jeden mnie wyprzedził tuż za pierwszym nawrotem. Czasowcem nigdy raczej nie będę, czasy jakie kręci czołówka to jest kosmos. W moim przypadku brakuje przede wszystkim siły. Nastawiam się na góry i taki wynik na czasówce jest dla mnie w pełni zadowalający, i tak dużej ilości punktów w tym sezonie nie będę zdobywał ale chciałbym zbliżyć się do czołówki. Kolejny start to jazda parami.
Konkretny trening za mną. Godzina trochę niesprzyjająca ale jak nie ma w innych godzinach czasu to dobre i to. Celem było 5 interwałów po 5 minut każdy na podjeździe pod Przegibek. Po spokojnym dojeździe do Straconki tam dosyć miła niespodzianka, wymieniają nawierzchnię. Każdy interwał zaczynałem przy mostku a kończyłem w okolicy tzw. patelni, bolało bardzo, niska kadencja rzędu 60rpm i tętno w okolicy 170-180bpm i tak 5 razy z 5 minutowym odpoczynkiem pomiędzy każdym interwałem. Później jeszcze podjazd ul. Brzóski i przez Kamienicę do domu. Średnia wyszła niska ale ni o nią chodziło.
Konkretny trening na podjazdach za mną. W sumie to jestem zadowolony z dyspozycji. Jeszcze kilka takich treningów i dłuższe podjazdy będę mógł pokonywać mocniej bez odcięcia co jest kluczowe w kontekście zbliżających się wyścigów górskich. Wczorajszy dzień wolny to był strzał w dziesiątkę. Pojechałem dzisiaj na podjazdy w okolicy Rudzicy o nachyleniu od 3 do nawet 10%. Zrobiłem trzy rundy na każdej po 6 podjazdów w tym 3 konkretne i trzy lżejsze. Każdy podjazd pokonywałem inaczej i to wszystko fajnie weszło w nogi. Wracając jeszcze mocno pokonałem podjazd w Międzyrzeczu ale brakło mnie trochę pod koniec. Po treningu krótki rozjazd a jutro interwały siłowe na podjeździe pod Przegibek a później wolne do soboty.
Pierwszy sprawdzian formy w tym sezonie. Po spokojnym dojeździe na start czasówki na Rozpoczęcie Sezonu, sprawy formalne, odbiór numeru i krótka odprawa a później start. Po starcie jechało się dobrze, na zjeździe musiałem z powodu samochodów przyhamować a kawałek dalej sie zatrzymać, dobrze że, miałem lemondkę to później trochę czasu nadrobiłem, niestety ostatni podjazd i odcinek poszły mi słabo i w sumie wynik wyszedł dobry ale mogło być lepiej. Starciłem 38s do pierwszego a 6s do podium. Muszę trenować podjazdy i budować wytrzymałość siłową bo nie jestem w stanie jechać dłużej z dużym wysiłkiem. Po ogłoszeniu wyników skierowałem się w kierunku domu, kawałek przejechałem z kapitanem i Andrzejem a ostatnie 30 km samotnie, ale z wiatrem i po drodze już jeden podjazd pojechałem równym tempem i tym razem udało się wjechac cały bez odcięcia.W domu byłem po 14. Za tydzień dwa starty w Orzeszu, w sobotę indywidualnie a w niedzielę w parze. W tygodniu planuję dwa lub trzy treningi, zależnie od mojej dyspozycji.